Buciki Maryni
Zapolska Gabriela
Buciki Maryni - strona 1
" Gabriela Zapolska BUCIKI MARYNI "
Buciki Maryni - strona 2
" Ściemniło się zupełnie, gdy Zawiejski odłożył wreszcie pióro i zmęczone oczy od papieru oderwał. Z kącika pokoju ozwał się nagle cieniutki szepleniący głosik: — Tatusiu! Marynia, chce hajti!... Zawiejski odwrócił głowę. — Pójdziesz, dzidzi, pójdziesz, tylko tatuś..."
Buciki Maryni - strona 3
" pokoju, w którym nieliczne sprzęty ginęły wśród zalegających przestrzeń cieni. — Zapal świeczkę! — prosiło dziecko. Zawiejski podniósł się z ziemi i szukał po ciemku zapałek. Dziecko tymczasem wylazło z kącika i stało na środku pokoju, czekając na światło. Wreszcie..."
Buciki Maryni - strona 4
" się jak kula do kąta, gdzie zajęła się na razie bardzo gorliwie stawianiem babek z wilgotnego piasku. Zawiejski podniósł knot u lampy i ująwszy pióro, pisać szybko zaczął. Pragnął odzyskać czas stracony na rozmowie z dzieckiem, a jeszcze kilkanaście stronic pozostawało mu do..."
Buciki Maryni - strona 5
" by małe jej płuca potrzebowały zaczerpnąć mniej zacieśnionej atmosfery, niż ta, jaka panuje w jej kąciku. Zresztą on sam wie, że dziecku potrzeba się odżywiać powietrzem, inaczej nie będzie po prostu znieść w stanie walki życiowej. Jej matka, wychowana w wilgotnym i zapadłym..."
Buciki Maryni - strona 6
" cią żony przygasły w nim wszystkie pragnienia użycia. Być może, iż to było tylko chwilowe, w każdym razie mężczyzna ten pracował od świtu do zmroku, powracając do domu, aby dziecko do snu utulić i usiadłszy przy stoliku czytać — lub usiłować... czytać. Był wtedy..."
Buciki Maryni - strona 7
" przepisując akta adwokackie, pisząc role teatralne, kopiując manuskrypty. Jeden z nich posiadając język niemiecki, przetłumaczył dziesięciołokciową powieść, biorąc po groszu za trzy wiersze druku. Chwalił się tym, zadzierając do góry głowę. Zdawało mu się, że jest..."
Buciki Maryni - strona 8
" Zawiejski powoli książki wyjmować począł i odkładał je w miarę czytania tytułów. Żółta pogryzmolona okładka Victora [!] Monroya, atłasowa, delikatna stronica Satina, wreszcie. złoto-niebiesika Gaydy. Nad tą ostatnią zastanowił się chwilę. Może by wybrać coś z tych..."
Buciki Maryni - strona 9
" — Tatusiu! hajti!... — wyszeptała, wyciągając rączkę w stronę drzwi. Głosik ten obudził Zawiejskiego i utwierdził w wyborze. Trzeba się zdecydować wreszcie na Tendres adieux. Tak! to będzie najodpowiedniejsze. Zamknął skrzynkę, powstał z ziemi, zbliżył się do..."
Buciki Maryni - strona 10
" — Będą buciki! — wyrzekł, tuląc dziecko do piersi. — Tupty? — powtórzyła Marynia. — Tupty, kiedy tak chcesz koniecznie — odpowiedział, śmiejąc się prawie wesoło. Nazajutrz pod pozorem nagłego zasłabnięcia wymknął się z biura i z bijącym sercem pośpieszył do..."
Buciki Maryni - strona 11
" — Tak. — My tłumaczeń nie drukujemy. Z tymi wyrazami redaktor zwrócił się szybko do telefonu i po dzwonieniu, przykładaniu ucha, powtórnym dzwonieniu rozpoczęło się sakramentalne: — Nie słyszę!... Zawiejski uczuł, że odejść powinien. Wysunął się cicho, potrącony na..."
Buciki Maryni - strona 12
" płe buciki. Zawiejski szedł, spoglądając ciągle na te małe nóżki, migające na szarym tle chodnika i żal mu wzbierał w sercu na myśl o Maryni. Nagle mignęła mu przed oczyma złocista tablica i napis „Redakcja" zaświecił w powietrzu. Zajdzie i tu, zajdzie wszędzie... może..."
Buciki Maryni - strona 13
" Zawiejski wyszedł i gdy znalazł się na ulicy otarł pot z czoła. W pokoju redakcyjnym pozostali mężczyźni spojrzeli przygasłym wzrokiem na zamykające się powoli drzwi. — Proletariat literacki — mruknął właściciel kija. — Wszystko jedno!... — odparł jegomość spod..."
Buciki Maryni - strona 14
" człowieka, pielgrzymka upokarzająca, w której miłość własna, nieśmiałość, wstyd ubóstwa, przeświadczenie o własnej słabości — wszystko na widownię wyjść musi... Pod ileż zimnych, obojętnych spojrzeń, siekących jak uderzenie rózgi, musiał nadstawiać swą twarz..."
Buciki Maryni - strona 15
" cja tygodnika, który jak piłka z rąk do rąk rozmaitych wydawców przelatywał. Kto tylko miał pięć guldenów w kieszeni, mógł śmiało pretendować o tytuł naczelnego redaktora i właściciela pisma. Co parę miesięcy pojawiał się jakiś numer okazowy z litanią podpisaną..."
Buciki Maryni - strona 16
" — Ależ za dni parę. Numer okazowy ukaże się niedługo. Właśnie mamy okienko... W serce Zawiejskiego wstąpiła otucha. Była to niespodziewana radość i to wtedy spada na niego, gdy już całą nadzieję utracił. I cały ten pokój, brudny, ciemny, z obszarpanymi tapetami, wydaje mu..."
Buciki Maryni - strona 17
" Tymczasem w redakcji ciągnęła się dalej pomiędzy redaktorem a autorem artykułu o szlachcie dyskusja. Literat był nieubłagany... Żądał koniecznie pieniędzy i gotował się do odejścia. — Albo pieniądze, albo nic — mruczał oglądając swój zniszczony cylinder i wkładając..."
Buciki Maryni - strona 18
" — Ależ... pan, zdaje się, jakiś manuskrypt mi podarłeś! — Wszystko jedno! — brzmiała odpowiedź. Numer okazowy nie wyszedł dotąd jeszcze, a Marynia siedzi wciąż w swoim ciemnym kąciku i wystawiając nóżki w podartych pantofelkach pyta: — Tatusiu! a tupty? "