www.chezlautrec.com.pl

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3
Kraszewski Józef Ignacy


Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 1
" — Dokądże? — A no, do Borszczówki, gdzie moje spodziewam się znaleźć i kędym żonę zostawił. — Jaką żonę! zawołał starzec ze zgrozą, toż nie jest żona twoja. — A, zobaczymy jeszcze, opryskliwie rzekł rotmistrz, ja jegomości o konie proszę, a jeśli trzeba zapłacę,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 2
" czapkę na stół, pozostaw proszę sprawy sumienia sumieniowi, a bądź uczynnym i daj mi koni, boć piechotą nie pójdę. — Koni nie mam, odwracając; się odparł ksiądz, i upraszam o przebaczenie, służyć nie mogę. — Co to nie mam? żeby proboszcz nie miał pary koni? zaśmiał się..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 3
" skwierczę i nie płaczę. Cóż chcecie! mój ojcze, jam stary żołnierz. Śmierć mi już nie raz w oczy zaglądała, dawna to znajoma. Dlatego, żem trochę twardy, nie chcieć mi dać koni, dalipan, księże, to przechodzi miarę. — Starzec się odwrócił doń i pokazał drzwi. —..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 4
" W ten sposób dostał w istocie wózek i parę koni rotmistrz, a że ich nie pożałował w drodze, łacno się domyśleć. Przecież dopiero ku wieczorowi ukazał mu się ów pożądany Szwalbburg i czoło rozjaśniło; sądził bowiem, że będzie mógł natychmiast porwawszy Maryę, uchodzić..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 5
" — Tak jest — odparł Szwalbiński, jeśli nie wojnę, to przygotowanie do obrony. — Od kogo? — Da się to widzieć! tajemniczo zamruczał Szwalbiński. Zmiana obejścia i tonu uderzyła wreszcie, dotąd spokojnego rotmistrza. — Nie mógłżebym wiedzieć, co to wszystko znaczy?..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 6
" I włos jej tu z głowy nie spadnie, przerwał Szwalbiński, za to ręczę. — A mnie jej, mojej własności oddać nie chcesz? Cóż to jest? — To jest, obowiązek obrony słabych przeciwko tyranom, zawołał pułkownik. Siadaj! napij się, jeśli chcesz, odpocznij i ruszaj potem szukać na..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 7
" rzekł Szwalbiński, prawda że chwilowo jestem chory trochę na nogi, ale rady sobie jakoś dam. — Przecież mi się z żoną widzieć wolno będzie! zawołał Wit, usiłując to traktowanie przeciągnąć. — Tak, jeżeli ona się na to zgodzi, primo, i przy świadkach, rzekł po namyśle..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 8
" jętną, ramionami ruszył i począł udawać człowieka, który się konieczności żelaznej poddawał. Stanął naprzeciw pułkownika z miną zbolałą. — Mniejsza o to, rzekł, wszyscy żonę moją znają, iż ją podobne dziwactwa napadały i napadają często, trzymaj ją sobie, dopóki..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 9
" Podano szkło nie wielkiego rozmiaru, kielichy mogące trzymać pół szklanki i sączono powoli. Wit starając się udać zawsze spokojnego, uśmiechał się, szydził, dotrzymywał placu gospodarzowi, napędzał go do wypróżniania. — Ale po ostatnim, rzekł Szwalbiński, choć mi z..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 10
" trochę się czuł znużony, ale placu dotrzymać było dlań punktem honoru, choćby życiem nałożył. Rot-mistrz poił go umyślnie czekając, aż by zaniemógł, chcąc z nieprzytomności jego korzystać. Wśród tego traktamentu dobrał nawet chwilkę, aby się pod jakimś pozorem..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 11
" knięte. Wahał się. jeszcze co miał począć, gdy poniżej na schodach ze stoczkiem w chudej ręce zjawiła się w czepcu nocnym Madame Siegfried. Rotmistrz zbiegł ku niej co rychlej. Znał on słabą stronę szanownej ochmistrzyni i począł od wsunięcia kilku dukatów. — Moja szanowna..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 12
" Kobieta rzuciła się ku łóżeczku Urszuli i objęła je rękami. — W drogę, ponuro wołał Wit, natychmiast w drogę, lub... za nic nie ręczę, nawet za życie wasze. Jeśli krzyknie kto, jeśli będzie opór... Marya straciła odwagę i wolę nowej obrony, otuliła Urszulkę, i..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 13
" XV. W LESIE. Po wypadku w karczmie, nie miał pan Piotr nic lepszego do czynienia, musiał do Rachowa powracać. Przechodziło mu przez myśl ruszyć do Bożej Woli, sądził bowiem, że tam może zastanie żonę, lecz się obawiał zbytniego przerażenia, chciał ją mieć przygotowaną..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 14
" pominając o zwykłych swoich zajęciach i obowiązkach. Cała ta sprawa, z powodu szlachetnego postanowienia Piotra, który na rodzinę hańby sprowadzać nie chciał, była przedmiotem jej troski; biedziła się co począć, jak dopomódz, w jaki sposób ułożyć przed światem tę historyę..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 15
" obronie, należało otwarcie stanąć Piotrowi przed sądem i nie oglądając się na imię i rodzinę, wytoczyć sprawę na trybunał, aby bratobójcę i niewdzięcznika skazano, na co zasłużył. Piotr wszakże opierał się temu mocno. Rzecz pozostała w zawieszeniu. Z Bożej Woli dopiero w..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 16
" wrócili prawie wszyscy razem wysłańcy. Kulesz dotarł był aż do Borszczówki, inny był u księdza Kromowicza, trzeci na gościńcu ku stolicy znalazł ślady przejazdu rotmistrza, którego powóz i konie dokładnie mu opisano. Nie było więc wątpliwości, iż uwolniony, pochwyciwszy..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 17
" dzie wprawdzie nieco zbierana drużyna, wyglądali jednak dość pokaźnie, a sfornemi ich uczynić Kulesz się podejmował. On też ich przyjmował. Pod sobą, miał wielce obiecującego, jak mu się zdawało, człeka, co się jeden z pierwszych zameldował, już nie młodego, zbudowanego na..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 18
" i przyprowadza was z Maryą. Dziś rano ludzi twych oglądałam, rozpytywałam Kulesza. Kazałam sobie nawet konie wyprowadzać, aby się przekonać, że się za wyekwipowanie nie powstydzę. Juścić to jako tako, tylko mi się bardzo jeden z ludzi nie podobał. — Któryż? kochana ciociu?..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 19
" z Kulesza, Andraszka i pięciu ludzi konnych. Szedł też wóz wielki węgierski z zapasami podróżnemi i jeden koń luźny na wypadek. Wszyscy, jak to naówczas obyczajem było, uzbroili się dobrze, miał każdy pistoletów parę, szable, a służba małe karabinki przez plecy. Ponieważ..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 20
" szony. Gdy jeszcze mieszkał na gruncie Zagłobów, trafiło się, iż brat jego młodszy w stawie około młynka wywróciwszy się tonął, a pan Piotr, który tam na kaczki polował, z wody go wychwycił. Żydek znać zapamiętał dobrze twarz tego pana, poznał go i pan Piotr, lecz nie dał..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 21
" żeby do izby wrócił, sam się wstrzymał nieco, a po chwili udał się za nim. Alkierz był otwarty, Aronek blady jak kreda, czekał, mrugając we drzwiach. Nie mogąc zrozumieć, o co chodziło, zwolna poszedł pan Piotr za nim, drzwi się zamknęły. Żydek stał drżący z załamanemi..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 22
" z sobą oswoili i znali. Poufałość i zgoda panowała szczególna. Było już z południa, podziękowawszy Aronowi i nagrodziwszy mu sowicie jego troskliwość, postanowił pan Piotr ruszyć dalej, lecz na wszelki wypadek, mieć się na jak największej ostrożności i naradzić z Kuleszem...."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 23
" — Pierwsza rzecz, rzekł Piotr, jedziemy gościńcem, na gościniec nawrócić. Kulesz donośnym głosem wydał komendę, Andraszek się obrócił. — A to co? spytał. — Jedziemy traktem! Przybiegł z koniem pośpiesznie do Kulesza. — Cóż to się stało? proszę pana, zawołał dosyć..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 24
" — Słuchaj ty, odezwał się, wzięto was do posłuszeństwa i posługi, a nie do komenderówki, za pierwsza oznaka niesubordynacyi... Andraszek stał nadchmurzony, ludzie z nim będący zaczęli się śmiać, zatulajac usta. — No tak, zawołał Andraszek, ale też pono panowie wiary we mnie..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 25
" kroku, jakby się zbliżyć do nich chcieli, naówczas Kulesz wołał: — Naprzód! i musiano go słuchać, choć niechętnie. Na twarzy Andraszki już nie rozdrażnienie, ale gniew i złość się malowały. Błyskał oczyma odwracając się, jakby im groził. — Poczekajcie... Piotr się z..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 26
" szczęśliwie, iż go % konia zwalił. Reszta ludzi widząc wodza na ziemi, zamiast napastować Piotra, zwróciła się ku niemu, starając go pochwycić i unieść, ale tuż im wpadli tamci na karki i popłoch taki rzucili na nich, iż draby koni pozbywszy, w las uchodzić zaczęli...."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 27
" — Nie kłam i nie szkaluj. — Powiem prawdę, a wy mnie puścicie, co wam po mnie? Strzeżcie się rotmistrza, ja na was już nie pójdę, woli Bożej nie ma, to darmo. — Gdzieżeście się spotkali z rotmistrzem? — W lesie, przywlókł się odarty i wylękły, nie mówił, co mu się..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 28
" leżał jeszcze zbój na ziemi i patrzał, zdrową rękę wyciągnął, podniósł się i pochwyciwszy Piotra dłoń, pocałował ją. — Jedźcie wy z Bogiem! gdyby wszyscy byli, jak wy, panowie, możeby i zbójów nie było. Dźwignął się kulejąc, strząsnął, pokłonił i wszedł zwolna..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 29
" — I ja także, smutnie odparł Zagłoba. — Żyw czy widmo, Jezu najsłodszy, czyż Piotra oczy moje oglądają. Rzucili się sobie w ramiona. — Cicho, szepnął mu Zagłoba, cicho, mój Wereszczako, jeśli ci miły Bóg, jam jest, ale o mnie mówić nie trzeba. — A cóż ty tu robisz?..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 30
" BRATANKI. Powieść z podania początku XVIII wieku. przez J. I. Kraszewskiego. Tom: II. Warszawa. Nakład Gebethnera i Wolffa. 1839. "

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 31
" Дозволено Цензурoю. Варшава, 23 Iюля 1879 года. Warszawa. — Druk S. Orgelbranda Synów, ulica Bednarska N. 20. "

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 32
" I. Z PANEM WOJSKIM. O panu Wojskim, Feliksie Wereszczace ze Zdunki, nie mówiono inaczej, tylko choć go do rany przyłożyć; człek był dobry, mało rzec, wyśmienity, serdeczny, ludzki, uczynny, przecież wadę miał jedną i kapitalną. Lubił się bawić i to czynić, co mu fantazya..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 33
" kło, nie tchnął, nie spoczął, nie zasnął, póki na swem nie postawił. Część życia spędzał na różnego rodzaju polowaniach, potem na wesołych zabawach, a w domu czytał sobie, co go bawiło i na skrzypcach grywał. Ci, co go słyszeli, mówili, że grał wcale pięknie i mógłby..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 34
" skiego, tak urządzone, iż gdy sam chciał być i na skrzypkach się wygrać, albo się z książka zamknąć, wtedy jedyne schody na górę wiodące wciągał za sobą i to znaczyło, że nikogo nie przyjmował. Wygodnie było dosyć, ale nie pięknie. Na górze oprócz sypialni, był pokój..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 35
" wać zaczął na pana Piotra, aby mu swą historyę opowiedział. — Nie śpieszno mi było z nią, rzekł wzdychając gość, bo tak smutną jest, a przykrą będzie dla ciebie, iżbyś się dowiedziawszy jej, rad potem z pamięci pozbył, lecz tajemnicy dla ciebie żadnej mieć nie chcę...."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 36
" — Mój Piotrku, moja duszo, zawołał, o Jezu najsłodszy! dozwólcież mnie wam przyjść w pomoc głową i dłonią. Dalipan, że ja sio też wara przydam na coś, zobaczycie. Worek mój, rękę, pracę, czas, wszystko wam najchętniej poświęcę. W takim wypadku, ani dwoma, ni trzema..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 37
" — Tak, ścigać, odparł Piotr, ale gdzie? jak? wiatru w polu? Trudno odgadnąć, dokąd on zemknął i jakiemi drogami? — Owszem, zdaje mi się, że odgadnąć łatwo, zawołał Feliks, nie mógł gdzieindziej ujść, tylko na dwór, w którym ma przyjaciół, opiekunów i protektorów...."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 38
" Z żywością człowieka, któremu spadło razem na serce upodobane zajęcie i na fantazyę mrzonka ponętna, zakrzątnął się pan Feliks. W dziesięć minut potem stał u drzwi dojeżdżacz jego, którego używał do spraw różnych, a zawsze bardzo szczęśliwie. — Słuchaj Damianek,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 39
" w obronie kobiety i dziecka, w sprawie przyjaciela. O skrzypcach nawet zapomniał, iż się z niemi na dosyć długo rozstać przyjdzie. Całą też noc potem zasnąć nie mógł, z boku na bok przewracając się, a wymyślając sobie przygody, w których mu los da być uczestnikiem. Obiecywał..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 40
" — Tu, mamciu droga i o łosia już trudno, a tam na żubry zapolujemy. — Tylkoż mi sio nie narażaj. Syn ją w rękę pocałował, prosząc, by była spokojną. Stolnikowa pomilczała chwilę i zaczęła zwolna: — Powiem ci Felisiu, co za dziwny sen miałam tej nocy, muszę dać na mszę..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 41
" lecz to jasnowidzenie macierzyńskie raziło go i przestraszyło. Miał ją zawsze za wielce świątobliwą niewiastę, teraz zdało mu się, że jej sam Pan Bóg zatajone objawiał rzeczy. Grzechem uczuł, że przed nią, skrywał to, co ona przeczuwać umiała. Obejrzał się tylko, czy ich..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 42
" zbielałym od potu koniu dopadł stajni i przybiegł zdać sprawę panu. Oba na przeciw niemu wybiegli. Damian dośledzić tylko potrafił, iż rotmistrz z żoną udał się do Borszczówki, lecz co się dalej stało, czasu nie miał tropić, gdyż by inaczej o naznaczonej nie powrócił..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 43
" Z pomocą Wojskiego zebrani ludzie pewni, składali teraz dosyć liczny orszak, który do piętnastu głów dochodził. Wszyscy byli dobrze zbrojni, odważni i zręczni, każdym się posłużyć było można. Ponieważ cała okolica myśliwemu Wereszczace doskonale była znana, a wóz rzucili w..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 44
" Pana Piotra nazwiska nie widziano wymieniać potrzeby. Wojski przywitał się z sąsiadem, a przedstawiając mu przyjaciela, tak zakręcił językiem, iż gospodarz nie usłyszał, kto był, a pytać powtóre nie śmiał. — Kochany pułkowniku, odezwał się Wereszczaka, coś mi blado..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 45
" ztąd na wieki, żonę gwałtownie a zdradliwie pochwycił i uciekł. Piotr ręce załamał i krzyknął z boleścią. — Dokąd? dokąd? — Któż może wiedzieć?! Nocą uszli, dodał Szwalbiński, gdym z rana wstawszy dowiedział się o tem, mało mnie nie ubiła apopleksja, małom ludzi ja..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 46
" umarł! nie jadłszy i nie piwszy odemnie uciekać, na to nie pozwolę. Począł dzwonić. — Herr Cockius! Słudzy nadbiegli, od kielicha wymówić się nie było podobna, lecz Wojski i Piotr, którym pilno było, wypiwszy na zdrowie gospodarza, nie słuchając już wymyślnych toastów..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 47
" II. NA SASKIM DWORZE.   Pogoń przez całą tę noc szła, można powiedzieć, szczęśliwie, gdyż wszędzie natrafiali na ślady niewątpliwe rotmistrza. Z kierunku drogi wnoszono, iż jechał do Warszawy, a choć znacznie ścigających wyprzedzał, nie szczędząc koni, nadrabiając..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 48
" przedził. Spotkali cug, któremu kazano nazad wracać do Bożej Woli. Zastanawiano się nad tem, bo odesłanie koni zdawało się oznaczać, że chyba w Warszawie pozostać nie miał myśli, ani nawet czekać na nie, by je sprzedać. Inaczej trudno było przypuścić, ażeby uchodzący,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 49
" mackiem trafił jak w dym na świeży ślad. Rotmistrz tu wczoraj przybył, do pałacu saskiego chodził, po konie pocztowe posłał i rano wyruszył w drogę. Czy ta podróż była istotną, czy zmyśloną, dosyć że ślad ginął. Na poczcie Niemcy nie mieli zapisywanych podróżnych, tegoż..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 50
" niejszych był łaskach, zarówno u skromnie naówczas na drugim planie stojącego hrabiego Brühla, jak u Sułkowskiego. Pierwszy z nich, jak wiadomo, karyerę swą faworyta rozpoczął był jeszcze za Augusta Mocnego; drugi zdawał się zwiastować wschodzące słońce przy młodym saskiego..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 51
" jeszcze w pełnym kielichu, ostatnie nasycenie w pochlebstwach bałwochwalców, padających na twarz przed Herkulesem północy. Formy pańskiego życia nie zmieniały się, treści już w nich nie było. Wspaniała postać nie ugięła się jeszcze ani pod lat ciężarem, ani pod..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 52
" dności dla ukochanego Herkulesa, ministrowie oddawali małżonki, panowie ofiarowali córki, dowódzcy armii przybierali obowiązki pośredników, poważne panie nosiły listy, gorszono się niezmiernie, gdy niewczesna cnota śmiała się odezwać z pedancką surowością. A ponieważ trafiało..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 53
" cyami, nigdzie nie było tyle złota, a obok może takiej nędzy. "Wszystko aż do mieszczaństwa stolicy wyglądać musiało paradnie, a obyczaje sług naśladowały pańskie. Obok szlachty saskiej, wielki natłok cudzoziemców, i znaczna liczba Polaków roiła się około dworu: Duńczyk..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 54
" mniej do czasu osłonić się potrafi, rozgłaszając zmartwychwstałego za samozwańca jakiegoś i awanturnika. Nie spodziewał się też nigdy, ażeby za nim aż do Saksonii goniono, chociaż i na ten wypadek chciał być przygotowanym. — W takich troskach wyruszył z Warszawy, uwożąc z..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 55
" z panem razem w lasy i zameczki wiejskie Drezno otaczające. Miasto więc znaleźli dosyć pustem, co ułatwiło poszukiwanie, gdyż zaraz nazajutrz po zajęciu kwatery przy starym Rynku, trzeba się było puścić na zwiady. Piotr pozostał w domu, Wereszezaka wziął sobie pomocnika i ruszył..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 56
" Miasto. Zaledwie go do niej zamknięto, Wereszczaka siadł do drugiej i dawszy do zrozumienia, że dobrze zapłaci, kazał się nieść w pewnem oddaleniu za tamtą, tak jednak, aby jej nie dogonić i nie prześcignąć. W owej epoce intryg miłosnych, ci drążnicy, jak wszyscy około dworu..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 57
" Pierwszy raz w życiu wieśniak używał tego rodzaju przejażdżki na ludzkich barkach i dosyć mu się ona śmieszną wydała. Rad był, że nie darmo cały Boży dzień przespacerował. Franz lektykarz uśmiechający się i nader nadskakujący człeczek, dał słowo Wereszczace, iż przyjdzie..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 58
" dzień udawał się na Nowe-Miasto na Meissnerowską ulicę, gdzie mieszkała jakaś pani z małą córeczką. Franz dowiedziawszy się o tem i przypuszczając, że owa pani była węzłem intrygi, udał się do kamienicy i starał wypytać o nią. Tu, nie bez trudu, jak powiadał, wydobył ze..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 59
" zapakowanego niecierpliwego kasztelana, o mało pudełka tego nie zburzył. Wyskoczył z lektyki, pot z czoła otarł, odsapnął i obie ręce wyciągając ku Wereszczace, począł nie od powitania ale od narzekania. — Powiedz-że ty mnie! powiedz, czego ci Niemcy nie wymyślą ? żeby..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 60
" — A! to ci nie winszuję! rzekł kasztelan, cóż poczniesz ? którędy myślisz się wcisnąć. Dawniej było łatwiej, przez Fleminga, przez Cosel, przez Bielińskich, przez Lubomirskich, ale teraz... Gdyby Orzelska pamięć miała, ale to teraz strasznie w dumę urosło. Machnął znowu..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 61
" mu myśl śmiała, gdyby uzyskał posłuchanie, wprost sprawę całą poufnie wytoczyć przed króla. Zwierzać się z nią jednak kasztelanowi nie śmiał, bo Niemira żadnej w świecie tajemnicy dwóch by był godzin nie utrzymał. — Puszczaj że mnie teraz, pojadę dalej w tem pudle swoje i..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 62
" III. WIĘŹNIOWIE I STRÓŻE. Na Nowem Mieście w kamienicy nie starej też, ale niepoczesnej, kilka pokojów od Elby zajmowała Marya z Urszulką. Rotmistrz oddał ja na ręce rodziny jakiejś, z którą się był poznał w czasie pierwszego swego w Saksonii pobytu. Sama jejmość, żona..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 63
" Pani Lina Holzer zgodziła się skwapliwie na przyjęcie dozoru nad chorą, zaręczyła, że jej na chwilę z oka nie spuści, wyjść nie da na krok, nikomu do domu nie da przystępu i mieć będzie o niej i córce największe staranie. Umieszczenie to żony osobno, zdawało się rotmistrzowi..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 64
" widok łez do wściekłości gniew w nim rozbudzał. On nie był tak wstrzemięźliwym w słowach, wybuchał, łajał, milczenie też gniew jego zwiększało i nie rychło wpadłszy weń się uspokoił. Dnie tak przechodziły na męczarniach, których odmalować niepodobna, bo one miały..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 65
" się z nią z pewną obawą i wstrętem; co chwila spodziewała się jakiegoś wybuchu, oznaki nieprzytomności, lecz gdy po dniach kilku nic się nie przytrafiło, nabrała otuchy, a nawet dziwne jej myśli przychodzić zaczęły. Powzięła jakąś wątpliwość. Lecz jakże się tu było..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 66
" mistrz rozpytywał o więźnia, starała się go zapewnić, iż pani była zupełnie spokojną, a razem próbowała go trochę wybadać, ale ją zbywał obietnicami nagrody i wmawiał zawsze potrzebę surowego dozoru. Po kilku znowu dniach, pani Holzer powiedziała sobie w duchu, że w tem..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 67
" niej, przyklękła i stosownie do rozkazów, ze swa francuzczyzną popisywać się zaczęła. Spytana przez Maryę, powiedziała, że była córką gospodyni, że jej kazano przyjść, aby znudzoną pewnie zabawić panienkę. Marya przyjęła wdzięcznie ten dowód czułości dla swojego..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 68
" kłamstwem ladajakiem, sądząc, iż ona wątku zaplątanego nie dojdzie. Była dla niego grzeczną i uprzejmą, lecz w duszy pragnęła bardzo dokuczyć mu z kolei za nieszczęśliwa kobietę, której uciemiężenie widziała, a cierpień sio domyślała. Ostrożna wszakże nie posunęła się..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 69
" knięcia całą historyę romansową, zupełnie fałszywą, lecz obudzającą w niej jeszcze większe dla uciśnionej współczucie. Gdy się to działo wewnątrz domu, poczciwy Wereszczaka łamał sobie głowę, jakby się tu wcisnąć, zawiązać stosunki i rozpocząć wielkie dzieło..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 70
" wozie, spiekł czekając, aż z myśliwstwa powrócili, bab na koniach napatrzył, czego prócz w hecy nigdym jeszcze nie oglądał; pokłoniłem się zdała Majestatowi, zobaczyłem spalony fajerwerek zdaleka, wygłodniałem jak pies, w końcu do gospody na piwo i ser pójść zmuszony, i —..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 71
" byłem ja nazad do domu mógł wrócić, bo tu żółtaczki dostanę. — A ja? spytał śmiejąc się Wereszczaka. — E! ty jesteś młodszy i wytrwalszy, tyś się Niemców tak nie napatrzył jak ja, to ci staną za osobliwość, póki w gardle kością nie siądą. To mówiąc uściskał go...."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 72
" cym do króla, utrządzone już miał pokoje, jak dla młodego wielkich nadziei dworaka przystało. Tymczasem nie było więcej nad czterech lokajów w liberyi i nad grzecznego pana sekretarza, który przybywających oznajmił hrabiemu. Sala, w której na niego oczekiwali, przystrojona była w..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 73
" na, nigdy w życiu nie widział Wereszczaki, lecz zarówno był szczęśliwy z widzenia Niemiry i z poznania Wojskiego, którego nazwiska wymówić nie mógł spróbować. Z kasztelanem zdawali się czule jak bracia rodzeni, śmieli się do siebie, ściskali za ręce, całowali, prawili sobie..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 74
" Zgadało się coś o posłuchaniu u króla, tu Brühl wyznał, że w porze myśliwstwa nie jest ono łatwem, gdyż Majestat odetchnąć toż czasem musi po trudach niezmiernych rządzenia dwoma krajami, jednakże dołoży wszelkiego starania, aby audyencyę w najkrótszym jak można czasie..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 75
" łem ci mu na na stoliku tabakierkę złotą ze trzystu dukatami, którą widział i uśmiechnął się do niej trafnie, i na jej rekomendacyę więcej rachuję, niż na jego serce. Jezu najsłodszy, nie bierz tego na prawdę, zobaczysz, jak się oni tu wodzić będą, aż cię wątroba zaboli...."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 76
" IV. JAKAŚ MAGDA. Przez plenipotenta swego Franza drążnika, który raz mu posłużywszy do dalszego posiłkowania wielką okazywał ochotę, otrzymał niebawem wiadomość pan Wojski o kobiecinie, która mu w potrzebie za tłómacza służyć mogła, gdyż od dawna mieszkając w Dreźnie,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 77
" czy jaśniej istotnie było, czy już oczom bardziej swojsko, Wereszczaka siadając na podanem krzesełku, ujrzał przed sobą wyraźniej, kobietę nie młodą, z oczyma czarnemi, wlepionemi ciekawie w niego, z rękami założonemi na piersiach, stojąca, w oczekiwaniu i milczeniu. Ubrana dosyć..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 78
" nowie, co to teraz po bożym świecie chodzi! Sodoma i Gomora! jak Pana Boga kocham. — Na ten raz moja jejmość mogę wam uczciwem słowem zaręczyć, iż zgorszenia nie ma, rzeki Wojski. Ufam waćpani, to jej z gruba całą sprawę powiem. Zechcesz pomódz, będziemy się znali do..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 79
" — A! panież, mój panie! toć nie zdradzę, podchwyciła Magdusia, nie masz się czego bać! Przysięgam na Matkę Najświętszą, mówcie mi wszystko. Wereszczaka dobył papieru. Kobieta zowie się Lina Holzer, mają swój dom na Meissnerowskiej ulicy. — Znam ją, jak rudą mysz!..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 80
" — Moja jejmość, zawołał, na cóż ja wam mam poprzysiądz? Spojrzawszy na twarz jego, potrzęsła głowa.. — Ja i słowu wierzę, szepnęła, już teraz dosyć, dosyć, jeśli poczciwa sprawa, czemu by ludzie nie pomogli ? Nie dziwuj się pan, różnie tu bywa i bywało. Machnęła..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 81
" spytała, jakby nie wiedząc, czyj był dom, a dowiedziawszy się, wykrzyknęła: — A to stara znajoma! toćbym ją widzieć rada. — Teraz to trudno, szepnął piekarz, tajemniczo się uśmiechając. — Dlaczego? Niemiec głowę spuścił i nie odpowiedział nic. — A! a! starej..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 82
" — Ot — baba baby nie zdradzi, rzekła, co mam taić, posłuchaj. Lat temu nie wiele, jak to się jeszcze trzpiotało po świecie, a znajomości miało więcej, niż potrzeba, bywał tu Polaczek, łotrzyna, który koło ranie latał. No, znaliśmy się. Służył w naszem wojsku. Potem go..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 83
" się stręczyło właśnie to, po co przyszła, udała jednak zdumioną, zakłopotaną i niepewną, patrzała w oczy Linie. — No, to o cóż wam idzie? spytała. — O co mnie idzie? ażebym mogła wiedzieć, co tej kobiecie jest i co się z nią dzieje? Człowiek mi ten teraz wygląda na..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 84
" zaciekawioną wpuściła do pokoju Maryi. Siedziała ona z dzieckiem w oknie i zdziwiła się, widząc kobietę obcą, stojącą w progu. Dla ośmielenia, Magda pokłoniła się i pozdrowiła: — Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Marya i Urszula zerwały się obie z radosnym twarzy..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 85
" — Niech pani wielmożna dziecko trochę odeśle, ja mam coś powiedzieć. Marya zarumieniła się, wstrzęsła, nadzieja i otucha wstąpiły w jej serce, szepnęła Urszulce, by wyszła do drugiego pokoju. Dziecię choć smutnie, usłuchało. — Jakem ja tu przyszła i dostąpiła, rzekła..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 86
" — Wiesz gdzie mieszka ? — W Starym Rynku. Marya wiedziała, iż Wit stał gdzieindziej gospodą, przytem opis twarzy wskazywał kogoś innego i przysięga owa wcale nie była w obyczajach rotmistrza. — Czegóż on chciał od was? — Bym się w jakikolwiek sposób dostała do tego domu i..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 87
" Wszystko to dziwnie się jakoś plątało w głowie biednej kobiety, która powieści Wojskiego z opowiadaniem Maryi pogodzić nie mogła. — Widzi pani łaskawa, dodała Suzlerowa, ja bym to do żadnej intrygi nieczystej posługiwać nie chciała. — Żadnej też tu nie ma i być nie może,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 88
" dzenie, zatrzymano go nieco u wnijścia, Lina była pomieszana. Spojrzał na żonę, której twarz jeszcze świeżych łez ślady nosiła i oburzył się. — Czegóż pani płaczesz! czego pani męczenniczkę udajesz, aby ludzi przeciwko mnie burzyć, aby mnie okrutnym czynić? Co się pani..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 89
" łem was, nienawidzę teraz całą miłością dawną i rozstać bym się nie mógł, mszczę się za złamane serce moje. Marya odwróciła się do okna, jakby pragnęła ukończyć rozmowę. Rotmistrz chodził po pokoju poruszony. — I nie dosyć wam było, dodał, nienawidzić mnie samej,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 90
" a badać jej o to nie śmiał wszakże, aby się sam nie wydał. Umęczywszy przytomnością swą Maryę, którą chciał natchnąć trwogą, bez pożegnania rzucił się ku drzwiom i wyszedł. Opodal w przedpokoju stała z założonemi rękami Lina. — Mojej żonie jest gorzej, gorzej, rzekł,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 91
" dząc. Dobrze sobie zapisała w pamięci te rysy wyraziste dzikiego i surowego wyrazu. Rotmistrz zanurzony w sobie, nie dostrzegł wcale, że mu się przypatrywano i chmurny udał się wprost do zamku, gdzie właśnie tego dnia sam król JMość się znajdował. "

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 92
" V. HRABINA ORZELSKA. Wereszczaka musiał tymczasem całych sił, jakie mu przyjaźń dawała, używać, aby niecierpliwość Piotra poskromić. W człowieku tym, którego nieszczęśeie złamało, niewdzięczność i zdrada i wyrządzone krzywdy oburzyły, odzywała się dawna, stała..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 93
" pionego oblicza, co cierpiał, i jak się hamować musiał. Przychodził do niego po kilka razy na dzień, aby mu uścisnąć ręce, spojrzeć w oczy i szepnąć po cichu: — Cierpliwości, Piotrusiu! cierpliwości! ja chwili nie tracę, ale nam głupstwa dla pośpiechu popełnić nie wolno,..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 94
" orędowniczkę silniejszą nad inne, o której mi się ani śniło. Posłuchaj. Piotr nadzwyczaj zaciekawiony przystąpił do Wojskiego, który sobie czuprynę tarł i wyłamywał z radości. — Same przypadki mnie spotykają w tem zaczarowanem Dreźnie, począł Wojski, takim cudem złapałem..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 95
" den własnej kuchni nie miał. Pójdziemy jeść do Duvalowej! zawołali. — Cóż to Duvalowa? — nie znasz Duvalowej? — w śmiech ze mnie. — Cała przecież Warszawa zna ją i jej historyę. — Cóż za historya? — Nie odpowiedzieli mi nawet i poszliśmy do Duvalowej. Garkuchnia była..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 96
" — Ależ to dzieciak śliczny! co to będzie, gdy dorośnie, — zawołałem zachwycony, chociaż nie łatwo mnie jaka twarz zająć potrafi. Mój towarzysz się uśmiechnął i szepce mi na ucho: — Co za dziw! królewska córka! Opowiedział mi tedy na ucho, iż córka tej siwowłosej..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 97
" kuchni zdawały się w niej obudzać wstręt i pogardę. Ubrana ubogo, zawsze wyglądała wyświeżona i umiała się ubrać tak, że można ją było wziąć za paniątko. Admirowaliśmy ją wszyscy, a ona rumieniła się od aplauzów i przyjmowała, je, jak gdyby jej były należne. Jednego..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 98
" zwinną, dumną i wykrygowaną po żołniersku. Stary weteran, piechur, ulegając fantazyi pieszczoszki, wyuczył był ją bronią robić, musztrować się, całą służbę pełnić, i umiała ją tak doskonale, że się tej osobliwości napatrzeć nie było można. Go tara za myśl tkwiła w..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 99
" było widzieć w tem ubogiem mieszkanku, w tej ciasnocie i niedostatku, paradującą jak królowa, pewną siebie, swawolną, wesołą, chwilami, momentami chmurną a dumną, rozkazującą babce, mnie, wszystkim, co ją otaczali, rozpieszczoną, popsutą, a przecież tak dziwnie, wspaniale..."

Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 3 - strona 100
" Byłem zakłopotany mocno i w głowie mi nie postało do owej garkuchni pójść, a o starych znajomych się dowiedzieć. Jednego dnia, zasępiony idę ulicą koło Saskiego placu, wtem słyszę muzyka gra, tentent koni za mną, tłum mnie ciśnie, popycha, i choć ja tam tym widowiskom wcale..."