www.chezlautrec.com.pl

Brylantowa strzała
Gomulicki Wiktor


Brylantowa strzała - strona 1
" Wiktor Gomulicki   BRYLANTOWA STRZAŁA     "

Brylantowa strzała - strona 2
" Słońce nie wyszło jeszcze spoza węgła domu, i jedna ściana tonęła całkowicie w cieniu i chłodzie. Do tej ściany tuliła się niewielka weranda, z widokiem na ogród. Na werandzie siedzieli przy rannej kawie dwaj niegdyś koledzy, witający się po dwudziestoletnim przeszło..."

Brylantowa strzała - strona 3
" którym, cicho pykając, z przestankami, wymykały się małe kłaczki pary. Wietrzył przy tym nosem, czatując niecierpliwie na aromat kawy, świadczący, że już jej sproszkowane ziarna dokładnie zalał wrzątek. Ta czynność pochłaniała go całego. Poprzednio z równym oddaniem się..."

Brylantowa strzała - strona 4
" Gdy zjesz jeden, musisz koniecznie zjeść drugi, trzeci— aż do całego tuzina. Zjadłbyś kopę, gdybyś miał je gdzie pomieścić. Kolega przyjechał koleją, odbył drogę daleką, był głodny co się zowie. Kawa mu bardzo smakowała. Wypił kilka filiżanek, koszyk z ciastem..."

Brylantowa strzała - strona 5
" chorowała i umarła na prawdziwe suchoty. Strach, jak to wyglądało w ostatnich miesiącach! Oczy — dwa czarne doły, nos zaostrzony, wargi sine. Przy tym ciągle śmieje się i śpiewa... Ale o małom nie zapomniał o najciekawszym. Słuchaj, Władek, bo to ciebie dotyczy. Byłem u niej na..."

Brylantowa strzała - strona 6
" — Przewyborne masz cygara. A sam nie palisz... Altruista! Przygarnął dłonią chmurę tytuniową, wciągnął ją w siebie nosem, ustami. — Altruista!... stanowczo altruista!... — powtarzał mdlejącym od zadowolenia głosem. Skalski gładził paznokcie. — Tak, tak — podjął..."

Brylantowa strzała - strona 7
" władającego. Tym zadowoleniem chciał podzielić się z towarzyszem. Uderzył go w kolano i śmiał się z cicha, w oczy mu patrząc. „Sugestia" nie działała. Skalski zachował się odpornie. — Wielu zmarniało... — podjął tamten, już bez uśmiechu. — Pamiętasz Bolka?..."

Brylantowa strzała - strona 8
" mundurku, talent rysowniczy pierwszorzędny... Od roku siedzi w kryminale za podrabianie banknotów! Ale to hołota!... Najbardziej mi żal naszego Julicza, Karolka Julicza, blondynka z cherubinową twarzą, o wielkich, błękitnych, zawsze smutnych oczach... Układał takie miłe, słodkie..."

Brylantowa strzała - strona 9
" Kolega przez długą chwilę palił w posępnym milczeniu. Głowę pochylił, spod oka przyglądał się Skalskiemu: rozmyślał pewnie, czym by zdołał tę twarz marmurową ożywić. Skalski tymczasem zdawał się o towarzyszu zapominać. Pochłaniał go całego ogród. Odsunął się z..."

Brylantowa strzała - strona 10
" — Życie? Ile wiem, ono było dla ciebie łaskawe. Żadnych wstrząśnień, prócz śmierci żony, nie zaznałeś. — Mówię o życiu wewnętrznym, o życiu duszy... — Blagujesz, Władek. — Nie blaguję. Każdy przeżywa na ziemi dwa istnienia: jedno zewnętrzne, widoczne dla innych,..."

Brylantowa strzała - strona 11
" rżał bystro na zegarek. — Nawet za wiele! Bez potrzeby mówię o rzeczach, które są właściwie niewymawialne. Wykręcił się z fotelem w stronę ogrodu. — Mam cię, Władek! — wykrzyknął w tejże chwili kolega, chwytając go długą ręką za ramię. — Już mi się nie..."

Brylantowa strzała - strona 12
" — Wiesz, Władek! — wybuchnął wreszcie, a w głosie jego drżał gniew, żal, oburzenie — sprawiłeś mi ból głowy niewypowiedziany! I muszę nareszcie wyrzucić z siebie gorycz, która mnie od kilku godzin nurtuje. Nigdy, nigdy nie przypuszczałem, że znajdę cię tak martwym,..."

Brylantowa strzała - strona 13
" — Wiem, kochany. Ale... do czego to zmierza? Skalski puścił rękę kolegi, oczyma do wskazówek zegarka przypadł. — Za dziesięć sekund... za dziesięć... — ciągnął tym samym, czającym się głosem z przestankami, drżąc od zawładającego nim wzruszenia — przyjdzie to..."

Brylantowa strzała - strona 14
" — Władek! Tamten ani drgnął. — Skalski!. To samo milczące odrętwienie. — Niech pan zostawi ojczulka w spokoju... — odezwała się wychodząca z głębi mieszkania panna Zofia. — Nic on nie słyszy, gdy w swe „zapatrzenie" wpadnie. Kolega wstał, kilka kroków postąpił i..."