Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2
Kraszewski Józef Ignacy
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 1
" bliwsza Opatrzność Boża, która często nas ratowała, gdyśmy już zginionemi się być sądzili — przyszło by życie położyć w tej drodze. Aleśmy się w końcu do Wołoszczyzny dobili wynędzniali, gdzie w Jassach znaleźli się poczciwi ludzie, którzy nas na dalszą podróż..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 2
" dzącego, a plotącego koszyk. Nie poznał mnie stary zrazu; dopiero gdym mówić doń począł, objął go strach i żal, bo mu się dźwiękiem przypomniało szczebiotanie moje dziecięce. Rychło też przemógłszy obawę, wziął mnie do siebie, i przechowywał. Tum się o wszystkiem..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 3
" oddać mu rękę. A przecież złoczyńca postawił na swojem. Słyszałeś pewnie, jakie jest jej życie z nim ? To najlepszy dowód, czem małżeństwo było. Żyje biedna Marya dla ocalenia dziecięcia tylko. Trzeba ją wyrwać z tych szpon... trzeba dziecię ratować, inaczej... może się..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 4
" rodu, gdyby to był człowiek obcy, poszedłbym, stanął ze świadkami przed sądem i pociągnąłbym go jako zbójcę na szubienicę. Lecz i tu — gdzież świadkowie, którychbym mógł postawić? Byliśmy sami otoczeni ludźmi jego obozu i wyboru. Jam pozbawiony przyjaciół, on ich ma..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 5
" władza, jaka siła nieczysta weszła w niego, w towarzysza ukochanego lat moich młodych, w tego, którego tuliłem do serca, dla któregobym był przelał chętnie krew, którą on ze mnie wytoczył. — Uspokój-że się, uspokój, pomyśl, środki się jakieś znaleźć muszą — poczęła..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 6
" tne, a że człek bywały, potrafi w zawikłanej sprawie dać sobie rady. Tymczasem ja napiszę list i wyślę go, bądź co bądź do Bożej Woli, aby Maryę przygotować. To mówiąc zadzwoniła wojewodzina i wchodzącego sługę posłała po Kulesza, który natychmiast się stawił...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 7
" toż samo, co ja, imię, i mamże dozwolić, aby na nie hańba spadła? Kulesz się zamyślił. — Bóg zrestą rozporządzi — dodał Piotr — dziś idzie o jedno tylko... żonę i dziecię wyrwać ze szpon jego. Jak to uczynić? Kulesz był starym wojakiem, rąbał się i bił, i napadał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 8
" nowych robić, drzemał w przedpokoju gościnnej izby, gdy szukając go weszli Kulesz z panem Piotrem. Smutna jego twarz nieco się na widok pana rozjaśniła. — Stary przyjacielu — rzekł, klepiąc go po ramieniu Piotr — tyś najlepszy do rady, postanowiliśmy najprzód panią i dziecko..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 9
" — Aleć oni na ciebie czatują a na pasiece — odparł Piotr. — To nic, ja tam wszystkie drogi i drożyny znam, a na horodyszczu mam schowankę, której się oni nie domyślą i klucze mi od niej szczęściem zostały. — A jeśli wyszpiegują w lochu? — zapytał Zagłoba. Panas się..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 10
" zał się dostarczyć odzieży, koni, wozu i człowieka, za którego mógł ręczyć. Wojewodzina tymczasem zasiadła do listu, niemały z nim mając kłopot, bo przewidzieć należało, iż się może dostać w ręce Wita, należało więc tak go pisać, ażeby z niego niewiele się mógł..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 11
" VIII. TRAGEDYE DOMOWE. Dla duszy Wita, raz poruszonej niepokojem, chwili już wypoczynku nie było. Bił się nieustannie z tą myślą, że zmarły mógł powstać z grobu; nie był pewnym, a trwożył się niepomiernie. Ucieczka Panasa, szabla Piotrowa, (którą on istotnym znowu cudem w..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 12
" rzyła się znacznie i wróciła przytomność; leżał jednak jeszcze osłabły, a co gorzej, na umyśle przybity. W czasie niebytności pana, od otaczających zażądał, aby mu przywieziono księdza, bo się chciał wyspowiadać. Była to rzecz tak zwyczajna, iż pilnujący go nawet nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 13
" — Musiało to być skutkiem choroby — odparł wikary — która zdaje się przechodzić, gdyż zostawiłem go zupełnie spokojnym, i, dzięki Bogu, lepiej. To mu odejdzie. — Bardzobym pragnął — dodał uspokojony też rotmistrz — bo człowiek zdolny, pilny i we dworze mi potrzebny...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 14
" mistrz, brakło mu tylko do ryzykowania jej rzeczy jednej, pieniędzy, które rozrzucając i szafując, coraz trudniej mu było dostać. Majątek należał do sieroty i wdowy, on był tylko opiekunem, swojego wiele nie miał, o położeniu tem wiedzieli wszyscy, nie łatwo mu więc było dostać..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 15
" rąk przechodząc oddaną została staruszce, Basia otrzymała list drugi, ten właśnie, o którego wręczenie jak najwięcej wojewodzinie chodziło. Potrzeba było nadzwyczajnej ostrożności przy oddaniu go do rąk Maryi i cały dzień nosząc się z nim za gorsem, a trwożąc ażeby nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 16
" aby podpatrzeć ją, podsłuchać i wbiedz, a pochwycić na uczynku, jeśliby się coś podejrzanego okazało. Domyślał się bowiem naprzód korespondencyi zakazanej z wojewodziną. Pokój ten był całkiem ciemny, a wejście tędy od fraucymeru dla nikogo nie przystępne; Wita wprowadziła..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 17
" czym poczęła go drzeć na drobne kawałki i — połykać. Gdy rotmistrz gniewny odpychał służącą, widząc już żonę przez wpół przezroczystą jedwabną oponę parawanu, Marya śpieszyła ze zniszczeniem śladów listu, którego tylko rozerwana koperta leżała na ziemi...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 18
" — Są prawa, których mężowska władza odebrać nie może - odparła Marya — takiemi są prawa i związki krwi. Jestem żoną, i przeciwko obowiązkom moim nie wykroczyłam, ale poddawać się dziwacznym wymaganiom nie chcę i nie będę. Wit dziko się rozśmiał. — Proszę! zawołał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 19
" — Który za przytułek, jaki znalazł w tym domu wywdzięczył się prześladowaniem i... — I czem więcej? — szydząc spytał rotmistrz — mów pani, powtórz głupie wieści nikczemnych nieprzyjaciół, żem może zdrajcą, rozbójnikiem i — mordercą! — Dziś wszystkiemu uwierzyć..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 20
" się od napaści i oddalenia waćpani od jej rodziny, która ją przeciw mnie buntuje... Odwrócił się nagle... Basia stała jeszcze... przyskoczył do niej z pięściami. — Precz, żmijo! bo ubiję, precz, pókiś cała. Dziewczę spojrzało na panią i wybiegło. Rotmistrz, który mało..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 21
" tomność. Marya szła za nim, powtarzając z konwulsyjną natarczywością: Precz! precz! W tej chwili była ona silniejsza nad niego, przemogła — uszedł. Wrzawa wywołana w całym domu tą. sceną, ściągnęła do pokoju, a nawet pod okna ludzi z całego niemal dworu. Rotmistrz uchodzący..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 22
" tajno mu było, iż na wszystkie swe sługi rachować nie mógł; serca do niego nie miał żaden, wielu nienawidziło. Nie czuł się nawet we dworze własnym bezpiecznym; jedyną myślą jego teraz było z żona, i dzieckiem uchodzić z domu, a bodaj z kraju. Marmarosz był posłusznym..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 23
" Marmarosz potarł czoło, westchnął, chciał wyjść i zawrócił się. — Nie masz co pytać więcej, panie poruczniku — dodał rotmistrz — podejmujesz się czy nie? — A no... gdy jw. pan każe... chociaż... — Bezwarunkowo! nie pytam, co będzie kosztować. Odprawił go wzrokiem...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 24
" śmiercią, której zbliżanie się na straszliwie zmienionem malowało się obliczu. Oczy jego obłąkane szukały rotmistrza, choć usta już z ciężkością, przemówić doń mogły. Na dany znak wszyscy wyszli, Welder nie mógł się już podnieść, odwrócił tylko głowę ku niemu...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 25
" — W gorączce bredzisz, odparł Wit, dość tego. Jakby usłyszał te słowa, umierający podniósł głowę nagle, usta mu się poruszyły żywo. — Przytomny jestem, zawołał — Bóg mi kazał żyć do rana, bym ci powiedział jeszcze... idź, obmyj się — pokutuj! krew na tobie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 26
" Wchodzącego do sali chmurnego gospodarza, sędzia powitał swoim uśmiechem bezmyślnym. — Lala me , kochasiu — otóż i my! otóż i my! Panny patrzały, uśmiechając się. — Znaleźliście mnie państwo w bardzo smutnej alternacie — rzekł rotmistrz — idę wprost od..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 27
" łem powiedzieć — niech w Bogu odpoczywa nieboszczyk. Panowie! pogrzebny kielich. A światłość wiekuista... Wychylił do dna i postawił. — Przednie wino lala me , rzekł, ale ja waćpanu dobrodziejowi powiem, że za dusze zmarłe pić się powinno tak, jakby się Anioł..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 28
" IX. CO SIĘ DZIAŁO W BOŻEJ WOLI. Tegoż wieczora, w Zelmanowej gospodzie na ławie, w ciemnym kącie, siedział jakiś człek podróżny, nieznajomy i zdawał się odpoczywać lub na kogoś czekać. Młody szynkarz bardzo go na gorzałkę zapraszał, ale się namówić nie dał, kazał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 29
" darnem zielonym okrytych mogił, ostawionych kamieniami, było w istocie pogańskiem cmentarzyskiem, ale je wieśniacy powszechnym obyczajem kurhanami Szwedów przezwali. Pagórek ten dokoła otoczony polami uprawnemi, oborany, miał na sobie kilka starych sosen i trochę krzaków w pośrodku, a..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 30
" — Siły nie, a no rozum siłę zastąpi — rzekł stary. Cóż to tam? czy koniom włosieniem pod kopytami nie można poprzewiązywać, żeby kulały, albo sworzni ponadkruszać. — I on też mądry — dodał Nikita, dowącha się łatwo, a jak wpadnie na trop, nie przebaczy. — Jego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 31
" wiesz teraz, dla czego puszczać ich ztąd nie godzi się. Panią ocalić trzeba i dziecko. Stary zamyślony stał, niedowierzający, osłupiały. — Jakże się to stało? — W niewoli tatarskiej był. Myślał go zabić bratanek, ale mu Pan Bóg życie powrócił, aby świadczył przeciw..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 32
" — Wszelako iść trzeba z prawdą i Bogiem, dodał. — Toście wy go widzieli? zapytał ciekawie Nikita — i mówiliście z nim? a gdzież się on podziewa? Panas mu szepnął na ucho, jakby się bał, aby go mogiły nie podsłuchały. — W Bachowie siedzi. — A żona wie? — Nie wie nic..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 33
" śledził cały dzień, widział, gdy na horodyszczu zniknął i do dworu dał znać. Rotmistrz, któremu szło wielce o pochwycenie zbiega nienawistnego, ludzi posłał. We dnie wszakże jakoś go przydybać nie mogli. Harasym, który widział, jak chodził na noc do lochów, zaręczył, że..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 34
" czy wszedł, czy umknął. Ludzie przysięgali, iż skrzypnięcie klucza i zatrzaśnięcie drzwi słyszeli, nie pozostawało nic, tylko wybić wrota, bo z lochu już więzień wyjść nie mógł. Pod przewodnictwem samego pana, jęto się zaraz do wywalania, ale to nie poszło łatwo. Panas..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 35
" drzwi żony, której wcale o wyjeździe oznajmywać wprzódy nie kazał. Na pierwsze zapukanie natarczywe do drzwi, żaden głos nie odpowiedział, gdy się powtórzyło, zapłakała przestraszona Urszulka. — Mościa pani — zakrzyczał, głos podnosząc Wit — proszę się natychmiast..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 36
" się jej krzywda nie dzieje! Żona powinna jechać i iść za mężem, to obowiązek jej. — Tam gdzie żona i mąż żyją, jak małżeństwo powinno, odparła Marya, nasze pożycie oddawna cale różne; my żyjemy jak nieprzyjaciele. Mogęż wiedzieć, co mi Waćpan zgotowałeś i dlaczego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 37
" — Ale cóż za konieczność nas ztąd wypędza? zapytała Marya; — to nagłe postanowienie daje mi do myślenia — jakiż mus każe Boże Wolę opuszczać — ja nie rozumiem, a wszystkiego się lękam. — Więc tak dla niej straszny jestem? Kobieta zmilczała, tuliła, starając się..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 38
" wyszedłszy, dojrzał ten tłum i wszystko się w nim zburzyło, nakazał natychmiast woźnicom z batami iść i ludzi precz rozpędzić. Rozbiegło się też wszystko i pochowało we mgnieniu oka, ale poobierało tylko stanowiska, z których niepostrzeżone przypatrywać się mogło...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 39
" rozrzucane, rzeczy w nieładzie, szkatułka otwarta. Maryi i dziecka ani śladu. W gniewie Wit wybiegł do ogrodu i zwołał ludzi, aby szukali pani, ostawili wszystkie wyjścia i drogi. Zapomniał już o zachowaniu jakichbądź pozorów, gniewał się i wołał, aby żonę jako zbiega..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 40
" pił do niej, pochwycił za rękę silnie i opierającą się raczej powlókł, niż poprowadził za próg kaplicy. Urszulka czepiając się sukni i ręki matki, rozpłakana, wołając o pomoc biegła za matką, lecz przerażający bolesny głos i jej płacz Maryi, nie czyniły na rozburzonym..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 41
" z kopyta! znacie mnie, że żartować z siebie nie dam. I ręką pchnął przybliżającego się gumiennego. — Precz! Straszno było nań spojrzeć, takim szatańskim ogniem pałały mu oczy, drżała twarz i muskuły wszystkie. Ludzie, którzy się byli zrazu chcieli wyjazdowi sprzeciwiać,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 42
" — Związać mi go zaraz tego buntownika. Ale się nikt nie ruszył. Nikita popatrzał nań, nałożył siwą czapkę barankową, na głowę, ręce zatknął w kieszenie i powolnym krokiem odszedł. W dali widać było tylko tuman kurzawy na gościńcu, bryki wychodziły za powozem goniąc i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 43
" X. NA SZWALBBURGU. Panasowi ukrytemu w pobliżu dworu dano wiedzieć natychmiast o nieszczęśliwym wyjeździe, którego zatamować nie śmiano. Zgniewał się straszliwie, lecz się stała rzecz niepowetowana, należało co najrychlej dać znać do Rachowa, w tej nadziei, że możeby jeszcze..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 44
" ców. Kulesz i pan Piotr dobrze zbrojni, co konie mogły wydołać, puścili się ku wielkiemu gościńcowi prowadzącemu do Warszawy. Nie ulegało wątpliwości, iż nim zmuszony był Wit uchodzić, ale miał przed sobą cały dzień jeden prawie zyskany. Rachowano, iż ciężki powóz przy..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 45
" to, iż ktoś w pogoń za nim puścić się może, i obrał jak najmniej uczęszczaną drogę, znając bardzo dobrze kraj i okolicę. Pan Piotr widział już, że nie doścignie uchodzącego, chciał się wszakże przekonać dowodnie dokąd pojechał, aby dalsze obmyśleć środki. Po rozwadze i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 46
" wani ludzie, nie wyszli z karbów posłuszeństwa. Walcząc z sobą i namyślając się, trafił Wit na myśl, zboczenia z drogi, osadzenia żony w miejscu bezpiecznem pod silną strażą i powrócenia do domu, dla zabrania pieniędzy za sprzedaż lasu, które kupiec miał przywieść, a czekać..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 47
" von Schwalbe, był rodzajem Don Quichota do wieku i obyczaju zastosowanego. Od dzieciństwa dostawszy się na dwór saski, z Augustem II podróżował niegdyś do Hiszpanii i do Włoch, włóczył się potem po wszystkich niemieckich Kurfürstów dworach, odprawując turnieje, do pierścienia..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 48
" tak rychło dozwoli wrócić do Saksonii, Szwalbiński pomyślał o urządzeniu się w swój Borszczówce. Dwór tu zastał stary i niewygodny, a jeszcze bardziej nie pozorny, trzeba było coś postawie i nie inaczej, jak na wzór zameczków myśliwskich z okolic Drezna. Grosza stawało na to,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 49
" wały wielką część twarzy. Wszystko w nim stosowało się do rozmiarów ogólnych budowy i nikt może tak ogromnych, sterczących uszów, siwemi włosami pokrytych nie widział nigdy, jak u niego. Nosił się po niemiecku, chociaż teraz byłby mógł już się nie ubierać, bo go z łóżka..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 50
" kręciła się wśrod gawiedzi, zbierając grzeczne ukłony. Szwalbiński z kolei zadawał swym urzędnikom pytania, a że godzina obiadowa nadchodziła, zwracał niespokojne oczy na drzwi do jadalni prowadzące. Gdy mu niespodziewanego oznajmiono gościa, chciał się zrazu podnieść, ale..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 51
" — Wkrótec do stołu zadzwonią, rzekł, śpiesz się — mów — cóż tedy? — Żeby jej kaprysy z głowy wybić, musiałem ją z domu wywieźć, mówił Wit — opierała mi się, uciekać chciała, o małom jeszcze z ludźmi nie miał biedy, bo chcieli stawać w jej obronie. — O! o!..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 52
" że — za półgodziny, bom ją na drodze rzucił, wyprzedzając dla uproszenia was. Do poręczy krzesła przytwierdzony był rodzaj maleńkiego stoliczka, na którym stał zawsze srebrny dzwonek, zakończony figurką błazna. Szwalbiński pochwycił go i począł trząść nim gwałtownie,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 53
" Szwalbiński postarał się nawet do nich o portrety króla, królowej, królewicza, a w gabinecie zawiesił panie: Aurorę Königsmarck, księżnę Cieszyńską, Cosel i mnogie inne wspomnienia Herkulesowych miłostek. Drugi gabinet był pełen osobliwszych kufli, puharów, kielichów i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 54
" obowiązków pełniła wprawdzie siadająca obok Mme Siegfried, ale niektóre z nich dokonywali hajducy. Gdy się Szwalbiński dławił, rączka ochmistrzyni uderzała go po karku, w chwilach zbytniego upału ona zdejmowała perukę delikatnemi paluszkami; nabierał zaś z półmiska hajduk,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 55
" nie strzegł nad Szwalbińskiego, który do nich wielką, pamiątkową przywiązywał wagę. Przypominały mu one wycieczki z królem do Lipska i Moritzburga i miłe wieczory, wśród których wino się lało strumieniem, a puhary spijały po wojskowej komendzie. Rotmistrz nawykły do tego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 56
" jeszcze nic, ale mam prośbę, o której ci wczoraj wspominałem, czy ją potrzebuję powtórzyć dzisiaj? — Jakto? dlaczego? oburzył się Szwalbiński. Jesteś człek doświadczony, a o tem nie wiesz, że człowiek zapomina, prawda, o czem mówił przy kielichach, nigdy o tem co..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 57
" rada, — poznała po chodzie i wstrzęsła się, widząc tę twarz znienawidzoną przed sobą. — Przychodzę panią pożegnać na dni parę, odezwał się rotmistrz, mam interesa, dla których odjechać muszę. — Wrócę prędko. — Powinienem jednak panią uprzedzić, że oddałem ją pod..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 58
" XI. OKO W OKO. Wit zostawił przy żonie większą część służby, sam wybrał się z jednym sługą i woźnicą lekkim wózkiem, wcale niepozornie, aby na siebie nie zwracać uwagi. Konia tylko wierzchowca osiodłanego na wszelki wypadek, przywiązano z tyłu za bryczką. Para pistoletów..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 59
" jego ludzi dać się tak komuś z kwitkiem odprawiać. Wit siedział na bryce. — Cóż tam! czemu nie otwierają? — Karczmisko pełne, wszystkie żłoby pozajmowane, ludzisków jakichś chmara. — Co za ludzie? zapytał rotmistrz. — Albo ja wiem, dworscy znać jacyś. — Panowie z niemi?..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 60
" w miejscu skamieniał. Naprzeciw siebie ujrzał, wpatrzywszy się chwilę, zmartwychwstałego bratanka, tego, w którego piersi własną ręką, ostatni cios wymierzył. Sądził zrazu, że to było widmo, że go myliły oczy i trwoga duszna, lecz w tej chwili przyszła mu na myśl szabla,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 61
" Z piersi Piotra wyrwało się westchnienie. — Wit! zawołał — zbójca! — Żyw jesteś przecie — mruknął rotmistrz. — Na pomstę nad tobą! ozwał się, podnosząc głos Piotr — na pomstę! — Nad krwią, i imieniem własnem — dorzucił Wit — mścij się, powiesisz ze mną..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 62
" widząc się zgubionym, do krwi ściął usta i milczał nie puszczając głosu. Piotr, który był cały drżący i rozburzony, podniósł głowę, Judzie jego wszyscy stali we wrotach, jakby czekając rozkazów, milczący, przerażeni. Skinął na nich zdala. — Do karczmy! żeby nikt nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 63
" strachu, miotał, jak piórem. Zdało mu się, że byłby go zgniótł w dłoniach, gdyby się nie wstrzymał. Wyszedł do sieni. — Panie poruczniku — rzekł do Kulesza, jeden z ludzi na koń siądzie i pojedzie do wsi po księdza. Prosić go, by przyjechał na śmierć dysponować..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 64
" dzy za gospodą stoją, jeśli nie pouciekali, jakże się to ma taić? Piotr zastanowił się. — Mnie nikt nie zna — rzeki, to wszystko jedno. — Ale ludzie wojewodzinej? dodał Kulesz. — Potrafimy to wytłómaczyć; ślij waćpan po księdza, dwa rydle u żyda wziąć i mogiłę..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 65
" stawić przed sądem, zhańbiłoby poczciwe imię nasze, sam będę ci oprawcą, jak ty nim byłeś dla ranie. Chwili ostatniej użyj do przejednania się z Bogiem, żałuj za grzechy i módl się. Za chwilę ksiądz przybędzie, czasu nie masz do stracenia. Wit milczał, tylko ciężkie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 66
" gnał. Żmiję rozegrzał na łonie, podłą, najpodlejszą gadzinę. Takiej krwawej historyi nie ma i nie było jeszcze; bo się nie wyrodził na ziemi naszej potwór taki, jak ty! Witowi usta się krzywiły i począł się sucho, straszliwie śmiać z dzikim wyrazem, który przeraził Piotra...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 67
" nie myśl, żebym ci się upokorzył, prosił, pełzał, płakał. Nie — zabijaj — ino prędko. — Szatan! tak! szatan w ciebie wstąpił — odrzucił Piotr — lecz nie chcę zguby duszy twojej, pojednaj się z Bogiem, żałuj, a potem umrzeć musisz. Dwóch nas razem na świecie żyć..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 68
" żył usta. Machinalnie wyszedł ku drzwiom i słudze stojącemu opodal rozkazał przynieść wody. Czekał znów na nią w progu, nie chcąc wpuszczać nikogo i chwycił dzban i szklankę. Milcząc nalał, pochylił się i drżącą ręką przystawił do ust napój. Wit chciwie go pochłonął,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 69
" Wit — o! to prawda, alem ja jej pragnął tem więcej, tem straszniej. Gdyby nie ona, po cóżbym miał porywać się na ciebie? — Więc to. cię szatan miłością zapalił do anioła! zawołał Piotr, i trzeba ci było przez krew iść. — Przez krew, przez gwałt, przez zbrodnie, do..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 70
" XII. SPOWIEDŹ. — Gdzież jest chory? gdzie raniony? Piotr zbliżył się zwolna, pocałował starca w rękę i głosem, który się starał uczynić spokojnym, począł: — Ojcze mój, oto masz przed sobą skazanego na śmierć człowieka. Przyniosłeś Boga z sobą, najprzód mi dozwól,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 71
" przed kapłanem. Ojciec mój wziął go sierotą na wychowanie, ja go przyjąłem za brata i podzieliłem z nim wszystko, nawet miłość ojcowską. Ubogiemu daliśmy zapomnieć o ubóstwie, sierocie odjęliśmy sieroctwo, chował sio ze mną, zrósł. Nigdy słowem jednem waśń nie zrodziła..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 72
" przecz słowu mojemu ? nie rzekłem że prawdy, jak przed Bogiem? Staruszek myśli zebrać, słowa powiedzieć nie umiał, usta jego szybko, po cichu znać jakąś odmawiały modlitwę, jakby w tej chwili strasznej wzywał Jego pomocy, nie ufając własnej sile i rozumowi. Wstał potem i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 73
" odparł ksiądz, a ciebie kto mianował sędzią brata twego? — Mamże go wzdąć na trybunały, a z nim imię nasze? — Cóż jest imię? odparł kapłan, alboli winy ojców spadają na dzieci? lub grzechy powinowatych na ich następców? Co jest imię? Dla tego, co zwiesz imieniem, dasz li..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 74
" wzrok błagający, łzawy, rozczulony w Piotra, który ciągle klęczał przed nim. — Człowiecze dobry, rzekł, w uroczystej chwili, przywdziej na siebie szaty białe miłosierdzia, czyń, nie co zemsta ci szepcze, ale co Bóg nakazał. Ukośnym wzrokiem, niepostrzeżony, Wit rzucił na..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 75
" się naprężę i porozrywam. Uwolnisz mnie od śmierci, a jego od występku, księże. Starzec drżał. — Jam tu nie przyszedł wiązać ani rozwiązywać, alem ze słowem pociechy wiecznej i łaski przybiegł do umierającego. — Ale mi życie ocalić możesz. — Abyś je użył na nowa..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 76
" — Spełniłem obowiązek, rzekł powolnie i poważnie kapłan. Człowiek ten przejednał się z Bogiem, i na Hostyę Świętą przysiągł mi, iż ujdzie a skryje się w klasztorze i pokutę do zgonu odprawiać będzie. — Przysiągł? odparł smutnie Piotr; mój ojcze, lękam się, byście..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 77
" — Nie wiem nawet, kody szukać żony i jak stanąć przed nią? odparł Piotr. Długich godzin kilka pozostali tak, a kapłan go pocieszał i łagodził ból i tchnąć usiłował nadzieje, której Piotr nie miał. Przeszłość Wita nie dozwalała mu przypuszczać, by słowa danego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 78
" byle co najdalej od miejsca, z którego cudownie uniósł życie. Wzruszenie, którego doznał, napełniło go wszakże raczej gniewem niż skruchą, chęcią zemsty więcej niż uczuciem winy. Nienawiść ku tej oficerze, która mu się z rąk wyrwała i ścigała go teraz, wzrosła jeszcze...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 79
" poprzecinały, zaczął usypiać i straciwszy przytomność, zasnął głęboko. Złamany na duchu i ciele, szukał instynktowo w tym spoczynku odzyskania siły straconej. Noc była jeszcze, gdy usypiał, dzień jasny ujrzał przebudziwszy się z wargami zaschłemi od gorączki, z boleścią we..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 80
" spotkanie mogło być nie zbyt miłem. Nikt też się naówczas bez broni i pewnego orszaku nie wybrał z domu, a nocą, zwykle nie podróżowano i w gospodach wartę, sprawować musiano. W tych stronach prawiono naówczas wiele o Nelidze, który z kilku ludźmi nawet na wioski napadał. Ubogim..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 81
" w której się zabawiał, właśnie między Borszczówką, a Rachowem się rozciągała. Wielkie, łączące się z sobą lasy kilku znacznych dóbr pańskich, pewny mu dawały przytułek. Rotmistrz wcale o nim nie myślał, puszczając się w las, szło mu o znalezienie kogokolwiek, coby drogę..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 82
" stwina nie przerzedzała się wcale, owszem, las zdawał się coraz starszy i dzikszy. Z za gałęzi postrzegł po chwili podnoszące się kłęby sine dymu i stanął. Zdało mu się, że posłyszał jakby gwar i szepty ludzkiej rozmowy, która nagle przerwała się i ucichła. Rozgarniając..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 83
" wstał, podszedł i począł mu się przypatrywać bacznie. Wit patrzał nań zdziwiony, jakby sobie coś przypominał, twarz bliżej widziana była mu gdzieś dawniej znajomą. — A toż co? co wielmożny pan tu bez czapki wśród puszczy robisz, panie rotmistrzu! zawołał nieznajomy, boć..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 84
" kropli wody nie miałem w ustach, dodał, nie znajdziecie mi chleba, albo czem bym się odżywił? Pośpiesznie Neliga dobył z torby milcząc czarkę i flaszkę, a jednemu z chłopców dał znak i rotmistrza posadził na swem miejscu, aby spoczął i podjadł. "
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 85
" XIII. RYCERZ STARY. Pułkownik Szwalbiński jakkolwiek stary, niedołęga i kaleka, zachował był ze dworu Augusta II, wielką, cześć i poszanowanie dla płci pięknej; był zawsze jeszcze rycerzem po staremu, gotowym na usługi pań i stawanie w obronie praw należnych słabym niewiastom,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 86
" że, iż byłoby srogiem uchybieniem dla gospodarza, gdyby mu odmówiła posłuchania. Odpowiedziała grzecznie, iż czekać go będzie za pół godziny. Przeciąg ten czasu zaledwie starczył staremu na przygotowanie się do odwiedzin, do których chciał się ubrać paradnie. Zawołano..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 87
" spocząć raczyła. Stawię się z godnością ku jej służbom i rozkazom, mając honor oświadczyć, iż jako królowa tego zamku, rozporządzać możesz nim i mną. Maryi śmiesznym się może wydał smażony frazes starego kaleki, który ledwie się na nogach mógł utrzymać, użyła więc..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 88
" zbladła i smutna obudzały w nim współczucie i litość. — Jakto? zapytał, panią narzucono? alboż pani nie jedziesz i nie czynisz, co sama życzysz? Marya zamilkła, potrzęsła głową, spuściła oczy. — Milczenie jest przyzwoleniem, rzekł Szwalbiński. Pani mi się wydajesz tak..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 89
" — Szanowny panie, odezwała się Marya, między mną, a mężem moim stosunek oddawna jest taki, że tu już nic pomódz nie może, tylko wiekuisty rozdział. Pułkownik ręce podniósł do góry. — Być że to może?! zawołał; wielcy Bogowie! do tego przyszło z miłości szalonej? —..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 90
" wieście, ozdobie płci swej; a wówczas za szczęśliwego się poczytam. — Mógłbyś pan zaiste nietylko być mi pomocą, ale zbawieniem, dodała cicho Marya, wskazując córce by odeszła do drugiego pokoju; tego jednak, czegobym pragnęła, uczynić nie zechcesz, nie możesz. — Pani!..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 91
" — Otóżem wpadł, pomyślał sobie, miedzy młot a kowadło, dałem temu człowiekowi słowo, że żony dopilnuję, a ta mnie błaga, abym ją oswobodził! — Pani piękna! zakłopotany zawołał pułkownik, gdy już jesteśmy na tym punkcie, sądzę, iż mogę ją spytać, czy — boć to w..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 92
" — Widzisz pani, rzekł głośno, gotowem jej służyć, nie ma wątpliwości, ale jak? Otrzymałem od rotmistrza polecenie strzeżenia jej, pani żądasz, bym ją uwolnił, to być nie może! — Nie wydawaj pan tylko jemu, dopóki się sprawa nie wyjaśni, obroń mnie, zostanę tu. Jeśli nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 93
" — A zatem, dodał, zapalając się Szwalbiński, mam honor objąć nad nią opiekę, proszę mi się powierzyć, nie wydam jej nikomu, lecz nie dam i temu tyranowi mężowi. Upraszam, mocno upraszam, błagam panią, byś mój dom za własny uważać raczyła. Wydam natychmiast rozkazy. Lecz,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 94
" Siegfried, po kamerdynera i naczelnego kuchmistrza. Czuli wszyscy i widzieli z twarzy, iż się coś uroczystego przygotowywało, stanęli więc w rząd przed nim. Cockius na czele, za nim starszyzna służby, pani Siegfried przy fotelu w swem miejscu. Powiódłszy okiem po nich, Szwalbiński..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 95
" mu wnijście. Konie swe i ludzi może sobie odebrać, jej mości zaś nie damy. Cockius nadzwyczaj zdziwiony, oczy podniósł do sufitu. — Tak jest, jak mówię! zawołał Szwalbiński; to są słowa moje. Na ganku stanie zbrojnych ludzi sześciu dla straży. Mogą się tu dziać rzeczy..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 96
" piwo z grzankami i śmiejąc się, poprawiła pod nogami poduszkę. — E! pułkowniku, rzekła, e! cóżbo za żarty znowu! pozwól sobie powiedzieć, do twojego wieku one już nie przystały. — Kobieto małego pojęcia i poziomu, zawołał pułkownik; ty to bierzesz za żarty, co jest..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 97
" ręką w górę), a ja obejdę się glinianemi talerzami i prostą zastawą. Proszę, żeby mi było jak dla króla JMości, Cockius się skłonił. — Tak, dodał w duchu sam do siebie stary, ponieważ mi się trafiło raz w życiu być wezwanym ku obronie tak pięknej niewiasty, spełnię..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 98
" XIV. SKRUCHA. Jaki rodzaj układów i porozumienia zaszedł między Witem a Neligą, o tem nawet ludzie składający jego szajkę nie wiedzieli. Neliga od razu okazał się dla dawnego pana bardzo powolnym, oba weszli do szałasu i mówili tam z sobą po cichu więcej godziny. Potem wyszukał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 99
" wością i uszanowaniem, jakby jeszcze pod jego rozkazami służył. Szeptali całą drogę po cichu. Zbój wywiódł go na gościniec, a potem brzegiem lasu aż do wioski. Tu już był niepotrzebnym, pożegnali się poszeptawszy, a rotmistrz dosyć śmiałym krokiem, po namyśle krótkim, udał..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 2 - strona 100
" Kromowicza wyprosić konie do Borszczówki. Zdało mu się po chwili namysłu, że łacniej pozyszcze, czego żądał, gdy go staruszek w kościele zobaczy. Wszedł więc i siadł właśnie na prawo. Oczyma bezmyślnemi wodził po wiejskim kościołku; ksiądz kończył właśnie Mszę i..."