Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski BRATANKI. Powieść z podania początku XVIII w. "
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 2
" Część I. I. CO LUDZIE PLOTĄ. Gospoda w dzień powszedni, a gospoda w niedzielę — są to dwie tak różne rzeczy, że trudno uwierzyć, jak się z powszednich dni pustka mogła w tak wesołą a ochoczą, siedzibę przemienić. W ciągu tygodnia zdaje się spać biedaczka, godzinami..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 3
" szklanki, kwaterki, ludek Boży obsiada stół, a gwar, a hałas, a rozhowor głośny, a uśmiechy pukają, a piosnki polatują, a nogi niecierpliwie tupią. Jeszcze bardzo szczęśliwie, jeśli z ochoty do kłótni nie przejdą biesiadnicy, a ze sporu do bitwy. Arendarzowi wszakże nie ma, z..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 4
" długim w dolinie i wyglądała zamożnie. Miała nawet ku wygodzie mieszkańców i przejezdnych nie jedną karczmę, ale dwie po dwóch rogach. Tylko jedna z nich Zelmanową zwana, właśnie ta, o której mowa, obszerna była bardzo, z zajazdem wielkim i wyglądała już na austeryę, druga..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 5
" łem, a wielka izba była niemal pusta, już w końcu skrzypki się stroiły i ogromna basetla czerwona, z brzuchem do góry wypiętym leżała, czekając na ławie, aż jej burczeć każą. Za balasami przy szafie Sure i mały Icek oczekiwali na gości, cały ogromny patyk nad ich głowami..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 6
" niego oznaczała, że on tu już niemało rósł czasu, boć musiał być ich rówieśnikami. I rozrósł się też, rozramienił w prawo i lewo przybudowkami różnemi, szopami, dworkami, dając znać, że tu jakieś niemałe państwo w nim zamieszkiwało. Ale smutno przeto wyglądał. Na..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 7
" Nie było powodyra, któryby tany rozpoczął. Na ławie, przy stole, w siwych czapkach baranich, rozsiadła się starszyzna, ten nad wódką, ów nad piwem; a gwarzyli, bo do gwaru ludziom, co przez całe dnie czasem milczą, ochota potem jest wielka. Właśnie i ze dworu przyszło kilku, nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 8
" razem przywitali go za stołem siedzący ochoczo. — Siadajcie, panie Macieju! Siadajcie, panie woźnico! a no, jeśli nie tańcujecie, bo to wam już pono czas pląsów przeszedł, to choć się na dziewki popatrzcie. To i staremu krew rozgrzewa. Jest bo u nas na co popatrzeć!! W istocie,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 9
" pierwszy, czemu nie mam mówić, że za starego pana lepiej było, kiedy my to wszyscy przecie myślimy. Tamten już nie odpowiedział nic, ino ramionami ruszył i wódką popił, ale Kubala się odwrócił i zapytał: — E! żebyście też mi raz onę historyę o starym panu powiedzieć..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 10
" ko — choćby i dziś nie najgorzej, ale co prawda to prawda, za starego lepiej było. — Za cóż go też starym zowiesz? odezwał się drugi, przecież młodym był. — Młodym był, toć prawda; ale kiedy dziś inny na jego miejscu panuje, to go przez poszanowanie tak zwę. A..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 11
" — Żebyż tak zmarł jak inni ludzie, albo z choroby, lub na wojnie, nie byłoby żalu... a no marnie zginął... — Jakim sposobem? spytał woźnica. — Albo też to wiadomo? mówił młodszy. Ono by to najlepiej pono mógł o tem powiedzieć dzisiejszy nasz pan a jego stryjeczny, bo oni z..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 12
" Krymu śląc z wykupem, żeby choć ciało dostać; nie było sposobu... Ino jak w wodę wpadł. — Przecież mnie się o uszy obiło, odezwał się Kubala, że go taki zabili i w stepie rzucili. Potem gdy za ciało okup chciano dać, sami Tatarzy go szukali i już znaleźć nie mogli. — Toć..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 13
" lił, a oczy wlepione trzymał we drzwi, aż wszyscy też dopytać od niego nie mogąc, co mu się stało, patrzeć poczęli w otwarte podwoje gospody. I nie zobaczyli tam nic. Jak zwyczajnie, gdy się ciżba natłoczy, a młódź tańcuje i wywija, w progu był ścisk zaglądających głów,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 14
" — Albo ja wiem co? Pono brat starego pasiecznika Panasa, który do niego przybył zdala w gościnę. Mówią, że tu już z tydzień u niego siedzi na Zahorowszczyznie. Przyszedł się snać ludowi naszemu przypatrzeć, bo gdzieś daleko ztąd mieszka... w Rusi. Tak mi ludzie mówili. Po..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 15
" trząc na towarzysza, tak jeszcze strachu miał oczy pełne, odwiódł Panasa na stronę. — A kto to z wami, ojcze? spytał. — Albo to nie wiecie: brat mój młodszy, com go już lat kilkanaście nie oglądał, zwlókł się do mnie, Bóg mu zapłać, aby przed śmiercią zobaczyć się ze..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 16
" — Czyż tobie starego pana pamiętać? wołał, co się tobie śni? alboż tyś go mógł poznać? Bałamuctwo i tyle. Szedł pasiecznik precz i wrócił jeszcze do niego. — I tego też nikomu nie powtarzaj, odezwał się głosem wzruszonym, ludziom się przyśni, że się duch starego pana..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 17
" II. BRATANKI. Dwór w Bożej Woli, jak wszystkie, stał wśród dziedzińca i ogrodu, a że mu Bóg dał piękny wiek, bo tam jakoś ani Tatar, ani Szwed nawet nie zajrzał nigdy, miały się czas drzewa rozrosnąć, krzewy wybujać, ulice pookrywać i na nizinach pięło się to jak zwykle..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 18
" potrząsali głowami i nie chcąc się rozwodzić szeroko, milcząco spuszczali oczy. O ile wszyscy tu rozmiłowani byli w nieboszczyku Piotrze, o tyle, mimo wielkich przymiotów, zapewne porównywając go do stryjecznego brata, po którym tak piękna pamięć została — wstręt jakiś dziwny..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 19
" łożenie i że żył na łasce, zgorzkniał tak, dumy nabrawszy, a nie mając jej czem zaspokoić i usprawiedliwić. Dla nieboszczyka stolnika zrazu był charakter wychowanka powodem niemałych zgryzot i frasunku o przyszłość. Z czasem wszakże, zdawał się Wit łagodnieć, a przynajmniej..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 20
""
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 21
" w mętnej wodzie ryby łowić nie było trudno, Piotr się oglądał za sumieniem, i że rodzina jego z Leszczyńskiemi zawsze trzymała, a zdało mu się to lepszem, i on też wiernym został Stanisławowi do końca. Wit przeciwnie, patrzał tylko, gdzieby prędzej do czegoś się można..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 22
" dy pan Piotr folwark wypuścił około Bożej Woli, aby sobie na nim gospodarzył. Tu Wit z łupami wojennemi się umieścił, gdyż, choć inni wśród tych zamieszek potracili, on dziwnym sposobem obronną, ręką, wyszedł tak, iż nietylko nie postradał, co mu pan Piotr podarował, ale i w..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 23
" nej, nieokrzesany, prawie chłop prosty, a rubacha i niezdara osobliwszy, że go ludziom pokazać było trudno. Wszystko się tam popłakało, gdy go pierwszy raz zobaczyli, zwłaszcza jak sobie u wieczerzy podpiwszy, począł się do skromnej panienki przysiadać, bo mu się strasznie podobała..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 24
" wspomnienie narzeczonego śmierć powabniejszą się zdawała, ani pomyślała, by woli nieboszczyka rodzica zadość nie uczynić. I Piotr też raczej by całe życie gotów był cierpieć, niż ją do wiarołomstwa takiego nakłaniać. Więc jeździł a patrzał nic nie mówiąc, i wzdychał,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 25
" Ani przez myśl nie przeszło Piotrowi, iż w Wicie miał rywala, bo się ten przed nim taił, ukrywał i nic po sobie poznać nie dawał. A no był starszą panią we dworze sobie przekupił i przez nią próbował słodkie bileciki słać, ale panna ich do rąk brać nie chciała. Gniewał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 26
""
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 27
" wnym składem okoliczności wybrali się w tę podróż, tak, iż prawie samych obcych ludzi z sobą wzięli, których Wit stręczył. Z tych potem pono żaden nie wrócił, a co opowiadał ocalony cudownie bratanek, tem się trzeba było zaspokoić. Nieszczęśliwa wdowa pozostawszy z małą..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 28
" mężowska, która dla obcych oczów nie była widomą, ale domowi boleli nad uciśnioną panią. Znosiła ona swe nieszczęście z pewną dumą milczącą, a heroizmem takim, że się ludzie jej nadziwić i wylitować dosyć nie mogli. Służyli jej też, a w sercach swych ku panu żywili..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 29
" szczęśliwa żona nie uszła do rodziny, czy, aby tam kogo ze swoich nie powołała, otaczał ją jakby strażą w więzieniu. Używał ku temu owych kobiet niepoczciwych, które niewiadomo zkąd mu przywożono i kilku sobie oddanych ludzi, po większej części Niemców na jego żołdzie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 30
" dzo do smaku przypadały i Witowi i jego druhom. A że we dworze tym panowała swoboda wielka i rozpasanie, jakie w owych czasach wkradło się nie pod jedną strzechę, całemi tygodniami weselono się, beczkami węgrzyna tocząc, a skrzypkom spać nie dając. Tam od południa już gościł pan..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 31
" usta się miłością do niej uśmiechały i wracały na pobożną księgę, którą trzymając na kolanach, czytała. Czasem przerwała modlitwę zadumana głęboko i niby łza zatoczyła się w oku, aż ją znów osuszyła modlitwa. Dziecię spało z rączką białą pod głową, twarzą..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 32
" żeczku dziecka, jakby je piersiami osłonić chciała, cała drżąca i wystraszona. Wtem z drugiej strony od dziedzińca blask w okna sąsiedniej izby uderzył i wrzawa inna. Z pochodniami i kagańcami, z muzyką, z beczką na wozie, wśród wystrzałów, jechało całe towarzystwo z..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 33
" III. WESELE I SMUTEK. Gdy się drzwi otworzyły, stanęły z obu stron progu sypialni, jakby dwa przeciwne sobie światy — kobieta z żałobna twarzą i suknią, wskazująca ręką łóżeczko uśpionego dziecka, książkę pobożną i różaniec — z drugiej, mężczyzna w wytwornym..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 34
" Cóż pani tak na gości nie łaskawa? — odezwał się ostro Wit — nie raczy nam nawet otworzyć? — Dziecię śpi, a ja jestem chora! — odparła spokojnie Marya, ledwie głowy skinieniem pozdrowiwszy pannę Salorneę, która ciekawie pragnęła zajrzeć do sypialni. — Cóż to znowu za..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 35
" ja... — zawołał gwałtownie gospodarz - że ja waćpanią męczę i tyranizuję... — Właśnie to będzie dowodem, żem wolna, jeśli mi dasz zostać przy dziecięciu— ja proszę... ja błagam... — Ale to nie może być! to nie może być! — tupiąc nogą, wołał Wit — trzeba..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 36
" Dwór z drugiej strony szybko oświecać się, zaludniać i rozbudzać zaczął. Przywieziona muzyka grała już na sali, goście napełniali pokoje; w jadalni na prędce zastawiano stoły i na kółkach wtaczano beczkę węgrzyna. Służba cała była na nogach, a panny fraucymeru jejmościnego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 37
" wać — o nic zresztą nie dbał. Oprócz sędziego i jego trzech córek, była liczna młodzież z sąsiedztwa, dwóch czy trzech z zamożniejszych domów saskiej partyi i obyczajów paniczów, reszta uboga szlachta, dworująca możnemu panu z Bożej Woli. — Jejmość chora! — zawołał,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 38
" dzia śmiał się rozczulony, aż mu się brzuch trząsł, a z oczów łzy lały strumieniem. — Trzewika! trzewika! panno Salomeo! trzewika! nie pijemy z kielicha! — zawołali kawalerowie. Wit postawił kielich i zniżył się do stóp panienki, która niby to usiłowała uciekać, ale..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 39
" podchmielone przybyło, humory wkrótce stały się krzykliwe i taniec począł rozpasany po pokojach, aż się szyby trzęsły. Przeplatano go śpiewkami po staroświecku, nie zawsze bardzo udatnemi, ale obudzającemi śmiechy i rumieńce. W pierwszej zaraz chwili po wiwacie z kielicha,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 40
" Welder, stanąwszy w progu, kiwał już i mrugał od przybycia Wita do niego, a nierychło będąc postrzeżony, już się niecierpliwić poczynał. W ostatku wyciągnął go do ganku. — Pan nie wiesz, co się tu święci ? — szepnął, biorąc go za rękaw. — No, cóż? — Jakiś..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 41
" — Jak mógł zbiedz?! — tupiąc nogami obiema i bijąc w pierś pięścią Weldera, powtórzył rozwścieczony niemal Wit — jak mógł ujść? jak mogliście dać mu uciec? Welder zmilczał, popatrzał chmurno wilczemi oczyma na gospodarza, który nagle pohamował się. — Cóż to?..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 42
" Wit zawahał się i drgnął, mając już odchodzić, głowę spuścił, zamyślił się, wstrzymał Weldera. — Czekaj — rzekł — lepiej może zawczasu się rozgadać, niż z tym kamieniem do jutra się nosić. Stój tu, ja wrócę za chwilę, tylko zabawę zdam. Nie rusz mi się ztąd...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 43
" to już; a ot, razem tegoż wieczora jawi mi się pod oknem... ni złodziej, ni mara... Hę? co wy na to, paneńku? co? Wit struchlał widocznie; stał jak wryty, a choć noc ciemna nie dozwalała widzieć jego twarzy, można się było domyśleć jej wyrazu. Słów mu zabrakło. Welder stał i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 44
" jest, kto będzie... Znasz przecie lochy na horodyszczu? Jest tam jeden zamczysty... tam go wsadź. — Aby wszyscy ludzie wiedzieli ? — podchwycił Welder. — Związać go, a związanemu iść każ, smagając, toć pójdzie. Czy siły nie masz? Zaprzesz go sam do lochu. Ktobykolwiek był,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 45
" myśliła się panna Salomea, która od tańca do niego przybiegła. — Pan rotmistrz mówi zawsze, żem ja jego bogini, a opuszcza mnie i samą zostawia! — szepnęła, śmiejąc się — ja się będę gniewała. Ej! ej! — Moja śliczna bogini! — rzekł z przymuszonym pół-uśmiechem..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 46
" szych miejscach. Sędziego dwóch kawalerów musiało ująć pod ręce, gdyż Lala me z ciężkością poruszał nogami, a im bardziej się śmiał, tem mu się one gorzej plątały. Posadzono go w krześle, stawiąc przed nim kielich, który napocząwszy, chciał sumiennie dokończyć. Taneczna..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 47
" komu przypadało lepiej, lano. Uczta, poczęta nocą, dogorywała już o dziennym brzasku. Panny się trochę wcześniej do domu powymykały, bo po stole o tańcach myśleć nie było można, zostali więc sami mężczyźni, i zwierzchnie suknie pozrzucawszy, z nogami na stole, śpiewali a pili...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 48
" — Co ci jest? a toż z nóg zwali — oparł się Dzierzba — mnie i tak szumi we łbie. — A jam czczy... to woda. Hej! podać gdańskiej ze złotem puzdrem; kto mój druh... na waletę. Ale druhy spały, a Dzierzba przestraszony się cofał. Wit sam więc nalał sobie szklanicę wódki,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 49
" V. PANAS. Po za dworem, w Bożej Woli, rozciągała się obszerna, piękna, zielona łąka, przerżnięta małym strumykiem, płynącym tak opieszale, iż się prawie brodem mógł nazwać. Ścieżka do ogrodu wiodła przez nią, a długa kładka ułatwiała przejście nizin wodą zalanych..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 50
" ny, a po rogach znać jeszcze było jakby czterech baszt usypy, i na jednym z nich kupa gruzu jeszcze z pod darni i ziela wyglądała. Teraz oplotła to wszystko leszczyna, tarń, dzikie chwasty i poplątane łozy a roślejsze drzewa. Kilka ścieżek wydeptało wśród krzewów bydło i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 51
" boszczyk Piotr i starano mu się samotne życie jak najwygodniejszem, bez trosk i swobodnem uczynić. Panas miał pamięć nadzwyczajną, widział i słyszał. wiele, z ludem obcował; był więc nieprzebrana podań i powieści skarbnicą. Całemi dniami słuchał nieraz opowiadań jego stolnik,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 52
" ków ze stajni i nakazawszy im iść za sobą w milczeniu, a zabrać dobre sznury od siana i koły, znana dobrze ścieżką pośpiesznie udał się ku lasowi. Noc była gwiaździsta ale ciemna, dzień jeszcze się robić nie zaczął, pochód więc bardzo pośpiesznym być nie mógł. Gdy się..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 53
" szli parobcy, bez strzelb, z kołami i sznurami przy pasach. Baz będąc wpuszczonym, Welder już po żołniersku nie myślał ceremonii robić. Mrugnął na swoich. — Przytrzymać pasiecznika! — Cóż to jest?— zapytał spokojnie stary. — Czym co zawinił? — Kto u ciebie jest? — U..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 54
" Panasa. Wszedł Welder, rozpatrując się bacznie, ale nic tu nadzwyczajnego nie znalazł: stół nakryty ręcznikiem, z bułką chleba i nożem, w kącie dzieżę, obrazy po ścianach, ławy, wiadro z wodą. Poszli, rozglądnąwszy się, do alkierza. Tu stało łóżeczko Panasowe z siennikiem,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 55
" — Jakże ty śmiesz mówić — ofuknął Welder — że żyw być może. — Trupa nie widziałem i nie pochowaliśmy go — odparł Panas — a Pan Bóg czyni cuda... Stali tak naprzeciwko siebie, a Welder wciąż szablę w ręku trzymał, przyglądał się jej i nie miał wcale ochoty nazad..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 56
" — Którędy? Panas ruszył ramionami i zmilczał zrazu. — Nie wiem, nie pytałem — rzekł, jakby znudzony. — Ot i dnieć prędko pocznie, prowadźcież mnie do dworu — i po wszystkiem, nie mą tu co gadać darmo. A szablę moja postawcie. — Oh! oh! będziesz ty ją, widział! —..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 57
" — Trzęście — rzekł. Z wielką niecierpliwością wzięto się do szukania po kątach i wyciągania z nich różnych rzeczy, kazano otworzyć skrzynie, powyrzucać z bodeń płótna i sukna, ale nigdzie nic podejrzanego nie znaleziono. Przeszli potem naprzeciwko, gdzie babę znaleźli na..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 58
" Welder podbiegł żywo ku niemu. — Znalazłeś kogo? — Nie ma; brat, jak on powiada, odszedł wczora wieczorem; ale ot, co się u niego znalazło — dodał, wyjmując szablę i pistolety. Wit spojrzał i zbladł strasznie; chciał zrazu chwycić za szablę. — Co to jest? to jego szabla?..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 59
" — Co jest, to jest, tu trzeba mieć przytomność, a nie tracić głowę — rzekł stanowczo. — Gdy przychodzi bieda, w oczy jej zajrzeć śmiało. Panasa ja zasadzę, a wy idźcie do domu; na resztę poradziemy. — To być nie może! On żyw nie został! — krzyknął Wit — nie, nie,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 60
" prawdę: gdzie się podział ten człowiek? kto to był? To nie twój brat. Mów. Panas patrzał długo na niego, oczyma jakby wzgardy i politowania pełnemi, a potem ruszając ramionami, odezwał się: — Co ci mam mówić? nie wiem nic... nic... Szabla moja, pistolety moje. Brat u mnie był,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 61
" obu jego stronach otwierały się drzwi do piwnic, w których stały beczki i były różne składy. Minąwszy je, weszli w szyję, która na dół się spuszczała, a w końcu jej widać było drzwi okute i zamczyste. Gdy nic nie mówiąc doszli do nich, Welder spojrzał na Panasa. — Chcesz..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 62
" Stary pasiecznik skoczył ku drzwiom, zamknął je, zaryglował i spuścił na zamek. Potem krokiem szybkim puścił się nazad korytarzem, drugie drzwi zacisnął tylko, wybiegł na schody, klapę spuścił, kłódkę założył, klucze zabrał i nie oglądając się, wyskoczył do pierwszej..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 63
" było można. Wołano wina. Wina!... Wit wysłał po nie do lochu; kluczów od niego nie było. Odbić kazano drzwi i stara klucznica poszła po butle węgrzyna. Spokojniuteńko zstąpiła do znanych sobie piwnic z latarką, wiodąc hajduka, który miał wino zabierać. Lecz zaledwie tu weszli,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 64
" słyszał rozpaczliwe bicie we drzwi żelazne i stłumione jęki. Zadrżał, stanął. — Co u stu diabłów! — zawołał — trzeba dotrzeć. Poszedł więc śmiało dalej, tłum pozostał opodal. Zbliżając się już ku drzwiom, rozpoznał głos ludzki, choć wyrazów dosłyszeć nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 65
" Welder nie odpowiadał na to. Nadbiegł kowal, który z wielkim trudem zamek mógł rozbić i więźnia uwolnić. Wyszedł, chwiejąc się na nogach, z twarzą pobitą, z sińcami na szyi, okrwawiony, i potrzebował pomocy, aby się zawlec na górę, gdzie go najprzód do łóżka włożono, bo..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 66
" V. PANOWIE I SŁUDZY. Wśród takiej to wrzawy i niepokoju upływało życie nieszczęśliwej kobiecie, której druga połowa domu była, rzec można, więzieniem. Rzadko się ona z niej wyciągnąć dawała, a dobrowolnie prawie nie wychodziła, chyba i męża i obcych nie było w domu...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 67
" Zapobiegając, aby wpływ obcych nie oddziaływał na jego żonę, rotmistrz natychmiast po ślubie zerwał stosunki z ciotka Maryi, wojewodzianką Podlaską i zakazał żonie bywać w jej domu. Szpiegami usłużnemi otoczona, pisać nawet do niej nie mogła. Ślub odbył się prywatnie,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 68
" do ostateczności z pomocą rodziny nie próbowała się z tej niewoli wydobyć. Wypadki dwóch dni ostatnich, gdy nareszcie gości się pozbył i mógł ochłonąwszy pomyśleć o swem położeniu, zburzyły go niezmiernie: Podejrzenia Weldera, ucieczka Panasa, znaleziona szabla, która..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 69
" na jego gardło nastaje... woła... Nie jam winien... ale... Tu się rotmistrz wstrzymał i zagryzł usta... — Zwyczajnie w deliryum... Trupy! sztylety! miecze... Tatary... awantury... aż uszy więdną od słuchania... — Chory jest, to prawda — dodał porucznik — a gdy da Pan Bóg..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 70
" jakieś to wspomnienie wojskowe... bo jużcić nie o mnie... — Ale mu się to tak pomieszało, podchwycił Marmarosz, że i imię pańskie miał na ustach... Wit schmurzył się, stał nad łożem w jakiejś niepewności, zmieszany. Marmarosz w milczeniu zajmował miejsce za nim, a opodal..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 71
" czy on wisieć będzie lub go zetną, !! Niech go wieszają, niech ścinają, jam nie winien... Jam sługa... On zrobił wszystko... Jam go nie zabił... Oni go zabili... Chociaż pragnął oddalić się od łoża rotmistrz, trzymać go tu coś się zdawało... Gdy Welder milczał, czekał, czy..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 72
" ie dzieliły od bawialnych, zawsze bywały na klucz dzień i noc zamykane, musiał więc do nich zastukać. Jak wczoraj, gdy żona otworzyła, znalazł Urszulkę w łóżeczku, a Maryę z książką na kolanach przy niej. Dziecię przebudziło się, i obiema rączkami zasłoniło sobie oczy..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 73
" chadzał się po pokoju, zbliżał do łóżeczka dziecka, które ciągle oczy miało rączkami przysłonięte. Nie wiedział jak rozpocząć pytania dalsze. — Złodzieja wczoraj przydybano pod oknem — mruknął — jest prawdopodobnem bardzo, że ulubieniec pana Piotra i waćpani, Panas..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 74
" To mówiąc, siadła znowu, wzięła książkę i próbowała się modlić, nie zważając na Wita, który chodził po sypialni sapiąc i mrucząc. Rozmowa zdała się skończoną, gdyż Marya widocznie dłużej prowadzić jej sobie nie życzyła. Kilka razy spojrzała z książki na dziecinę,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 75
" i poboleć nie mogła. Lecz między najzepsutszemi istotami znajdzie się zawsze czulsze serce niewieście. Było też i tu jedno, bijące właśnie w piersi, w której najmniej się go mogła spodziewać. W największych łaskach u rotmistrza i najwyższą piastująca w garderobie władzę,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 76
" łała ludzi, a że głowy zawracała całej służbie dworskiej, rezydentom, gościom, a mir miała u swoich panien, dokazała zawsze co chciała. Szpieg to był w istocie zręczny, ale na rachunek swojej własnej ciekawości. Tylko jeżeli z tych wiadomostek mogła co i dla swej kochanej pani..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 77
" klęknę, poczęła szybko, bom całą, furę plotek przyniosła... całą furę... A! takie różne, śliczne i dziwne... Tylko mi straszno, żeby pani nie łajała. — Ani łajać nie będę, ani się niemi zabawię... szepnęła Marya. — E! jużciż zajmą, moją dobrodziejkę, dodała..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 78
" — Jak Matkę Najświętszą kocham, paniuńciu, prawda... Patrzałam sama na nich... Kazano snać Welderowi Panasa posadzić gdzieś, czy co. Parobcy go doprowadzili do oficyn, tu się z nim Welder zamknął sam... Okna od oficyn wychodzą na ogród, podbiegłam pod nie, żeby zobaczyć co to..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 79
" Ja jego nie zabiłem... niech rotmistrza powieszą,... nieboszczyk z grobu wstał ! nieboszczyk... I podobne straszne, okropne rzeczy. Chłopcy we dworze, mówią, że ktoś na pasiekę chodził, że Panas zabrał co miał droższego i — uciekł. Basia paplała, patrząc na panią, która..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 80
" się tam stało to nieszczęście... Niejeden miany za nieboszczyka powrócił. — Nie mów tego, dziecko moje — z widoczną przykrością dokończyła pani. Pan rotmistrz w tej nieszczęsnej godzinie, która, bodajby była mogła być życia mojego ostatnią, zdjęty z jego palca odwiózł..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 81
" pojadę do kościoła, znajdę komu list oddać, odpowiedź ci przywiozę. Żywa dusza mnie nie wyśledzi. Szczebiotania tego słuchając Marya, powoli ocierała łzy. Obietnica przesłania listu do ciotki uśmiechała się jej wielce, lękała się jeszcze. A choć położenie usprawiedliwiało..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 82
" na straży, a dopiero niech pani czyta i niech powie, że Basia poczciwa! Stało się według planu. Marya wcisnęła się ku łóżku swemu, rozłamała pieczątkę, ucałowała list i wzruszona czytać zaczęła. "
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 83
" VI. U WOJEWODZINEJ. Dobra, w których zamieszkiwała pani wojewodzina, oddalone były o mil dziesiątek od Bożej Woli, leżały one już za Bugiem i dopiero za nieboszczyka męża jej na rezydencyę stałą zamienione zostały z opuszczonej przez długie lata i opustoszałej siedziby...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 84
" nieść chciała, wyrestaurować stary swój zamek w Bachowie, a przybył na miejsce, zastał z przerażeniem ruderę tylko. Na znacznej części budowli obszernych i wspaniałych dachów nie było, gdzieindziej odarto blachy i dachówki, a poprzyściełano je słomą, mury od wilgoci trzaskały..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 85
" ona żyła zupełnie w innym świecie. Zajmowało ją to wszystko zrazu dla tego, iż chciała sama dopilnować wychowania syna i umieć nim pokierować, później, gdy ten wyszedł z macierzyńskiej i nauczycielskiej opieki, przywiązała się do ksiąg, do nauk, a widząc, że mąż opuszczał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 86
" waniem, kilka panien i młodszych panienek całe jej otoczenie składały. Życie w Bachowie płynęło regularnie, jak w zegarku, a ta jednostajność nie czyniła go uprzykrzonem, zdawała się owszem przyśpieszać bieg czasu, na którego krótkość uskarżali się wszyscy. Wojewodzina była..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 87
" wojewodzina występowała z paradnem weselem, spraszała sąsiedztwo, występowała z przepychem i bawiono się w Rachowie kilka dni jak nigdzie może, bo tu umiała gospodyni sama urozmaicić rozrywki i zająć niemi wszystkich. Staruszka była małego wzrostu, nieco otyła, choć bardzo..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 88
" rya, nabierając smaku do pracy i do cichych wiejskich rozrywek. Upodobania jej podzielał Piotr, — Wit zaś, bratanek jego, należał do zupełnie innego społeczeństwa i świata. Z nim też Marya ani być szczęśliwą, ani się nigdy zrozumieć nie mogła. Gdy stosunki między Rachowem a..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 89
" nienie Maryi odżyło dla staruszki, gotowały się wcale niespodziane i dziwne wypadki. Jednego późnego wieczora czerwcowego, gdy już było po wieczerzy, a staruszka, w krześle siedząc, słuchała opowiadań księdza kapelana o cudownym zwierząt instynkcie, zbliżył się marszałek dworu..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 90
" Podano świece, wojewodzina zasiadła w krześle i nie bez pewnej niecierpliwości oczekiwała zapowiedzianego, tajemniczego gościa. Zapomnieliśmy dodać, iż mimo zachowanych sił umysłu i zdrowia, staruszka czytaniem i pracą nieco osłabione miała oczy i nie widziała dobrze, zwłaszcza..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 91
" śliwy — rzekł przybyły — prześladowany, znękany; wszak to starczy w sercu pani za imię i tytuły. — Ale na miłość Bożą, któż jesteś? — powtórnie zawołała wojewodzina — wasz głos, mowa, nawet postać tak mi żywo przypomniały... Niech Bóg będzie miłościw jego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 92
" leżę, u nóg twych, przynosząc przed ciebie nędzę moją, i żale. Staruszka usłyszawszy to, padła z okrzykiem na krzesło, zakryła twarz rękami, lecz po chwilce schyliła się, pochwyciła głowę Piotra i całować ją płacząc zaczęła. — Piotr! — zawołała — o Jezu..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 93
" mówić i radzić nam potrzeba. Dziś ja, doprawdy, duszę ukołysać muszę modlitwą, nim potrafię przytomna, chłodno mówić z tobą. Poznał cię kto? — Nikt! wasze to serce tylko mogło w zmienionym człowieku poznać wierne dziecko swoje. Któżby się we mnie schorzałym,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 94
" — Ten, który raz bratobójczą dłoń na mnie zwrócił, nie wahałby się dokonać zbrodni, która mu się nie udała: musiałem uchodzić. Zdaje się, że mnie jeszcze umarłego nawet się lęka. Nie idzie mi o życie dla siebie, bo go mam nie wiele; o żonę i dziecię mi chodzi. Los ich..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 95
" skliwość o biednego człowieka przemogła, wstała, opierając się na lasce. — Czekaj na mnie — rzekła — wracana w tej chwili. Wyszła śpiesznie do pokoju, w którym czekał na nią dwór, chcąc, jak zwykle, pożegnać odchodzącą na spoczynek; miała już myśl powierzenia Piotra..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 96
" Kapelan skinął głową tylko na znak, że rozkaz spełni i wszedł za wojewodzina do gabinetu. — Oto wasz na dziś opiekun, szanowny panie — rzekła staruszka. — Idźcie z księdzem kapelanem, odpocznijcie i... niech Bóg ześle wam pokój ducha a pociechę. Nie mogąc się wstrzymać,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 97
" VII. ZMARTWYCHWSTAŁY. — Ciemne to są dzieje — mówił nazajutrz, siedząc w gabinecie wojewodzinej, pan Piotr Zagłoba — tej śmierci mej i zmartwychwstania. Dla mnie samego, przygody własne czasem się snem gorączkowym wydają. Niechce mi się wierzyć w tak czarną..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 98
" Dwie też natury nasze różniły się wielce, a pomimo to, pozbawiony rodziny, potrzebując kochać, miłowałem go serdecznie. Tak przeszła młodość; potem rozdzieliły nas losy, służba, ambicya, która go rzuciła ku dworowi saskiemu. Gdy powrócił z wojen i podróży, przyjąłem go,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 99
" zbóje co nas napaść mieli, udając Tatarów, wcale niemi nie byli. Szajka ta oskoczyła nas wśród stepu i rzuciła się na mnie. Gdy Wit widział, że się nie obronię i że umrzeć muszę, sam też rzucił się z szablą i ciął mnie w głowę. Broniłem się do ostatka, dopóki krwią..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 1 - strona 100
" znaki życia, przywiązanego do konia, uwieźli z sobą. Tak dostałem się do Krymu i tu spętany, zesłabły, posługiwałem tatarskim panom jako prosty wyrobnik. Gdy mi zdrowie powróciło, a właściciel obradował, że drożej spieniężyć mnie może w Stambule niż w Krymie, odesłano..."