Brauning
Laskowski Kazimierz
Brauning - strona 1
" Bibljoteka konstytucyjna Nr 1 Kazimierz Laskowski. BRAUNING Cena 50 groszy, z przesyłką poczt. 2 złote. Skład Główny w Administracji Książnicy Polskiej: ul. Moniuszki Nr 8. "
Brauning - strona 2
" Bibljoteka konstytucyjna Nr 1 Kazimierz Laskowski. BRAUNING Warszawa. Wydawca: Ludwik Ossoliński. 1907. "
Brauning - strona 3
" Warsz. Zakł. Druk., Nowy Świat 21. —Tel. 76 81. "
Brauning - strona 4
" ROZDZIAŁ I. ANGLIK W FISHARMONJI I ZEMDLONA DAMA CZYLI PIERWSZY WIEC W WARSZAWIE. Barczysta postać dyrektora Fisharmonji wyprostowała się nad aparatem. Z pasją odłożył słuchawkę, i zdjąwszy binokle, począł je przecierać fularem. Równocześnie myślał: — Sali chcą te..."
Brauning - strona 5
" dawaj hołocie, której nigdy nie zobaczysz w krzesłach, żeby ta buda tysiąc lat stała!.. W dwadzieścia cztery godziny po tym monologu dyrektora na schodach Fisharmonji tłoczył się tłum mężczyzn i kobiet, usiłujących co prędzej dostać się do drzwi wielkiej sali koncertowej. W..."
Brauning - strona 6
" Dnia tego o dziewiątej rano, zatem na dobrze trzy godziny przed terminem na rozpoczęcie wiecu naznaczonym, zjawiło się przed drzwiami gabinetu dyrektora dwuch panów. Wyższy, ubrany w elegancki ulster z przewieszoną przez ramię torebką podróżną, tęgi i barczysty mężczyzna o twarzy..."
Brauning - strona 7
" Lohman przetłumaczył swemu towarzyszowi tę odpowiedź, na co otrzymał kilka słów z naciskiem. — Pan wybaczy — rzekł znów Lohman — sir Algemon nie włada innym językiem, prócz angielskiego. Prosi o objaśnienie, gdzie jest ten komitet wiecu? — Nie wiem, doprawdy nie wiem; ja..."
Brauning - strona 8
" — Kto rozdaje? gdzie? — pytał Lohman dalej. — Teraz już nikt, bo wszystkie rozdane! Ale rozdawano wczoraj! Brał, kto chciał! Sił Algernon zaczął mówić szybko i dobitnie, powtarzając z naciskiem jakiś jeden wyraz. — Proszę pana — rzekł znowu do dyrektora Lohman — niech..."
Brauning - strona 9
" Lohman szybko przełożył towarzyszowi te słowa. — Yes, all right! — odrzekł tamten, wzruszając ramionami. Tym sposobem, zasiadłszy już o dziewiątej wygodne miejsca na galerji, tuż nad estradą, znaleźli się obaj synowie Albionu na wiecu. W miarę, jak wypełniała się sala..."
Brauning - strona 10
" słowców i inne ważniejsze osoby, przyjrzał się uważnie i uśmiechnął lekko. — To są opiekunowie publiczni—rzekł półgłosem. — Not understand. Co to za urząd?—rzekł Percy, — Przyjrzyj się dobrze, sir, tym ludziom. Widzisz, jak im tutaj nieswojo, oglądają się na drzwi,..."
Brauning - strona 11
" spogladał na nich, przykładając do oczu małą kieszonkową lornetkę, zwróciła nareszcie uwagę podejrzliwie naokół śledzących argusów. Poczęli mu się przypatrywać zpod oka, zamieniwszy między sobą nieznacznie kilka wejrzeń porozumiewawczych. Spostrzegł to zaraz i Lohman,..."
Brauning - strona 12
" Miody człowiek wziął flakon, dziękując śpiesznie za pomoc, i po skropieniu wodą kolońską twarzy zemdlonej kobiety, flakon zwrócił. Środek podziałał skutecznie. Młoda dama otwarła oczy i podniosła się z wpół leżącej pozycji, ale spojrzawszy przed siebie, drgnęła nerwowo, i..."
Brauning - strona 13
" Na zewnętrznych, frontowych już schodach spotkali Anglicy młodą parę, która wyszła przed nimi. Tłok był tam prawie taki sam, jak w sali, gdyż ci, których nie wpuszczono wewnątrz, wiecowali przed gmachem, obsiadłszy nawet rusztowania budowanego naprzeciwko wielopiętrowego domu...."
Brauning - strona 14
" — Mój towarzysz jest obcym tutaj — rzek Lohman — ale zgadza się chętnie. Oczy obojga młodych ludzi zabłysły zadowoleniem. Nastąpiła pośpieszna prezentacja, z której nic prawie nie zrozumieli Anglicy, poczem sir Algernon podał ramię młodej damie i wraz z Lohmanem poczęli..."
Brauning - strona 15
" — Prosto przed siebie! Pięć rubli, jeśli nas nikt nie minie! Dorożkarz pochylił się na koźle, zrozumiawszy dziwny ten rozkaz, i powóz pomknął jak wypuszczony samochód w Jasną ulicę, unosząc młodą kobietę, rycerskiego sir Algernora i wytrzeszczającego oczy ze zdziwienia Lohmana. "
Brauning - strona 16
" ROZDZIAŁ II. "CZORT WOŹMI — USZŁA!.. " W chwili, gdy odjeżdżała szparko trójca świeżych znajomych w kierunku Jasnej ulicy, przez zgromadzony przed Fisharmonją tłum przecisnęło się znowu dwuch mężczyzn w ciemnych paltotach z podniesionemi kołnierzami, w..."
Brauning - strona 17
" — Ano, cóż to przeszkadza? Ją złapać — pewna nagroda! — Da, nagroda! a ona sama pojechała? co? ty nie widział? Ich troje tam wsiadło! Pojedziesz, pogonisz — skręci także gdzie na piereułku, a dojdziesz, to ci w łeb plunie, nim się opatrzysz! U nich tam instrument jest na..."
Brauning - strona 18
" chodząc do szeregu dorożek, stojących w ulicy Moniuszki. — Czy to ty ze mną tutaj przyjechał, mój przyjacielu?—rzekł do pierwszego woźnicy. — Nie — rzekł dorożkarz. — Ja tu dwoje państwa przywiózł. Chudy spojrzał po innych dorożkach. — Tak, prawda, to nie ten —..."
Brauning - strona 19
" — At, piechotą już pójdziem! dziękuję tobie, kochanku! — to mówiąc, wykręcił się chudy na pięcie i pociągnął ryżego, — Ano, tiepier poiszczym. Zwoszczyka nado pozwat' w uczastok — mówił, kierując się w Świętokrzyską, w której obaj zniknęli niebawem. * * *..."
Brauning - strona 20
" — Z daleka? — Z Teheranu, pani. — Nieznajoma bacznie spojrzała na szeroką i spokojną twarz sir Algernona. — Pan tam mieszka? — spytała. — Nie, miss. Jeździłem badać stosunki. Jestem także korespondentem. Zajmuję się polityką specjalnie. Tu przyjechałem, żeby zobaczyć..."
Brauning - strona 21
" nie gniewać. To nasz narodowy zwyczaj pytać o wszystko jednocześnie. — Zwyczaj nerwowy. — Ha, czasy teraz nerwowe, panie... przepraszam, nie dosłyszałam pańskiego nazwiska? — Algernon Percy, a towarzysz mój nazywa się Frank Lohman. Ale i ja nie dosłyszałem pani imienia. — Nie..."
Brauning - strona 22
" być moim przewodnikiem. Mówię tylko po angielsku i rozumiem francuski język, więc taka pomoc konieczna. Zresztą on tu zna wszystko, jam obcy zupełnie. Zabawię w Warszawie, dopóki nie wyczerpię materjału miejscowego dla moich korespondencji. Przypuszczam — parę tygodni. — A..."
Brauning - strona 23
" nowię się nad tem, co w pani zainteresowało mię żywiej. Irena z uśmiechem patrzyła na wymijające ich szybko dorożki i prywatne eleganckie powozy. Nagle stangret skręcił w Koszykową. Obejrzała się bystro i uśmiech znikł z jej ust. — Skorzystam z pańskiego usposobienia —..."
Brauning - strona 24
" zycji kontent, ale na znak Percy'ego oddalił się. Irena weszła w pierwszą bramę z sir Algernonem i patrzała za jego towarzyszem, póki nie wskoczył w przechodzący tramwaj. Potem poszli dalej Koszykową. W bramie wyjęła jeszcze z kieszeni czerwoną gazową woalkę i zręcznie..."
Brauning - strona 25
" było w wyludnionych późną jesienią parkach ogrodach miejskich. Wiatr przewalał tylko kupy żółtego, zeschłego listowia, gwizdał po nagich gałęziach i zmiatał piasek w pustych ulicach. Irena, rozglądając się bystro, szła z Percym w kąt parku, za staw i mostek, gdzie na małym..."
Brauning - strona 26
" Naraz panna Luborzycka wyciągnęła doń rękę. — Nie podziękowałam jeszcze panu za jego grzeczność — rzekła, nie podnosząc oczu. — Czynię to teraz, wierzaj pan — bardzo serdecznie i szczerze. Anglik zwolna uścisnął podaną sobie drobną i ciepłą dłoń. — Obowiązek..."
Brauning - strona 27
" Na twarz młodej kobiety wybiegł delikatny rumieniec. — Dlaczego pan moje słowa podkreśla? — Bo im nie wierzę — a to było niepotrzebne. Teraz żywo obróciła ku niemu twarz i podniosła woalkę. W rysach widać było chwilowe zakłopotanie, ale oczy śmiałe i pewne oparła..."
Brauning - strona 28
" Zwolna odwróciła głowę. — Dziwnie prosty człowiek pan jesteś. — Nie wiem tego. Ale odchodzę. Proszę mi powiedzieć, kiedy panią będę mógł widzieć znowu? — Zależy panu na tem? Nie sprzykrzyłam się jeszcze? — Zadaje pan kobiece pytania. Powiedziałem pani przecież:..."
Brauning - strona 29
" chowanie się — rzekła po chwili. — Sprawiły mi one nawet, mówiąc szczerze, dużą przyjemność. Ale panie Percy: ja nie jestem wolną... — Pani ma męża? — Coś ważniejszęgo, większego, potężniejszego, niż mąż! Czas mój, moja praca, życie moje należą do pewnej sprawy,..."
Brauning - strona 30
" czała. Milczeli chwilę oboje. Percy w postawie pełnej szacunku czekał na odpowiedź. — Niepodobna krążyć wciąż w domyślnikach — zaczęła wreszcie Irena. — To, co mi pan powiedział, jest po prostu nieco oryginalną, ale bardzo uczciwą propozycją małżeństwa. — Tak, pani..."
Brauning - strona 31
" leżę. Pan — jest mi sympatyczny dotychczas. Ale dosyć tego. Dłużej nie możemy tu zostać. Zawiadomię pana w hotelu, gdzie i kiedy będziesz mię mógł widzieć. Teraz pójdziesz pan prosto do wyjścia; wsiądziesz w dorożkę, powiesz woźnicy "hotel Bristol!" i poje dziesz do..."
Brauning - strona 32
" ROZDZIAŁ III. POLICJANT W MATNI. Nazajutrz Frank Lohman w najlepsze przeciągał się jeszcze w pościeli, gdy sir Algernon, już ubrany, zaproponował mu, żeby raczył wstawać. — Dziesiąta godzina dopiero — oponował Lohman. — Wróciliśmy tak późno! Istotnie wrócili..."
Brauning - strona 33
" wał wiadomości od "niej". Spokojny i zrównoważony Anglik zapłonął na dobre do pięknej i eleganckiej Polki, owianej w dodatku jakimś urokiem niebezpieczeństwa i okoliczności tajemniczych a sensacyjnie ciekawych. Opozycja Lohmana przeciwko pośpiechowi w opuszczeniu Ciepłego łóżka..."
Brauning - strona 34
" możesz być punktualnym. Nie rób tego Frank: to nie twój business! — No, nie wiem, kto z nas dwuch myśli o niepotrzebnych rzeczach! i czyj to ma być business narażać się na podejrzenia tajnej policji dla kobiety, której nazwiska nie wie się nawet! — Ja kpię sobie z podejrzeń..."
Brauning - strona 35
" Percy zatrzymał się przed nim. — Słuchaj Lohman! — rzekł. —Ona zadrwiła ze mnie! Napisała tam — nie śmiej się. słyszysz? — napisała mi: nie chwal chochlika, bo wpadniesz w bagno! Zakpiła tak, oh! to niedobrze! — No, to nawet wcale rozumna przestroga! W pogoni za tym..."
Brauning - strona 36
" — Wiesz pan co — jedź lepiej do Londynu! Ta zabawa może być bardzo romantyczną i zajmującą, ale tutaj lepiej nie uprawiać takich sportów! Co myślisz, sir? To nie jest Anglia! To inny kraj! Tutaj w zwykłych czasach człowiek się składa z trzech części: duszy, ciała i paszportu...."
Brauning - strona 37
" — Oni wszystko mogą. Tu wszystko możliwe. Taki gwiźnie i ma cały patrol pod ręką! — Pleciesz Frank albo probujesz mię straszyć! — Nie, sir. Tylko ostrzegam przed tem, co jest zupełnie możliwe. — Ależ tu jest nasz konsul, w Petersburgu ambasada! Istnieją międzynarodowe prawa,..."
Brauning - strona 38
" — Kto to przyniósł? — zapytał Lohman. — Posłaniec. Sir Algernon rozerwał tymczasem kopertę i czytał wyjęty z niej mały i elegancki arkusik papieru. Twarz rozpromieniła mu się szczególnie. — Nie będzie odpowiedzi — rzekł do Lohmana. — Proszę cię, daj posłańcowi rubla..."
Brauning - strona 39
" — Tak, to prawda — bardzo uczciwie z jej strony. Pójdziesz sir na operę? — Naturalnie! — Hm! wobec tego, że nas śledzą jednak... — Więc co? Może im także kupić bilety do teatru? Słuchaj Frank! Proszę cię, nic mi nie perswaduj; każ zamówić dwa fotele w pierwszym rzędzie...."
Brauning - strona 40
" może i wystraszony obcesowem wystąpieniem Anglika. Ale Percy energicznie zatrzymał go za ramię i podsunął mu pod nos swój paszport. — Słuchaj pan: Pokazuję ci dokument legitymacyjny, żebyś wiedział, kto jestem; następnie jadę do mego konsula, żeby za jego pośrednictwem twoja..."
Brauning - strona 41
" — Tak, konsul interpelował; więc teraz z pewnością pilnują nas dyskretnie. — Znowu zaczynasz?.. Niechże pilnują zresztą! byle nam nie działali na nerwy. A teraz — do teatru! Nie potrzebujemy dodawać, że wieczór na operze, spędzony w połowie w loży Ireny i jej dwuch..."
Brauning - strona 42
" ROZDZIAŁ IV. BOJÓWKA. — Idziemy więc na zebranie? — zapytała z uśmiechem Irena Luborzycka. — Dokąd każesz, miss — odszekł syn Albionu. — Pamiętam przecież, że pracuję dla królewskiej zapłaty. Chcę się zbliżyć do tych waszych rewolucjonistów. — Proszę..."
Brauning - strona 43
" głosem, bo nie ujętych jeszcze w regulaminowa formę. Zebranie nie zostało dotychczas urzędownie zagajone. Za chwilę wszedł na prowizorycznie zbudowaną estradę towarzysz Piorunko. Miał objąć przewodnictwo. Powitano go przyciszonemi dla bezpieczeństwa oklaskami; znać jednak było,..."
Brauning - strona 44
" słów zaciskali pięści albo chwytali za rewolwery. Zabierali po nim glos kolejno inni "towarzysze", przemawiała także Irena Luborzycka. Sir Algernon Percy nic nie rozumiał, ale dlatego może właśnie ze stoickim iście spokojem szkicował całą salę, bardziej charakterystyczne postacie,..."
Brauning - strona 45
" rychło porządek. Bladzi z przerażenia siepacze błagać nas będą na kolanach o litość, a podli tchórze, którzy zawsze i ze wszystkiego są zadowoleni, przestaną tuczyć się krwawym potem robotnika. Niedługo już wybije godzina. Straszna godzina dla wyzyskiwaczy i pasibrzuchów,..."
Brauning - strona 46
" do szeregu. Każdy z nich cieszył się na myśl, że może na niego przypadnie ten chrzest krwi, który pasuje go na rycerza organizacji, otoczy pewną powagą. Żaden z nich nie liczył się z niebezpieczeństwem, pełen lekceważenia własnego życia, pełen abnegacji pod wpływem..."
Brauning - strona 47
" — Dobrze. Niech będzie dla partji. Irena prosiła o glos. — Towarzysz Algernon, Anglik, chce zabić własnoręcznie żandarma. Strzela wybornie. Mamy wszelką gwarancję, że zamach się powiedzie, a zanadto ważną osobistością dla nas jest skazany, zbyt krwiożerczym wrogiem ludu..."
Brauning - strona 48
" do roboty. Na bezczynność skarżyć się nie będziecie mieli potrzeby! Słowa przewodniczącego znalazły posłuch. Ten i ów stłumił niezadowolenie, ale milczał. Ustąpiono obcemu najpoważniejszego łupu — tem więcej, że w gruncie rzeczy zdawano sobie sprawę ze słuszności..."
Brauning - strona 49
" Irena Luborzycka opuściła salę zebrania w towarzystwie obudwu Anglików. — Pamiętajcie zachowywać wszelkie ostrożności — przestrzegał "towarzysz" Piorunko. — Ale nie żałować brauningów, jeżeli spostrzeżecie, że jesteście śledzeni. Tego wieczora nie zaszła potrzeba..."
Brauning - strona 50
" żądają pracy za zapłatę, a nawet pracy intensywnej; tylko nie wyzyskują jej tak, jak zwykli burżuje. — Czy płacą hojnie? — Całą kiesą: tyle, ile praca warta. Pracodawca wszystkie swoje skarby oddaje chętnie robotnikowi. Nie zostawia dla siebie nic, bo w tem szafarstwie skarbów..."
Brauning - strona 51
" — To nie, ale chcesz mię pan koniecznie zabrać i wywieźć z Warszawy... — Wszak socjalizm nie uznaje ciasnych granic jakiegoś kraju. Idea jest wszędzie ideą — bez względu na stopień szerokości i długości jeograficznej, a cierpienie proletariatu wszędzie podobne, jeśli nie..."
Brauning - strona 52
" wiązana. Chłodnemu, ale skonsolidowanemu umysłowi Anglika wprost imponowała zapalna, ognista, entuzjastyczna natura Polki. Spotykał się po raz pierwszy z tego rodzaju istotą, posiadającą obok niezwykłych cech duchowych także wybitne i nieprzezwyciężone zalety zewnętrzne. Frank..."
Brauning - strona 53
" ROZDZIAŁ V. ZAMACH POLITYCZNY. — NA PAWIAKU . Dnia następnego zrana, wstawszy z pościeli, Algernon Percy opatrzył brauninga, wyprobował sprawność zamku rewolweru, nabił i z zupełnym spokojem, jakgdyby miał zejść na bre niadanie, skierował się ku drzwiom, aby się udać na..."
Brauning - strona 54
" — Niema tutaj żadnego "ale". Zresztą czyn, którego się podjąłem, jest wcale interesujący. Są ludzie, szukający sportu i wrażeń w Afryce... — Życzę ci powodzenia w Warszawie. — Dziękuję, chociaż cała nasza rozmowa jest tak banalna, jak gdybyśmy byli dziećmi. Wyszedł, a..."
Brauning - strona 55
" Nie, nie chcę. Nie wolno mi — wszak inne zgola przedemną rozpościerają się horyzonty. Być żoną, matką — jakież to. nizkie i głupie! Lada gęś to samo potrafi... Ha! przecież jednak natura... A może ja źle uczyniłam, że pozwoliłam mu na to. Czyni to dla mnie tylko...."
Brauning - strona 56
" — Zwyczajny burżuj i blagier — wyrwało się dziewczynie zpod zaciśniętych kurczowo zębów. Gryzła wargi, nie wiedząc dokładnie, dlaczego to czyni. Opóźnienie wykonania wyroku, czy też zawód osobisty bolał tak bardzo Irenę? Jeszcze chwila — spostrzegła opodal idącego..."
Brauning - strona 57
" Irena, jak pantera, rzuciła się w stronę, z której płynęła ciepła jeszcze, czerwona struga krwi znienawidzonego wroga. Trzymała ciągle jeszcze rewolwer w ręku. Nie spostrzegł jej Percy, który po dokonaniu czynu z nieopuszczającym go ani na chwilę spokojem odszedł miarowym..."
Brauning - strona 58
" biety. W małej stosunkowo izbie znajdowało się już dwadzieścia kilka "politycznych". Irena pomnożyła ich liczbę. Powietrze tutaj było duszne i popsute, tak że wprost brakło czem oddychać. — Udusimy się — mówiła Irena do towarzyszek niedoli. — Oj! przyzwyczai się pani..."
Brauning - strona 59
" posadzce. Bądź pani zadowolona, że cię przyprowadzono na Pawiak, a nie gdzieindziej. — Jestem zadowolona, ale jak możecie znieść wszy? — zapytała Irena, spostrzegłszy spacerujące po sienniku owady. — Wszystko znieść trzeba, jeśli niema innej rady. — Za co panią aresztowano?..."
Brauning - strona 60
" danych, aby wstępowali w szeregi tajnych ajentów, darowywując im za to winy i nagradzając hojnie zasługi. Rozmowa się przerwała. Nadchodził wieczór. Kazamata wysyłała listy do miasta drogą tajną, znaną tylko wtajemniczonym. Zdołała także Irena list wysiać do "towarzysza"..."
Brauning - strona 61
" ROZDZIAŁ VI. POSTANOWIENIE ANGLIKA. Była godzina prawie już czwarta, kiedy Percy stanął u siebie w hotelu. Z uczuciem ulgi dowiedział się, że niema na górze Lohmana, i zmęczony położył się na kanapie. Czyn, jaki przed paru godzinami spełnił, wyczerpał go i wprawił w pewien..."
Brauning - strona 62
" ludziom, którzy powiedzieli mu, że tego żandarma trzeba usunąć, bo zawadza, że trzeba go zabić, bo szkodzi i żywy zawsze szkodzić im będzie. Wierzył, że wykonanie tego wyroku partji rewolucyjnej jest jednem z mnogich posunięć naprzód sprawy wolności — a że trzeba posuwać się..."
Brauning - strona 63
" nik, nie widział nic więcej. Instynkt zachowawczy skierował go w boczną ulicę, gdzie wsiadł w dorożkę i kazał jechać do znajomej restauracji, której adres pamiętał. Przywykły do panowania nad sobą i spokojnej obojętnej równowagi zewnętrznej, nie potrzebował sobie zadawać..."
Brauning - strona 64
" obchodzić? On — wymknął się. A tamtych potrzymają i puszczą. Niema przecież dowodu. Spełnił wyrok. Myśli te krążyły mu po głowie, kręcąc się koncentrycznie około niesformułowanego pewnika, że "ona" dowie się, jak dotrzymał słowa, i że będzie zeń rada. Pod drzwiami..."
Brauning - strona 65
" — Czy wymieniano sprawców zabójstwa?— rzekł Percy. — Nikogo! Uciekł im naturalnie. Ale to był majster! jeden strzał — i trup na miejscu! Sir Algernon podniósł się ociężale. — Cieszy mię twoja pochwała, Frank! — rzekł, cedząc pomału słowa. — Istotnie, mam oko, a co..."
Brauning - strona 66
" za klapę surduta — tu niema żartów. Palnąłeś w łeb żandarmowi — nie złapano cię na miejscu — to twój business i twoje szczęście. Ale moim businessem wcale nie jest iść razem z tobą pod klucz, do cytadeli, a może jeszcze dalej. I dlatego właśnie trzeba, żebyś pan dziś..."
Brauning - strona 67
" nie mam powodu obawiać się wykrycia, że to to ja wszystko zrobiłem. Lohman z desperacją wziął się za głowę i zaczął chodzić po pokoju. — Mówię ci: uspokój się, Franku — ciągnął Percy. — Widzisz, skoro nie ujęto mnie dotąd, znaczy, że nie mają pojęcia o tem, kto..."
Brauning - strona 68
" wołał Percy szeptem, chwytając Lohmana obu rękoma za ramiona. — Ją!.. miss Irenę!! — Zwarjowałeś! Skądże ona tam? Nie byto jej nigdzie! Chyba w mieszkaniu? — Nie! na ulicy, przy trupie. Słuchaj, co pisze ten dziennik. To mówiąc, tłumaczył na angielski. "W chwili, kiedy..."
Brauning - strona 69
" z własnych funduszów i mieszka przy ulicy Szopena pod numerem 42. Odstawiono ją na Pawiak. " Lohman skończył czytać i spojrzał na Percy'ego. Sir Algernon stał, jak skamieniały. Twarz jego zmieniła się, i rysy zmętniały. Oczy szeroko otwarte tlały jak gorące zarzewie. Stał tak..."
Brauning - strona 70
" Po mojem wyjściu zadzwonisz o rachunek i rozpłacisz się w mojem zastępstwie. — Wychodzisz więc?.. Wyjeżdżasz? Percy potrząsnął głową. — Nie wyjeżdżam, Franku. Ale musimy się rozstać. Wychodzę, by udać się do policji i oświadczyć tam, że Irena jest niewinną, gdyż..."
Brauning - strona 71
" ciekawość zapewne. Nie mogę przecież nic innego zrobić, jak tylko ratować ją, a sposób jest tylko jeden: ten właśnie, jakiego postanowiłem użyć. Kocham tę kobietę i żałuję, że już nie zobaczę jej pewnie nigdy. Ale ostatecznie mogli mnie schwytać na miejscu w momencie czynu...."
Brauning - strona 72
" udasz się do niej i oddasz jej list, jaki ci pozostawię, oraz przekaz na 1000 funtów, który ci teraz oddaję. Oto jest. Jeżeli te pieniądze jej niepotrzebne, będzie już wiedziała, co z niemi zrobić. Teraz napiszę list, a za godzinę się pożegnamy. Proszę cię, zadzwoń, żeby..."
Brauning - strona 73
" On zeznanie moje powtórzy po rosyjsku, a potem bądź spokojny, znajdą dla mnie tłumacza. — Bo możeby im poprostu powiedzieć, że ten żandarm zaczepił cię, obraził... Przecież on i tak nie żyje już i nic nie powie — niema przecież potrzeby przyznawać się do awantury..."
Brauning - strona 74
" Podał mu obie ręce. Uścisnęli się mocno, przeciągle. Lohmanowi zabłysły w oczach łzy, Percy zapalił cygaro, i włożywszy w oko szybkim ruchem monokl, skinął jeszcze towarzyszowi głową, uśmiechnął się i wyszedł. Lohman rzucił się na otomanę, wciskając głowę w poduszki,..."
Brauning - strona 75
" ROZDZIAŁ VII. WYKRADZENIE Z PAWIAKA. Percy wyszedł tymczasem swym równym, spokojnym krokiem z hotelu i dochodził właśnie do dorożki, chcąc się. kazać wieźć do konsulatu, gdy przystąpił doń elegancko ubrany mężczyzna z prośbą o ogień. Podał mu żarzące się cygaro. —..."
Brauning - strona 76
" nąć, i pochyliwszy się, począł decyfrować bilecik. Był pisany również po angielsku i zawierał te słowa: "Proszę być o dziewiątej w kawiarni Udziałowej. Odbierzesz tam pan ważne wiadomości. Pamiętaj się niczemu nie dziwić. Kartkę tę podrzyj i zniszcz. Przyjaciele Ireny."..."
Brauning - strona 77
" usiadł jakiś młody człowiek o kruczo czarnych bujnych włosach i takiej samej brodzie, i zadysponowawszy kawę dla siebie, zapytał go, czy może wziąć leżący przed Percy'm na stoliku "Standard". Sir Algemon nie zrozumiał pytania. Młody człowiek, uśmiechnąwszy się, powtórzył je..."
Brauning - strona 78
" gdzie cię powiozą. Zaraz się złączymy. To dla niej"— przeczytał Percy. — Tak, to bardzo zajmujący artykuł — rzekł głośno. — Szkoda, że nie mogę go przeczytać całego, ale muszę już iść. Zapłacił, i skinąwszy lekko głową, opuścił kawiarnię. Na przeciwległym rogu..."
Brauning - strona 79
" twarz o dziwnie ujmującym i otwartym wyrazie, posypana na wargach lekkim, jasnym, wykluwającym się dopiero co wąsikiem. — Jedziemy, kochany panie, na spotkanie panny Ireny — rzeki młody człowiek, z uśmiechem patrząc w oczy Percy'emu. — Na spotkanie?! gdzież ona jest? — W tej..."
Brauning - strona 80
" potoczywszy się dalej, stanęła przed bramą jednego z dużych, eleganckich domów. * * * Tymczasem więźniowie polityczni na Pawiaku zasypiali już w najlepsze. W kazamacie, w której pomieszczono Irenę Luborzycką, ona jedna tylko nie mogła zmrużyć jeszcze oka. Nie myślała o..."
Brauning - strona 81
" Podeszli do Ireny. — Pożałujtie za mnoju — rzeki żandarm. — Aha! — pomyślała — nocne śledztwo! Zaczyna się... Zebrała się, wdziała żakiet, i poszli. Prowadzono ją przez kilka korytarzy do kancelarji. W gabinecie oddzielnym oczekiwał na nią oficer żandarmerji. Przy..."
Brauning - strona 82
" — Spokoju! Panuj pani nad sobą — — inaczej źle będzie! Jej pomału poczęła wracać przytomność i siła. — Fjedor! Pazwij żandarma! — zawołał oficer w tej chwili. Wachmistrz uchylił drzwi i zawołał towarzysza swego. Oficer wstał, i biorąc jakiś papier do ręki, skinął..."
Brauning - strona 83
" Wachmistrz począł go żywo rozbierać. — Teraz na nas kolej — szepnął oficer, powtając ziemi. — Kładź pani buty, szynel, rewolwer, szaszkę i czapkę. Prędko. Irena patrzyła na nich szeroko otwartemi oczyma. Zrozumiała w lot wszystko. Oficer i wachmistrz — to jej wybawcy...."
Brauning - strona 84
" Dozorca zasalutował i odszedł. Gdy zniknęli drzwi od kancelarji się otwarty, i wysunął się wachmistrz. — Do bramy! — skomenderował oficer. Poszli spokojnie. Na podwórzu dozorcy salutowali. W bramie na widok żandarmskich mundurów straż czemprędzej otwarła furtkę. Wyszedłszy na..."
Brauning - strona 85
" Kareta ruszyła wyciągniętym kłusem w stronę dworca wiedeńskiej kolei. — Czy poznajesz mię, odważny sir Algemonie? — zapytał donośny głos, pod którego wpływem Percy zadrżał, jakby uderzony prądem elektrycznym. — To ty, miss?! — szepnął, chwytając ręce swego towarzysza...."
Brauning - strona 86
" ły już poza nimi. Czekała jeszcze przeprawa przez dworzec kolejowy i przez granicę. Piękna Polka i energiczny Anglik minęli jednak prawdopodobnie bez wypadku i te przeszkody, gdyż na drugi dzień Frank Lohman otrzymał depeszę tej treści: "Ja i moja przyszła żona czekamy cię w..."
Brauning - strona 87
" SPIS ROZDZIAŁÓW. Str.[wg. oryginału] I. Anglik w Fisharmonji i zemdlona dama czyli pierwszy wiec w Warszawie 3 II. "Czort woźmi — uszła!.." 15 III. Policjant w matni 31 IV. Bojówka 40 V. Zamach polityczny...."
Brauning - strona 88
" KSIĄŻNICA wydawnictwo książkowe !! najtańsze!! Tomik wytwornie wydany, stanowiący ostatnią nowość któregoś z najwybitniejszych pracowników pióra, kosztuje w przedpłacie jedną złotówkę lub dwa złote — ozdobnie oprawny, zaś w pojedyńczej sprzedaży od 30 do 75 kop...."