Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5
Kraszewski Józef Ignacy
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 1
" cając mu Wojski, ażeby się nadchodzący Piotr z nim nie spotkał. Dla niego nie pozostawało już najmniejszej wątpliwości, iż biedna męczennica, zrozpaczywszy wreszcie, lub dostawszy w istocie obłąkania, o które ją pomawiano, rzuciła się do Elby, unosząc z sobą dziecię, dla..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 2
" roki Opatrzności nie były dla nas nieprzeniknionemi tajemnicami. Skłonić trzeba czoło przed niemi. Nie chciałbym cię smucić, odbierając nadzieję, lecz mój Piotrku, mnie ta nieszczęsna chusteczka tkwi w pamięci i przeraża. Pobożna, cierpliwa, święta niewiasta, takiem..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 3
" niż tu. Przypuszczasz, że uciec mogła ? Dokąd-że jeśli nie do wojewodzinej ? Pocóż my tu nadaremnie siedzieć będziemy. Wróćmy i czekajmy tam, gdzie się jej chyba najwłaściwiej spodziewać można. — Lecz jakże by się do kraju dostać mogła? — zapytał Piotr. Wiem na pewno,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 4
" jakby Piotr, jedźmy, pojadę jeśli nie dla mnie, to dla ciebie. — Dla kogo chcesz, Jezu najsłodszy, rzekł Wojski, ale trzeba ci jechać, tu cię strawi i zje ta rdza tęsknoty próżniaczej. Człowiek póki żyw, musi żyć. Tak skończyli rozmowę, zwolna wracając ku miastu. W drodze, na..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 5
" lasach czuję się zdrowszym i spokojniejszym i szczęśliwszym, a podziwiam ludzi, którzy w tych poduszkach atłasowych żyć mogą. — Jedźmy więc! westchnął Piotr. I nazajutrz ruszyli na Wrocław i Szlązk z powrotem do kraju. "
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 6
" XIII. W RACHOWIE. Po wyjeździe Piotra z Rachowa, wojewodzina pokoju nie miała, troszcząc się o jego, Maryi i rodziny losy, o to wreszcie, jak się to wszystko rozwiąże. Znając Wita, teraz już lepiej niż kiedykolwiek, nie kryła przed sobą niebezpieczeństwa, na jakie Piotr i żona..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 7
" Po uwolnieniu swem i śmierci Wita, Piotr długim listem oznajmił wojewodzinie o tem, jak dziwny traf wyrwał ich z więzienia, i dał im nad nieprzyjacielem zwycięztwo. Brakło tylko Maryi i dziecięcia, ale oba pisząc do wojewodzinej, robili jej nadzieję, którą sami jeszcze mieli, że..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 8
" wodzinej, która nie przyznając się do niego, sama zwyciężyć go chciała pracą. Dwór też dopomagał z całem przywiązaniem, jakie miał dla niej; wysilano się na wyszukanie rozrywek i zajęcia. Z każdym dniem wszakże, niepokój rosnął. Napisała do syna, znajdującego się w..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 9
" lipami, tak, że usiadłszy tu staruszka modlić się mogła. W piątek zwykle zapalano lampę przed Zbawicielem, tak jak w sobotę w drugiej podobnej kapliczce przed Najświętszą Panną. W alei starej było kilka takich stacyj pobożnych. Wojewodzina zasiadała tu i przynosiła w kieszeniach,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 10
" figury Zbawiciela, klękła i z krzykiem, jakby mimowolnie z piersi wyrwanym, rzuciła się na ziemię. Dziecię, które poklękło także, rączkami osłoniło matkę i poczęło cucić ją, całując i łkając. Widok ten niespodzianie tak wzruszył wojewodzinę, iż porwawszy się z ławki,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 11
" Szczęściem dla wojewodziny i dla Maryi, która prawie o swej mocy powstać nie mogła, z jednej strony zjawił się wóz, na którym przyjechała, z drugiej stary sługa, czatujący zdała czyliby pani czego nie potrzebowała. Ten dopomógł podnieść osłabioną, podtrzymał ją, a że do..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 12
" — Ani tobie, ani nikomu już on szkodzić nie będzie. Mam wiadomość z Drezna, iż wdał się tarn w jakieś sprawy, nie wiem, i został uwięziony. Marya spojrzała i zamilkła. — Lecz na miłość Bożą, przerwała szybko ciotka, powiedz że mi, jakim cudem ty, sama z dzieckiem,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 13
" do ogrodu, w wąwozie blizkim stał już ukryty wóz i człowiek pewny, który wziął na siebie odwiezienia nas do Wrocławia. Dla oszukania tych coby nas ścigać chcieli, dwie chusteczki, moją i Urszulki, rzucono na brzeg rzeki. Niewygodnym wózkiem, w ciągłej obawie pogoni, napaści,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 14
" — Jakżeś ty na miłość Bożą, rady sobie dać mogła? — Przypadek, a raczej Opatrzność nastręczyła mi, mówiła Marya, w nędznej gospodzie na Pradze gdzie stałam, człowieka z okolicy niedalekiej Rachowa. Nie mówiłam mu już kto jestem, bo by mi był nie uwierzył,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 15
" chwiały, sił nie miała, głowa się zawracała, ćmiło w oczach. Usiadła więc znowu, czekając na powóz, który wkrótce nadjechał. Nieco opodal stał ów mieszczanin z furą i spoglądając na czułe przyjęcie wojewodzinej, na te uściski, w głowę zachodził, kogo tu przywiózł tak..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 16
" sama wzięła dowództwo nad służbą i natrętów rozpędziła dyktatorską władz... Doktor, którego zaraz przyprowadziła wojewodzina, znalazł stan Maryi wcale nie zatrważającym, Ucz osłabienie wielkie, podrażnienie straszliwe i potrzebę zupełnego odpoczynku ciała i ducha...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 17
" szczęśliwie składa, jednak i do szczęścia potrzeba mieć siły, a męztwo. Marya spojrzała, domyślając się jakiegoś nowego ciosu. — Mów, kochana ciociu, znosić nawykłam. — Wit umarł, rzekła najprzód ciotka, patrząc, jakie to na niej uczyni wrażenie. Łza potoczyła się z..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 18
" łaś więc i musiałaś milczeć, biedna istoto, lecz nie wiedziałaś o wszystkiem jeszcze. Marya ciekawe odsłoniła oczy. — Byłoż dla mnie co zakrytego ? co czarniejszego jeszcze w tem sercu i na tych rękach ? — Nie, moje dziecko, mówiła zwolna wojewodzina, stosując się do..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 19
" niech żyje! niech jego zobaczę, niech ja mu oddam dziecię, któremu zachowałam życie. Łzy potoczyły się znowu. — Powiedz, on żyje? on żyje pewno? on żyje? Wojewodzina sama rozpłakana, z za łez mogła się tylko zebrać na odpowiedź: — Żyje! żyje!. Marya uklękła się..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 20
" ale atu oprawców nie ulękła. Kazałam przyprowadzić psa z podwórza. Gdy się to działo, siedział niemy, przerażony, jakby schwytany na uczynku. Odprawiłam precz sługi i dałam przy nim psu napój, od którego skonał w konwulsyach. — Zbójco, rzekłam mu, widzisz, że cię..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 21
" XIV. ZMARTWYCHWSTANIE. Podróż Wojskiego z panem Piotrem przeciągnęła się dość długo; nie mieli się czego śpieszyć tak bardzo, a Zagłoba obawiał się raczej niż pożądał zobaczyć znowu te miejsca, w których tyle różnych wspomnień, bolesnych sercu zostawił. Zatrzymali..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 22
" stanie. W okolicy, a więc i tu jeszcze o powrocie Maryi nie wiedziano. Po kilku dniach, staruszka zawoławszy do siebie syna raz, odezwała się do niego: — Ale ty, moje serce, źle robisz, że tu Piotra trzymasz... to mu tylko przedłuża ból i mękę. Niechby raz powrócił do..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 23
" rai patrząc na nią przychodzi wielka pokusa w łeb sobie wypalić. — Na miłość Bożą! — zawołał Wojski — chrześcianinowi żeby takie myśli mogły przystępować do głowy. Wstydź się — pluń na czarta, przeżegnaj się i — ot, jedźmy do lasu. — Mówię ci — odparł..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 24
" — No, to cóż? — zawołał Piotr — chyba mi każesz do Bożej Woli? — Powiem ci całą prawdę.... nie byłbym od tego — rzekł Wojski. — Raz trzeba tę chwilę smutną przebyć, lepiej prędzej, niż później. Pojedziemy, ja ci służę — wrócimy jutro.... Piotr się zawahał,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 25
" — Zgoda! jadę konno! pięć mil czy coś, nie straszna rzecz. Dam ci bułanka sam wezmę karego, jedźmy.... ale cóż ci szkodzi, że za nami charty pobiegną... — Niech sobie biegną — odparł Piotr. — Pomknie się kusy, albo i co starszego.... niech się pobawią. Piotr nic już nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 26
" W miarę jak się zbliżali ku Bożej Woli, pogrążenie to stawało się co raz widoczniejszem, okiem obłąkanem wodził do koła.... konia wstrzymywał, obawiać się zdawał przyjazdu tego.... Zmierzchło zupełnie, gdy wyjechali z ostatniego ostępu leśnego, po za którym wieś i dwór..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 27
" — Jak że się nie mam burzyć! któż mi tam śmie gospodarzyć! jestem wściekły! drżę z gniewu! — A wiesz co, to mieliśmy po co jechać? odparł Wojski. Stój! Piotr stanął. — W istocie i ja niemam ochoty, rzekł, wejdź w moje położenie, w tej chwili gdy ja próg tego..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 28
" W milczeniu powoli zbliżali się ku dworowi. Coraz wyraźniej jaśniały te okna domu w połowie przez Maryę zajmowanej. Oba wlepili oczy w nie, a Wojski z bijącem sercem Pana Boga prosił, ażeby oszczędził męki i zgrozy Piotrowi. Hałasu we dworze nie słychać było wcale, cisza dziwna,..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 29
" cy, zobaczył wojewodzinę, która siedziała w krześle patrząc ku drzwiom otwierającym się, przy niej złotowłosa dziewczynka, odwróciła także główkę patrząc z ciekawością i trwogą, na ukazujące się w progu postacie jakieś nieznane. Marya z przeczuciem, zerwała się ku..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 30
" ca. Uroczysta była to chwila, choć smutna mimo szczęścia jakie z sobą przynosiła, wojewodzina rada była dowiedzieć się szczegółów, sądziła bowiem, że list jej sprowadził Piotra. — Listu, rzekł spytany, nieodebraliśmy żadnego, bośmy znać wprzódy opuścili Drezno nim..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 31
" niewidome na pomoc. Wszakże oba z Wojskim, za staraniem nieprzyjaciela, udani za szalbierzy i samozwańców przed królem, byliśmy wsadzeni do twierdzy w Koenigsteinie, gdziebyśmy zamrzeć i zgnić łatwo mogli, jak inni nasi, gdyby nas osobliwszy wypadek nie ratował. — Osobliwszy i..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 32
" i okolicy wieść o powrocie Piotra, ściągnęła tłumy ludzi. Co żyło, biegło go oglądać, witać, winszować, a ci co patrzyli na niewolę Maryi, wielbili Opatrzność, która ją wyratowała. Dano znać Piotrowi, że gromady stoją w dziedzińcu; drzwi się otworzyły i stary Panas..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 33
" w kaplicy od dziękczynnego nabożeństwa. A że musiano posyłać po księdza, i po drodze także posłaniec Wereszczaki rozgadał o powrocie do dworu obojga państwa z Bożej Woli, cudowna ich historya rozeszła się wnet po całem bliższem i dalszem sąsiedztwie. Co żyło więc tylko..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 34
" kom, i przy nich zajął sobie miejsce, o resztę się nie troszcząc. Napróżno go potem córki, widząc zimne przyjęcie, jakiego doznały, usiłowały wyciągnąć z domu tak niegościnnego. Dzierżynski dotrwał, póki sobie dobrze nie podchmielił i dopiero wówczas dał się wyprowadzić...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 35
" dzie byli przy składaniu go do trumny. Wprawdzie nikt tam tak bardzo twarzy nieboszczyka się nie przypatrywał, a najmniej biedny Piotr, dla którego była wstrętliwą. Śmierć jednak tego człowieka, nie zdawała się już ulegać najmniejszej wątpliwości. Mająteczek, jaki sobie w..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 36
" Wziął to do serca Piotr, lecz z Wojskim bardzo było trudno, zrazu lgnął do każdej panny, a gdy przyszło do oświadczyn, kobierca, obrączek, znajdował tysiące powodów zwłoki i zawsze ,go ktoś podkupił. Niby to potem żałował, a w rzeczy rad był może, iż się jeszcze raz..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 37
" ła. Przeciągniono pobyt u Onuszków zabawami, myśliwstwem, wycieczkami w sąsiedztwo, aby niezbyt prędko przyszło do oświadczyn, a Wojskiemu znów niedać uciec. Ukartowano bardzo zręcznie wszystko tak, że Wojski wzięty w te sieci, ani się opatrzył, jak go zapędzono w matnię...."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 38
" bo tak surowej reguły nie wiele było w kraju klasztorów. Jeden z braci przeznaczony ku temu, ukazywał zwykle gościom klasztor, domki, ogródki i co tylko było ciekawego. I tym razem nie odmówiono podróżnym wstępu. Milczący młody człek, nie wielą ich słowy objaśniając, śpiesząc..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 39
" niecierpliwości oprowadzającego ich braciszka, długo się ruszyć nie mogli.. Zakonnik, który nie drgnął nawet wśród tego rozmyślania, westchnął potem głęboko, wzniósł ręce obie do góry, głowę ku niebu i oczy zwrócił, i padł krzyżem na stopnie ołtarza. W tym ruchu..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 40
" się skończyło, powrócili oba do gospody, ale pan Piotr zrazu chciał w Berezie pozostać, gdyż czemu i Wojski nie przeczył, zakonnik tak był podobny do Wita, iżby przysiądz można, że jego, a nie kogo innego widzieli. Sami się z siebie śmieli, boć przecie umarli z grobu nie..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 41
" ten w zakonie nosił imię Brunona, w świecie miał też co wy nazwisko... był to Wit Zagłoba. — Mój Boże! — zawołał Piotr — ale jakimże sposobem on mógł być, gdym ja go umarłym widział i ciało jego grzebać wyprowadzał? — Jak się to stało, że go w sposób tajemniczy..."
Bratanki. T. 1-2 : powieść z podania początku XVIII wieku cz. 5 - strona 42
" nego życia, że oba zmarli i zmartwychwstali, jeden dla szczęścia, które miał za stracone, drugi dla duszy, któraby inaczej zgubioną była. Marya wszakże o tem nie wiedziała nigdy, bo mąż nie chcąc jej pokoju zamącić, zamilczał o spotkaniu i o widzeniu się z Przeorem. KONIEC "