www.chezlautrec.com.pl

Bug-Jargal cz. 2
Hugo Victor


Bug-Jargal cz. 2 - strona 1
" to było tak samo śmiechu warte jak i kult religijny, którego mienił się kapłanem; bardzo też prawdopodobne, iż znikoma liczba przypadkowych uleczeń nie byłaby wystarczyła, aby zapewnić czarownikowi zaufanie Murzynów, gdyby recept swych nie przyprawiał szalbierczymi sztuczkami i nie..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 2
" jąc do kielicha z kilkoma kroplami wina popiół z poświęconej księgi, rzekł do rannego: — Wypij! To jest zdrowie! Ranny wypił bezmyślnie ów napój, wpatrując się ufnym wzrokiem w oszusta, który wzniósł nad nim ręce, zdając się przyzywać błogosławieństwo niebios, i być..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 3
" Tłum Murzynów i Mulatów zbliżył się szybko do niego. — Po kolei! — rzekł obi, a jego głuchy i głęboki głos nabierał niekiedy krzykliwych akcentów, budząc we mnie jakieś niejasne wspomnienie — jeśli wszyscy razem wejdziecie, wszystkich też was razem pochłonie grób...."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 4
" — Nie jesteś takim głupcem, na jakiego wyglądasz, Rigaud — odpowiedział wódz — zaraz będziesz mógł ocenić Biassou. Postaraj się tylko o to, żebym dopiero za kwadrans mógł przyjąć posłańca. I zbliżył się do czarownika, który podczas tej rozmowy, słyszanej tylko przeze..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 5
" zawodzenia bandy złożonej wyłącznie z czarnych, której przywódcy nosili szkarłatne majtki: był to oddział Czerwonej Kopy. Tymczasem obi ciągnął dalej: — Jeśli po prawej stronie czoła, na linii księżyca, macie figurę przypominającą widły, wystrzegajcie się..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 6
" — Ya le soy — odparł fatras jęcząc żałośnie. Ale obi, który w tej chwili nie pełnił już funkcji chirurga, odepchnął brutalnie biednego ślepca i mówił dalej nie zważając na jego skargi: — Escuchate, hombres! Jeżeli linie czoła w liczbie siedmiu są..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 7
" Biassou uśmiechał się ironicznie. W tej właśnie chwili adiutant powrócił prowadząc okrytego błotem i pyłem Murzyna, którego stopy, pokaleczone przez ciernie i ostre kamienie, świadczyły, że przebył długą drogę. Był to wysłannik zapowiedziany przez Rigauda. W jednej ręce..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 8
" przez generał-gubernatora de Bellecombe, zginął bohaterską śmiercią walcząc o wolność i ludzkość przeciw despotyzmowi i barbarzyństwu. Wielkoduszny ten wódz został zabity w potyczce z białymi zbójami niegodziwego Touzarda. Zbóje ci ucięli mu głowę i oznajmili, że wystawią..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 9
" ziło się w jakiś zabobonny lęk. Słuchali słów czarownika z zaufaniem połączonym z trwogą; obi, upojony sobą, przechadzał się wzdłuż i wszerz po skrzyni cukru, której powierzchnia była wystarczająco duża, aby mógł ją przemierzać swoimi drobnymi kroczkami. Biassou..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 10
" znaków: całe mnóstwo drobnych zmarszczek nadających linii życia kształt drzewa z rozgałęzionymi konarami, które wznoszą się ku górze dłoni; jest to nieomylna zapowiedź dostatku i wielkości. Linia zdrowia, niezwykle długa, potwierdza linię życia; mówi ona również o męstwie;..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 11
" i przezorności. Staw łączący z dłonią mały palec usiany jest masą krętych zmarszczek: los obsypie pana swoimi łaskami. Widzę tam także figurę w kształcie koła, to jeszcze jedna zapowiedź przyszłej potęgi i zaszczytów. „Szczęsny jest ten — powiada Eleazar Taleb — kto ma..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 12
" walczących za tę samą ideę. Pan jest tym wybrańcem losu! — Gratias, księże kapelanie — rzekł Biassou gotując się, aby powrócić na swój tron z mahoniu. — Niech pan zaczeka, generale — mówił dalej obi — zapomniałem o jednym jeszcze znaku. Linia słońca,..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 13
" — Panie o bi, senior cum, doctor medico, księże kapelanie, bon per! — powiedziałem do niego. Odwrócił się gwałtownie. — Jest tu jeszcze ktoś, komu pan nie przepowiadał przyszłości: to ja właśnie. Skrzyżował ręce na słońcu ze srebra, osłaniającym jego..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 14
" Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. — Wątpisz w moją wiedzę! a więc posłuchaj dalej. Przerwana linia słońca na twoim czole mówi mi, że wroga uważasz za przyjaciela, przyjaciela zaś za wroga... Słowa te zdawały się odnosić do przewrotnego Pietrka, który odpłacił mi..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 15
" Biassou zasiadł znowu na swoim mahoniowym stołku; obi z prawej, Rigaud zaś z lewej strony zajęli poduszki leżące obok tronu wodza. Obi, z ramionami skrzyżowanymi na piersiach, zdawał się zatopiony w głębokich rozmyślaniach; Biassou i Rigaud żuli tytoń; jeden z..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 16
" Przedstawiciel białego pospólstwa został przesłuchany pierwszy. — Kto jesteś? — zapytał go Biassou. — Jestem Jakub Belin, cieśla szpitala klasztornego w Cap. Zdziwienie połączone ze wstydem odmalowało się w oczach naczelnego wodza zdobytych krain: — Jakub Belin — powtórzył..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 17
" — Tak — odrzekł cieśla — tak, jestem twoim pierwszym panem. Udajesz, żeś mnie nie poznał, ale odświeżę ci trochę pamięć, Janie Biassou; sprzedałem cię za trzynaście piastrów karaibskich pewnemu kupcowi z San Domingo. Grymas gniewu wykrzywił twarz Biassou. — I cóż! —..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 18
" XXXIII Dwaj inni jeńcy przysłuchiwali się na wpół żywi przerażającemu prologowi własnej tragedii. Ich pokorna i pełna lęku postawa stanowiła jaskrawy kontrast z nieco przesadnym opanowaniem cieśli; drżeli na całym ciele. Biassou przyjrzał im się kolejno z lisią miną; potem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 19
" — To przyjaciel czarnych — wybąkał obywatel C. — Nie dość być przyjacielem czarnych — odpowiedział surowo Biassou — trzeba być przyjacielem wszystkich ludzi kolorowych. Wspomniałem już, zdaje się, że Biassou był sakatrą. — Wszystkich ludzi kolorowych, to właśnie..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 20
" do naczelnego wodza ludzi królewskich! Obywatelu!... cóż to za zuchwalstwo! Biedny negrofil nie wiedział już wcale, jak się zwracać do tego człowieka, który odrzucał zarówno tytuł jaśnie wielmożnego, jak i obywatela, mowę arystokratów i patriotów; był zmiażdżony. Biassou,..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 21
" wieku, który chcąc zdusić ostatnie próby oporu niewolników, zdobi głowami pięćdziesięciu czarnych obie strony drogi wjazdowej do swojego domu? C. stał się trupioblady. — Co sądziłbyś o białym, który proponuje, by otoczyć miasto Cap kordonem głów niewolników... — Łaski!..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 22
" ja zwycięstwa waszej sprawy! Koresponduję z Brissotem i Pruneau de Pomme-Gouge we Francji, z Magawem w Ameryce, z Petersem Paulusem w Holandii, z księdzem Tamburinim we Włoszech. W dalszym ciągu recytował z lubością ową filantropijną litanię, którą powtarzał chętnie i którą już..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 23
" rialne danego mocarstwa, szereguje te zasoby według ich przydatności, klasyfikuje stosownie do znaczenia, ulepsza je i podnosi ich wydajność dobierając środki produkcji i przewidując rezultaty, a wreszcie skierowuje je, jak należy, niby użyźniające strumienie do wielkiej rzeki..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 24
" — Ja nie administruję wojskiem, panie plantatorze, ja nim dowodzę. — Doskonale — przytaknął obywatel C. — pan będzie generałem, a ja intendentem. Znam się szczególnie na rozmnażaniu bydła... — Czy sądzisz, że zajmujemy się hodowlą bydła? — rzekł Biassou śmiejąc się..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 25
" — Que te lleven todos los demonios de los diez y siete infiernos! — zawołał zniecierpliwiony Biassou. — Co pan mówi, mój łaskawy opiekunie? — rzekł, drżąc cały, ekonomista, który nie rozumiał po hiszpańsku. — Posłuchaj — podjął Biassou — nie potrzeba mi..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 26
" na tyle głupi, by tego nie spostrzec? Ty grałeś pierwsze skrzypce podczas kaźni czerwcowych, lipcowych i sierpniowych; ty kazałeś wbić na pal głowy pięćdziesięciu Murzynów i obsadzić nimi, zamiast palm, aleję wiodącą do twojego domu; ty chciałeś zamordować pięciuset..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 27
" — Nie! nie! panie generale, nie, moi bracia, nie jestem biały! To niegodziwe oszczerstwo! Jestem Mulatem, mieszańcem takim jak i wy, synem Murzynki takiej jak wasze matki i wasze siostry! — To kłamstwo! — wołali rozwścieczeni Murzyni. — Jest białym. Nienawidził zawsze..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 28
" Powszechna wrzawa podniosła się wśród oburzonego tłumu, a gwałtowniejsze niż kiedykolwiek okrzyki: śmierć! śmierć!, zagłuszyły usprawiedliwienia plantatora, który spoglądając ukradkiem w moją stronę z niepokojem i błaganiem w oczach, powtarzał płacząca: — To..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 29
" — Oto on — rzekł chłodno Biassou. — Weź ten sztylet i zabij sam tych dwóch białych jeńców. Mówiąc to, wskazywał na nas spojrzeniem i gestem. Plantator cofnął się, przerażony, przed sztyletem, który Biassou podawał mu uśmiechając się szatańsko. — A więc — rzekł..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 30
" zumieć istotnego znaczenia tej sceny; kiedy jednak zobaczył, że plantator runął na niego, i dostrzegł błysk żelaza nad czołem, bliskość niebezpieczeństwa poderwała go na równe nogi. Stanął wyprostowany i wstrzymał ramię mordercy, wołając żałosnym głosem: — Łaski!..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 31
" XXXV Scena ta, w której miałem wkrótce odegrać moją rolę, przejęła mnie wstrętem. Mściciel ludzkości przyglądał się walce dwóch swoich ofiar z niezmąconym spokojem. Kiedy się skończyła, zwrócił się do przerażonych paziów: — Przynieście mi innego tytoniu —..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 32
" rzeczu, które przełożę na język francuski, aby panom ułatwić zrozumienie go. — A ja, panie generale? — Co ty? O co chodzi? — zapytał Biassou. — Czy pan nic dla mnie nie zrobi, generale? — powiedział Murzyn. — Daje pan awans temu białemu psu, który staje się mordercą, aby..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 33
" a ja sam ledwie uniknąłem rozstrzelania. Spaliłem trzy plantacje kawy, sześć plantacji indyga, dwieście poletek trzciny cukrowej; zabiłem mego pana, nazwiskiem Noe, i jego matkę... — Oszczędź nam szczegółów stanu twojej służby — rzekł Rigaud, który pod udaną łagodnością..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 34
" podczas gdy przerażone jego oczy błądziły od generała do chorągwi i od chorągwi do generała. — No dalej, czy odpowiesz wreszcie? — rzekł zniecierpliwiony Biassou. Czarny, podrapawszy się w głowę, otworzył i zamknął kilkakrotnie usta, by wreszcie wyrzec z zakłopotaniem te..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 35
" umysłu po nikczemnym morderstwie, którego dokonał przed chwilą, strach skłonił go do posłuszeństwa. Było coś dziwacznego w wyrazie twarzy tego człowieka, gdy usiłował odnaleźć wspomnienia szkolne wśród myśli pełnych zgrozy i wyrzutów sumienia, a także w ponurym tonie, jakim..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 36
" wany z takim powodzeniem, aby położyć kres ambitnym dążeniom, które wśród bandy buntowników sięgają zawsze zbyt wysoko, pozwolił mi zdać sobie sprawę z głupoty Murzynów i z przebiegłości ich wodza. XXXVI Tymczasem nadeszła pora almuerzo Biassou. Przed oblicze..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 37
" nim, zabrał się do jedzenia, zapraszając Rigauda, by uczynił to samo. Apetyt Biassou miał w sobie coś przerażającego. Czarownik nie posilał się wraz z nimi. Zrozumiałem, że jak wszyscy jemu podobni, nie jadał nigdy publicznie, chcąc wpoić w Murzynów przekonanie, że jest istotą..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 38
" — Skoro mowa o Bouckmannie — odparł Rigaud — właśnie przechodzą oddziały zbiegłych Murzynów pod dowództwem Macayi, w szeregach ich widzę tego Murzyna, którego przysłał Jean-Francois z wiadomością o śmierci Bouckmanna. Czy wie pan, że człowiek ten mógłby zniweczyć cały..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 39
" Biassou nie dał mu dokończyć. — Jakim prawem śmiesz pokazywać się na paradzie, pośród błyszczących muszkietów i białych pasów napierśnych — z szablą bez pochwy, w podartych majtkach i ze stopami utytłanymi w błocie? — To nie moja wina, panie generale — odpowiedział..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 40
" okiem, uśmiechając się triumfalnie, jakby mówił: Niech pan podziwia.   XXXVII Tymczasem przegląd wojsk odbywał się dalej. Armia ta, która kilka godzin temu przedstawiała w bezładzie tak niezwykły widok, sprawiała pod bronią niemniej dziwaczne wrażenie. Szli tu Murzyni..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 41
" zgięci pod ciężarem starych krócic, bez kurków i luf; griotki w różnobarwnych strojach, grioci straszliwie wykrzywieni, z powykręcanymi członkami, grający nieskładne melodie na gitarach, tam-tamach lub balafonach. Dziwaczny ten pochód przerywał się od czasu do czasu, gdy..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 42
" przez jego ludzi z fanatyczną czcią i jakimś zabobonnym lękiem. Ów potok barbarzyńców i dzikich przepłynął wreszcie. Wyznaję, że widok tylu zbójów, który na razie mnie zabawił, zaczął mi w końcu ciążyć. Tymczasem nadchodził wieczór, a w chwili gdy ostatnie szeregi mijały..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 43
" kirów indyjskich. Stanął przed naczelnym wodzeni i rzekł gniewnie podniesionym głosem: — Que dice el exelentisimo senior mariscal de campo? Czy pamięta, co mi obiecał? Ani on, ani bon Giu nie może już teraz rozporządzać tym życiem. Ono należy do mnie. I znowu w tym..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 44
" rzystą krainę zwaną Górnym   Przylądkiem; biali obstawili go piechotą i artylerią. Pozycja ta jest również ufortyfikowana od strony lądu solidnym częstokołem, przy którym pracowali wszyscy mieszkańcy i który umocniono jeszcze zasiekami. Cap nie obawia się więc naszej..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 45
" tycznych ludzi kolorowych. Będziemy bronili dekretów Zgromadzenia Narodowego i waszych, popartych wymaganymi formalnościami, aż do ostatniej kropli krwi. Byłoby także pożądane, abyście oświadczyli, w zarządzeniu zatwierdzonym przez pana generała, że macie zamiar zająć się losem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 46
" gady; Desprez, Manzeau, Toussaint, Aubert, komisarze ad hoc. — Widzisz — dodał Biassou po odczytaniu tego dokumentu dyplomacji murzyńskiej, który słowo w słowo utrwalił się w mej pamięci — widzisz, że jesteśmy nastawieni pokojowo. A oto, czego oczekuję od ciebie. Ani..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 47
" tak uparty jak ty. Daję ci czas do jutrzejszego wieczoru, abyś zdecydował się okazać mi posłuszeństwo; jutro o zachodzie słońca zostaniesz przyprowadzony przed moje oblicze. Pomyśl więc o tym, aby mnie zadowolić. Bądź zdrów, noc to dobra doradczyni. Namyśl się dobrze, śmierć u..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 48
" i poruszają się jak we śnie. Zmienił się horyzont naszego życia, atmosfera i perspektywa; dużo czasu musi jednak upłynąć, zanim sprzed naszych oczu zniknie rozjaśniony obraz minionego szczęścia, który prześladuje człowieka i stając co chwila między nim a ponurą..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 49
" żących przy wielkim ognisku, które rozpalili, aby się uchronić przed chłodem nocy. Po upływie kilku chwil wszyscy spali już w najlepsze. Wyczerpanie fizyczne w niemałym stopniu przyczyniło się do tego, że myśl moja zeszła na manowce mglistych rojeń. Przypominałem sobie te dni..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 50
" Pietrka, i wściekłość doprowadzała mnie niemal do szaleństwa; miałem wrażenie, że żyły pękną mi na skroniach; nienawidziłem siebie, przeklinałem siebie, gardziłem sobą za to, że przez chwilę związałem przyjaźń dla Pietrka z miłością do Marii; i nie próbując nawet..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 51
" tuż niemal przy swoim uchu, znaną melodię: Yo que soy contrabandista. Jakiś pies zaczął się tarzać radośnie u moich stóp, był to Rask. Podniosłem oczy. Jakiś Murzyn stal przede mną, a blask ogniska rzucał obok psa jego ogromny cień; był to Pietrek. Zawrzałem żądzą..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 52
" Ale ani oznaki czci, jaką Murzyni okazywali Pietrkowi, ani łaszenie się Raska, który zwracał się kolejno do mnie i swojego pana — patrząc na mnie z niepokojem, jak gdyby zdziwiony moim chłodnym przyjęciem — nic nie robiło na mnie wrażenia w tej chwili. Byłem wydany na pastwę..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 53
" Pietrek zwrócił się do Murzynów okazujących mu nadal uwielbienie: — Towarzysze — rzekł — rozwiążcie jeńca! XLI Posłuchano go niezwłocznie. Moich sześciu strażników rozcięło skwapliwie sznury, którymi byłem omotany. Wyprostowałem się, byłem wolny, ale nie ruszyłem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 54
" — Mam się bronić! — odparł zdumiony. — A przed kim? — Przede mną! Gest jego wyraził osłupienie. — Przed tobą! To jedyna rzecz, której nie jestem w stanie dla ciebie zrobić." Widzisz Raska? Mogę go przecież zabić: nie będzie stawiał oporu; ale nie potrafię zmusić go do..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 55
" piekło zapłonęło znowu w moim sercu. Zdawało mi się, że chce uchylić się od odpowiedzi. W tejże chwili zwrócił ku mnie swoją szczerą twarz i powiedział, głęboko wzruszony: — Nie podejrzewaj mnie, zaklinam cię. O wszystkim powiem ci gdzie indziej. Kochaj mnie tak, jak ja cię..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 56
" dzy pragnieniem zemsty a litością, między nieufnością a ślepym oddaniem. Poszedłem za nim. XLII Opuściliśmy kwaterę Murzynów z Czerwonej Kopy. Dziwiłem się, że poruszam się swobodnie po tym obozie barbarzyńców, gdzie poprzedniego dnia każdy zbój zdawał się łaknąć..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 57
" rami najgłębszej czci, pochylił się kornie przed moim towarzyszem i wskazał mu miejsce na własnym mahoniowym tronie. Pietrek odmówił. — Janie Biassou — rzekł — nie przybyłem tu po to, by odbierać ci miejsce, ale po prostu, by prosić cię o pewną przysługę. — Altem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 58
" — Jak to, twoja armia? — zawołał Pietrek. — Czyż nie dowodzisz nią? Biassou, zachowując przewagę, ciągle jednak w uniżonej postawie, odpowiedział z pozorną szczerością: — Su alteza sądzi, że można naprawdę dowodzić ludźmi, którzy buntują się po to tylko, aby..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 59
" nie przerywaj mi, Biassou, że pod względem okrucieństwa rywalizował z Bouckmannem i z tobą; a teraz zwróć uwagę na jedno — nie poraził go ani piorun z nieba, ani cios z ręki białych: to Jean-Francois dokonał tego aktu sprawiedliwości Biassou, który słuchał jego słów z wyrazem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 60
" być może, uczucie tkliwsze niż religijna cześć. Nie wiem, jak to się stało, lecz poczułem się obrażony i rozdrażniony. — Ty zaś — ciągnął dalej niewolnik — masz w swoim obozie jakiegoś o bi, jakiegoś kuglarza w rodzaju Prorokini -Romany! Zdaję sobie sprawę, że..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 61
" XLIII Tymczasem hałas z zewnątrz wzmagał się i wyraźnie niepokoił Biassou. Dowiedziałem się później, że wrzawę tę robili Murzyni z Czerwonej Kopy, którzy przebiegali cały obóz obwieszczając, iż mój wybawca powrócił i że będą popierać go niezależnie od przyczyny,..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 62
" Pokazywał mi pismo Jean-Francois. Wyrażenie zgody byłoby moim zdaniem podłością. — Nie! — odparłem. — Ach! — podjął tamten uśmiechając się szyderczo. — Wciąż jesteś taki nieugięty? Liczysz więc tak bardzo na swojego obrońcę? A czy wiesz, kto to jest? — Tak —..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 63
" dzięczać Pietrkowi, który — a przemawiały za tym wszelkie pozory — zasługiwał na moją nienawiść; nie wiem nawet, czy do mojej decyzji nie przyczyniło się przeświadczenie, że Biassou, który nie wypuszczał łatwo z rąk zdobyczy, nie zgodzi się nigdy, abym odzyskał wolność;..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 64
" mocniej uczucie wstrętu i zazdrości, które zakiełkowało w moim sercu, w chwili kiedy ujrzałem go niosącego poprzez zgliszcza fortu Galifet tę, którą zaledwie miałem prawo nazywać swoją małżonką. Cóż mnie to mogło obchodzić, że w mojej obecności czynił wielkoduszne wyrzuty..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 65
" Uszy, których się lękałeś, nie mogą nas już usłyszeć, mów, co uczyniłeś z Marią. Głos mi się łamał od hamowanego wzruszenia. Pietrek spojrzał na mnie łagodnie. — Wciąż to samo! — odparł. — Tak, wciąż to samo! — zawołałem wściekły — wciąż! Będę ci..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 66
" dzięcza ci trzy życia i którego nazywałeś bratem; ale słuchaj, jeżeli za godzinę będziesz jeszcze wątpił o mnie, będziesz mógł mnie zabić. Na to zawsze będzie czas. Widzisz przecież, że nie chcę ci się opierać. Zaklinam cię na imię Marii... twojej żony — dodał z..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 67
" kać, lecz Pietrek uciszył go gestem i bez słowa pociągnął mnie za rękaw w głąb pieczary. Jakaś kobieta, odwrócona plecami do światła, siedziała w tej jaskini na macie z listowia. Na odgłos naszych kroków odwróciła się... — Przyjaciele, to była Maria! Miała na sobie białą..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 68
" Była to piastunka Marii z najmłodszym dzieckiem mojego nieszczęsnego wuja. Pietrek poszedł po wodę do pobliskiego źródła. Kilku kroplami spryskał twarz Marii. Chłód przywrócił ją do życia, otworzyła oczy. — Leopoldzie! — rzekła — mój Leopoldzie! — Mario! —..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 69
" — Jak to? — pytała Maria zdziwiona — zwątpiłeś o nim, o Pietrku? Och tak, zawiniłeś bardzo. Zawdzięczasz mu dwa razy moje życie, a może i coś więcej — dodała spuszczając oczy. — Gdyby nie on, krokodyl z rzeki byłby mnie pożarł; gdyby nie on, Murzyni... To..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 70
" — Tak — odpowiedziałem. — Ale jak to się stało — ciągnęła dalej — że on kocha się we mnie? Czyś tego pewny? — Obecnie tak! — odparłem. — To on, w chwili kiedy miał przebić mnie sztyletem, odstąpił od swojego zamiaru z obawy, że sprawi ci ból; to on śpiewał dla..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 71
" Najtkliwsze wzruszenia serca, miłość, przyjaźń i wdzięczność, jednoczyły się w tej chwili, aby mnie zadręczyć. Z gorzkim łkaniem padłem do nóg niewolnikowi, nie mogąc wyrzec słowa. Podniósł mnie z pośpiechem. — Co czynisz? — zawołał. — Oddaję ci cześć, którą..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 72
" wina. Żyliśmy szczęśliwi i potężni. Przybyli Europejczycy; im zawdzięczam te powierzchowne wiadomości, które tak cię zdziwiły. Dowodził nimi kapitan hiszpański; obiecał ojcu ziemie rozleglejsze od tych, które posiadał, a także białe kobiety; ojciec podążył za nim z..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 73
" no mi życie, udałem się w drogę, aby wyrwać moje dzieci z rąk okrutnego pana; przybyłem na miejsce. — Bracie, ostatni z wnuków króla Kakongo wyzionął właśnie ducha pod razami białego człowieka! Inni wyginęli przedtem. Urwał i spytał chłodno: — Co byłbyś uczynił na moim..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 74
" nością, chciałem znowu paść Pietrkowi do nóg; powstrzymał ninie, urażony. — Chodź — rzekł po chwili biorąc mnie za rękę — zabierz żonę i wyjdźmy stąd wszyscy pięcioro. Zapytałem ze zdziwieniem, dokąd chce nas zaprowadzić. — Do obozu białych — odpowiedział. — To..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 75
" — Powiedziano mi — podjął — że jesteś jeńcem w obozie Biassou, przyszedłem, aby cię oswobodzić. — Dlaczegóż więc mówiłeś mi przed chwilą, że nie jesteś wolny? Spojrzał na mnie, jak gdyby chcąc odgadnąć, co spowodowało to naturalne zresztą pytanie. — Posłuchaj..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 76
" wtrąciły mnie gwałtownie na powrót w krąg niedoli. Z a trzy godziny słońce zajdzie! Trzeba było godziny, aby dojść do obozu Biassou... Obowiązek narzucał mi się z nieodpartą siłą; bandyta miał moje słowo, a przecież lepiej było umrzeć niż dać temu barbarzyńcy prawo..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 77
" — Jestem jeńcem. Przysiągłem Biassou, że na dwie godziny przed końcem dnia oddam się znowu w jego ręce; obiecałem, że umrę. Bug-Jargal rzucił się wściekły; głos jego brzmiał donośnie. — Co za potwór! To dlatego chciał pomówić z tobą sam na sam, aby wymóc tę..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 78
" — Nic nie przyrzekłeś — zawołał z uniesieniem. Po czym podnosząc głos: — Siostro! przyłącz się do mnie, nie pozwól, aby twój mąż nas opuszczał; chce powrócić do obozu Murzynów, skąd go wydobyłem, ponieważ rzekomo obiecał swoje życie wodzowi ich, Biassou. — Coś ty..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 79
" szałeś — ja byłbym wyrzekł się całego świata, a ty nie chcesz wyrzec się własnej śmierci! — Honor! — odparłem. — Żegnaj, Bug-Jargalu, żegnaj, bracie, tobie ją powierzam. Ujął moją dłoń; był zamyślony i zdawało się, że ledwie mnie słyszy. — Bracie! w obozie..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 80
" o pień drzewa, aby nie upaść, i ogarnąłem spojrzeniem widok, który roztaczał się u moich stóp w nieszczęsnej sawannie. Zdawało mi się do tej chwili, że spełniłem już wszystkie kielichy bólu i goryczy. Nie znałem jeszcze najokrutniejszego ze wszystkich nieszczęść: pod nakazem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 81
" się tym, co na ziemi jest najbardziej niebiańskie — miłością, oddaniem, wolnością; i oto teraz musiałem nagle powracać do grobu! XLIX Kiedy przygnębienie wywołane żalem minęło, opanowała mnie jakaś wściekłość; wielkimi krokami zagłębiłem się w dolinę; odczuwałem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 82
" — Niech zwołają wszystkich dowódców mojej armii — rzekł spokojnie Biassou. Po kwadransie wszyscy dowódcy w swoich różnorodnych, dziwacznych strojach zebrali się przed grotą. Biassou wstał. — Słuchajcie, amigos! biali zamierzają zaatakować nas tutaj jutro o świcie...."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 83
" dżem! Muerta la tropa, muerto el geje! Idźcie, hermanos — dodał prostując się. — Candi przekaże wam dalsze rozkazy. Wodzowie oddalili się. — Generale — rzekł Rigaud — należałoby wysłać pismo Jean-Francois. Nasze sprawy stoją źle, pismo to mogłoby powstrzymać..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 84
" chając stopą narzędzia męki — zdaje mi się, że się z tym oswajasz. Przykro mi, lecz nie mam czasu, by kazać ci to wypróbować. Pozycja ta jest niebezpieczna, muszę ją opuścić, i to rychło. — Ach tak! Więc nie życzysz sobie służyć mi za sekretarza! Prawdę mówiąc, masz..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 85
" dźwięki, jakie wydaje grzechotnik, skinął ręką, odwrócił się ode mnie i Murzyni powlekli mnie z sobą. Towarzyszył nam obi z zasłoniętą twarzą i z różańcem w ręku. L Szedłem wśród nich, nie stawiając oporu; byłoby to bezcelowe. Weszliśmy na grzbiet góry..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 86
" owa woń, którą wdychał pierwszy człowiek pochylając się nad pierwszymi różami Edenu! Posuwaliśmy się tymczasem ścieżką biegnącą nad brzegiem potoku. Ze zdziwieniem zobaczyłem, że ścieżka ta urywa się raptownie u stóp stromej skały, pod którą spostrzegłem półkolisty..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 87
" nął z hukiem w czeluści, w której migotało, nie docierając do samego dna, nikłe światło sączące się ze szczeliny. Nad otchłanią pochylało się stare drzewo, którego najwyższe gałęzie nurzały się w pianie kaskady, a sękaty pień przebijał skałę na parę stóp poniżej..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 88
" — Ha, ha, ha! Żałujesz życia. Ldbado sea Dios! Tylko lego się lękałem, że możesz nie obawiać się śmierci. Był to ten sam głos, ten sam śmiech, którego słuchając gubiłem się zawsze w domysłach. — Nędzniku! — powiedziałem — kimże jesteś wreszcie? — Dowiesz..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 89
" Karzeł położył dłoń na sztylecie i powiedział zduszonym głosem: — Jego błazen... i jego morderca. Cofnąłem się ze zgrozą. — Jego morderca!... Łajdaku, tak więc odwdzięczyłeś mu się za tyle dobroci? Przerwał mi. — Dobroci? powiedz raczej obelg! — Jak to? —..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 90
" — Tak — ciągnął karzeł — to ja, to rzeczywiście ja! Spójrz mi prosto w twarz, Leopoldzie d'Auverney! Dosyć ze mnie nadrwiłeś, możesz teraz drżeć. Przypominasz mi tę haniebną życzliwość, jaką twój wuj darzył tego, którego nazywał swoim błaznem! Ależ to była..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 91
" nawszy mnie i moja wściekłość udaremniła mi zemstę. Tym razem przynajmniej będzie ona pełniejsza. Widzisz mnie, tak? Co prawda trudno ci rozpoznać mnie w nowym świetle, w którym ci się ukazuję. Dawniej widywałeś mnie zawsze roześmianego i radosnego; teraz kiedy nic nie broni..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 92
" — Dokończ tego, coś tak dobrze zaczął — odrzekłem. — Zabij mnie, ale pośpiesz się. Habibrach zaczął przechadzać się wzdłuż i wszerz po tarasie zacierając ręce. — A jeżeli ja nie chcę się śpieszyć? Jeżeli pragnę nacieszyć się do woli twoją męką? Bo widzisz,..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 93
" Zadrżałem. Karzeł zawołał: — Dalej! — Czarni, którzy nie dosłyszeli szczekania, zbliżali się już, aby wtrącić mnie w przepaść...   LII — Towarzysze! — rozległ się grzmiący głos. Wszyscy odwrócili się: był to Bug-Jargal. Stał wyprostowany na krawędzi..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 94
" — Bug-Jargal nie jest w stanie zmienić tego — podjął Habibrach — co postanowił Biassou. To Biassou podarował mi tego białego. Chcę, aby zginął — i zginie. V osotros — zwrócił się do Murzynów — wykonajcie rozkaz! — wrzućcie go do przepaści. Pod wrażeniem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 95
" a po śmierci duchy wasze będą musiały wiecznie obracać żarna wielkości góry, na księżycu, gdzie panuje mróz! Scena ta wywarła na mnie szczególne wrażenie. Jedyny przedstawiciel białych w tej wilgotnej i mrocznej pieczarze, otoczony przez Murzynów podobnych do czartów, trzymany..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 96
" Nie będę próbował odmalować wam, panowie, położenia, w jakim się znalazłem. Utkwiłem wilgotne oczy w Pietrku, który przypatrywał mi się ze szczególnym wyrazem wdzięczności i dumy. — Bogu niech będą dzięki! — rzekł wreszcie — wszystko uratowane. Bracie, wróć drogą,..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 97
" — Potworze! — zawołałem cofając się w głąb tarasu — przed chwilą byłeś tylko katem, teraz jesteś mordercą! — To moja zemsta! — odparł zgrzytając zębami. W owej chwili znajdowałem się nad krawędzią przepaści; obi natarł na mnie raptownie, aby pchnięciem..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 98
" cić podziemną komnatę, gdy nagle usłyszałem dobywający się z przepaści błagalny i bolesny głos karła. — Panie! — krzyczał — panie! na litość, niech pan nie odchodzi! W imię bon Giu niech pan nie da umrzeć ludzkiej istocie grzesznej i obciążonej winami, którą może..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 99
" niałomyślny niż ja! O nieba! wielkie nieba! słabnę! spadam!... Ay desdichado! Ręka! Pańska ręka! niech mi pan poda rękę! na imię matki, która pana nosiła w swoim łonie! Nie umiałbym panom powiedzieć, do jakiego stopnia był żałosny ten krzyk trwogi i cierpienia!..."

Bug-Jargal cz. 2 - strona 100
" oto, jak mi się odpłacasz za to, że chciałem wydobyć cię z niebezpieczeństwa. — Tak — odpowiedział — wiem, że byłbym mógł uratować się razem z tobą, lecz wolę, abyś zginął razem ze mną. Wolę twoją śmierć niż swoje życie! Chodź! Jednocześnie jego spalone..."