www.chezlautrec.com.pl

Bunt na "Elsynorze" cz. 3
London Jack


Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 1
" dznych mięśni wprawiać w ruch nasz pływający światek i przeprowadzić go zwycięsko poprzez furię skłóconych żywiołów. Co się działo potem, co zrobiono, nie wiem. Od czasu do czasu słyszałem, jak najczystszy dzwon, głos archanielski Samuraja. Zapadła zupełna ciemność. Potoki..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 2
" trzymywał nasz okręt. Burza złamała kark, a okręt się ostał i my ostaliśmy się na nim. Za chwilę już z ociekającymi twarzami byliśmy w jasno oświetlonej strażnicy. Patrzyliśmy na siebie błyszczącymi oczami i śmieliśmy się wesoło. —Kto może się nam dziwić, że kochamy..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 3
" bom-bramsle. O dziewiątej przewalaliśmy się ciężko wśród ciszy morskiej. O jedenastej powstał złowrogi rozruch na południu. Zawleczone chmurami niebo osiadło. Wyniosłe szczyty naszych masztów brózdziły niebo w zenicie. Horyzont zacieśnił się do tego stopnia, że zdawał się..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 4
" nie od oślepiających rozprysków piorunowego ognia, powietrze było przesycone pulsującymi, pastelowymi światłami, zlekka niebieskawymi, szkarłatnymi, purpurowymi, które mieniły się wszystkimi odcieniami kwiatu lawendy... Ą wiatr nie przychodził. Nie nadleciał wcale. Nic się nie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 5
" — Elsynora doskonale sprawowała się dzisiejszej nocy — wtrąciłem wesoło. — O, diabli, to nic nie było — zrzędził Mr. Pike. — Niech pan poczeka na prawdziwe pampero. To podłe wody, tak czy owak, i będę rad, zostawiwszy je poza sobą.. Wolałbym przejść tuzin wichrów u..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 6
" A onegdaj mieliśmy wspaniały zachód, przedstawiający krajobraz w chmurach, rzekłbyś, żywcem przeniesiony z Arizony. Nad oceanem spiętrzały się kondygnacje chmur, ogromne i wyniosłe, aż się utworzył w naszych oczach Wielki Kanion, milion razy rozleglejszy i bardziej niebiański,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 7
" tu żarzyła się szerokimi wstęgami różowymi, niebieskimi, seledynowymi i żółtymi. Chwilę później, gdy słońce zupełnie zaszło, w głębi za zsiadłymi chmurami dymiła wielka masa koloru czerwonego wina, która zmierzchła na brąz i powlokła wszystkie odcienie zieloności..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 8
" Pomimo to w następnej chwili krzyczał już do ludzi na bom-bram-rejach, by wszystko skrócić do pierwotnego stanu. Potem nastąpiło wciąganie szkotów i halsów i spuszczanie rej, gdyż zwijano bramsle. Prosty bezań-żagiel zwinięto również i niektóre z pomniejszych fok i..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 9
" Patrzył ku południo-wschodowi. Poszedłszy za kierunkiem jego wzroku, spostrzegliśmy, o czym mówił. Było to kłębowisko chmur, zamazujących słońce i ćmiących blask dzienny. Zdawało się puchnąć i pryskać, i toczyć się z szybkością dowodzącą, co za wicher je gnał. Pędziło..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 10
" go się dało. Mr. Pike otwarcie schwycił się balustrady, a Miss West i ja, czepiając się na wszystkie strony, robiliśmy desperackie wysiłki, aby tylko się utrzymać. Mimo to Samuraj stał na tym niebezpiecznie pochylonym pokładzie lekko, jak ptak zrywający się do lotu. Jedną tylko..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 11
" do zrobienia. Za pięć minut Elsynora, jakby dostała się w szczęki. niewidzialnego przedpotopowego potwora, aż ostatnie strzępy wielkich płacht z grot i fok-masztu poszły. — Nasz fok-żagiel poleciał do Afryki — roześmiała mi się Miss West do ucha. Uczucie strachu, snadź, jak i..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 12
" miejsce między książkami podwójnie złożony magazyn, którego do tego używałem. Wciąż ociągał się z odejściem i, susząc sobie mózgownice, co by jeszcze powiedzieć, zaczął rozwodzić się o pogodzie poza River Plate. Zachodziłem w głowę, co się za tym wszystkim kryje...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 13
" Mr. Pike patrzył na mnie badawczo. Poczekał, aż Elsynora opadła na równy kil. Pożegnał się i odtoczył się w dół hallu. Szedłem za biegiem jego myśli. Przekonałem się niejednokrotnie, że ma doskonałą pamięć. Był prawdziwą kroniką morską. Wiedzieć zdawał się wszystko,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 14
" i chlupało po kabinie od ściany do ściany za każdym razem, gdy okręt przetaczał się na prawą stronę. Stiuard przyniósł mi kawę. Obstawiony dokoła pudełkami i poduszkami, siadłem i, wykonywując sztuki ekwilibrystyczne, wypiłem filiżanką duszkiem. Na szczęście zdążyłem na..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 15
" Przedostać się przez wąską galerię było rzeczą trudniejszą, niżli zdawać by się mogło. Coraz to stawałem i warowałem, aż końce palców mi drętwiały. Posuwałem się naprzód" w momentach jakiego takiego zrównoważenia. I przeliczyłem się. U stóp szerokich schodów,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 16
" lowało się w moich oczach. Po raz pierwszy zobaczyłem ją z włosami w nieładzie. Wyglądała cudownie. Nie było czasu na komunały. Leciałem w dalszym ciągu jak wariat, złapałem się za postument łóżka i, zakreśliwszy półkole, rozciągnąłem się na nim jak długi, na..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 17
" Nastąpiła nowa seria wielkich chybotów. Usiadłem na łóżku i trzymałem się go lewą r§ką. Miss West bezpieczna w futrynie drzwi zaczęła się śmiać na nowo. Poza nią przemknął stiuard po dywanie głównej kabiny, trzymając w objęciach mały pulpit do pisania. Musiał, szukając..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 18
" ką był, łupiną, rozhuśtaną między dwiema otchłaniami. A chociaż zdawałem sobie sprawę z własnej niemocy, z własnej nicości, czułem się bezpieczny. Mieliśmy Samuraja. Natchniona wolą jego i mądrością Elsynora nie była już fraszką. Wszystko, co się działo, pod jego..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 19
" A gdy zbliżyłem się do drzwi strażnicy, aby się z niej na rufę wydostać ostrzegł mnie przed skokiem Elsynory i powiedział, kiedy wyjść, swym dźwięcznym, topliwym i życzliwym głosem. On wiedział, kiedy po temu była odpowiednia chwila, wiedział za mnie. Woda była wszędzie...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 20
" no na kilu, mknąc wzdłuż i w dół fali, toczącej się jak lawina. Pokład pokryty był wodą od burty do burty. Po kolana w wodzie Mr. Pike i pół tuzina marynarzy wisiało na linie bezpieczeństwa, przeciągniętej do bezań-masztu. Przy następnym chybocie stoczyło się z pół tysiąca..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 21
" Belkami, klinami i sznurami zbijał futrynę luki Nr. 3, zcalał ją, ile się dało. Elsynora zaryła się lewą burtą i zachłysnęła kilkuset tonami Południowego Atlantyku, a w następnej zaraz chwili chybnęła się prawą burtą, która znikła pod szturmem fal. Marynarze, ilu ich tam..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 22
" mi u moich stóp pod ciągłą grozą zmycia w morze. Nie istnieli dla mnie. Ba, byłem ciekaw nawet, co się też stanie, czy zwali się na nich która z tych grzmiących, płynnych, lawin, nim zdołają dopaść liny bezpieczeństwa. I zobaczyłem coś naprawdę godnego widzenia. Mr...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 23
" różnolegle do niej, z wysokości piętnastu stóp nad burtą i dwudziestu nad pokładem góra runęła na okr§t. Z dachu śródokrętowej kajuty potrzaskana łódź została zmyta na czysto. Woda, uderzywszy o ścianę kajuty, wyprysła aż po bram-reję. Ciężar tego bałwanu, wzmożony..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 24
" bliny bezań-masztu. I nagle wynurzył się z wody ten Herkules, ten sędziwy olbrzym. Stał mocno na nogach i ciągnął za sobą w każdej ręce po bezwładnym ciele ludzkim. W jednej ręce miał Nancy, w drugiej — fauna. Serce mi zabiło dumą i radością na widok tego potężnego..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 25
" mi szczapami i poskręcanymi prętami stalowymi. I tym razem ten zdumiewający jasnoskóry olbrzym wynurzył się z odmętów i trzymał w każdej ręce półtopielca jak szczura. Torował sobie drogę poprzez pędzące, sięgające mu po pas wody, wspomagany przez cieślę, złożył swe..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 26
" I to wszystko. Nawet mnie nie spostrzegł przez cały czas, gdy stałem u balustrady zrębu rufy. Nie miał czasu mnie tam dostrzedz. Tak go pochłaniała zwykła okrętowa praca — praca męska — uchylmy czoła przed tą męskością. Tylko mnie jednemu z pośród mieszkańców rufy dane..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 27
" wora z węglem u kikutów. Na Boga, nie będzie to węgiel stracony. — A więc zakład stoi? — Stoi — odrzekł Mr. Pike. — I coś mi mówi, że ja go wygram, nie pan.   ROZDZIAŁ XXXI Im dłużej przebywam z Miss West tym więcej mi się podoba. Można to tłumaczyć..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 28
" Z ruchem kotki spłoszonej, z pieszczotliwym gestem; Powiedz mi o zwierciadło, jakże piękną jestem! Niech mi wolno będzie poradzić wszystkim cierpiącym na spleen filozofom, by przedsięwzięli daleką morską podróż z kobietą, taką jak Miss West. W opowieści tej nie będę jej już..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 29
" potrafię sobie wyobrazić. A Elsynora żegluje dalej i dzień po dniu rejestr jej krwią jest pisany. Zachodzą ciągłe morderstwa, okręt, pływająca scena tych mordów, zmierza na Południowy Ocean Antarktyczny w lodowate wichry Hornu, ale ja, śmiało rzec mogę, trwam na wzniesieniu..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 30
" dą potrzebowały całkowitego upierzenia, zaczynają lenieć i tracą pióra, dlatego, że w tym czasie panuje lato w stronach, skąd przybywają. Czy też to zależy od pory roku, w której przyszły na świat? Muszę się zapytać. Margaryta będzie wiedziała. Złowróżbne..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 31
" już za burtą ze zwykłym worem węgla u nóg. A wraz z pluskiem za burtą pamięć o Marinkowiczu się zatarła. Niemniej mieszkańcy kasztelu są pełni złowrogich oczekiwań. Dziś popołudniu zaszedłem na przód okrętu. Poraz pierwszy odczułem w stosunku do mnie niedwuznacznie wrogi..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 32
" zaczepnie. — Widział pan piekło, przez które przechodzę. — Uważam was za mordercę, który popełnił zbrodnię z premedytacją — odpaliłem. — To rzecz sądu, sir. Sąd rozstrzygnie, kto tu morderca. Do pana należy tylko zaświadczyć o faktach. — Zaświadczę, że,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 33
" — I pan się boi, abym czasami nie wyżył? — zadrwił. — O, ja założyłem się, że przeżyjecie — zapewniłem go. — To znaczy, że kto inny postawił na moją śmierć — zaterkotał pospiesznie. — Aha, więc to znaczy, że są teraz ludzie na Elsynorze materialnie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 34
" — Pięć dolar, dziesięć dolar, dwadzieścia dolar — odpowiedział stiuard ze wzruszeniem ramion na znak, że nie bierze sprawy na serio. — A więc doskonale, stiuard. Mr. Pathurst stawia tyleż, dajmy na to, dwadzieścia. Pan się zgadza, sir? — Dlaczego nie założycie się z nim..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 35
" rynarki i palto. Ruszają się jak słonie i na domiar wszystkiego poowijali sobie gumowe buty z zewnątrz ścierkami z worków. Jest zimno, choć termometr pokładowy wskazywał w południe trzydzieści trzy stopnie. Kazałem Wadzie zważyć ubranie, które wkładam, wychodząc na pokład. Nie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 36
" Marynarze są naprawdę w opłakanym stanie. Podczas burzy do kasztelu przedniego dwa razy woda się wdarła. Dwa razy wszystko w kasztelu pływało, a więc cała odzież namokła, materace i kołdry namokły i mokre już pozostaną przy tej okropnej pogodzie, aż nie opłyniemy Hornu i nie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 37
" A kto założy się, że pójdę rybom na frykasy, przegra, jak dwa razy dwa cztery. — Jak mogliście się zaciągać na okręt przy takim stanie zdrowia? — spytałem. — Stanie zdrowia? — odpowiedział mi pytaniem, doskonale symulując zdziwienie. — Jakto, dlaczego się..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 38
" powiedzenia, o tak, zupełnie nic do powiedzenia. Niech pan wejdzie w moje położenie. Pracuję na przedzie w kambuzie i jestem w ciągłej styczności z marynarzami; sypiam nawet w zajmowanej przez nich części okrętu. Jedyny rodak mój, jakiego mam na okręcie, to stiuard, a on sypia na..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 39
" najlepiej, jak tylko umiem i o niczym nie chcę wiedzieć. — A Charles Davis, czy dojedzie do Seattle? — zapytałem, zmieniając temat, przyznając, że ma prawo do zachowywania milczenia. — Nie przypuszczam, sir — odpowiedział, dziękując mi za porzucenie śliskiego tematu. —..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 40
" ROZDZIAŁ XXXII   Gorzej jest, niż przypuszczałem. Oto znów dwa przykłady wewnętrznego rozprzężenia. Po pierwsze, Mr. Mellaire wali się w gruzy. Nie jest w stanie znieść na okręcie obecności człowieka, który poprzysiągł pomścić śmierć Kapitana Somersa, tak groźnego..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 41
" że odkrycie tożsamości Mr. Mellaire dałoby impuls do nowych mordów. I wciąż mkniemy na południe, żeglując bajdewindem, ku niegościnnemu przylądkowi. Dziś jesteśmy już na południe od linii, przeciągniętej od Cieśniny Magellana do wysp Falklandzkich, a jutro jeśli morka się..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 42
" Okrążyłem łódź lewostronną i zatrzymałem się tam, zupełnie niewidoczny w jej cieniu wśród panujących ciemności, gdy usłyszałem starcze pociąganie nogą Mr. Pika. Szedł na śródokręciu po pomoście z rufy. Było dość ciemno, choć noc gwiezdna, i Elsynora pruła spokojne..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 43
" mnie nie zobaczył. Potem znów przysłuchiwał się mamrotowi głosów z dołu. Czy Mulligan Jacobs podwinął się przypadkowo, czy rozmyślnie pilnował, nie wiem. Powiem tylko, co zaszło. Po obu końcach platformy kajuty śródokrętowej są drabinki. I po jednej z tej drabinek Mulligan..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 44
" chciał tryknąć łbem w twarz Mr. Pikowi. — Na Boga, Jacobs — zdołał tylko wykrztusić w pasji pierwszy oficer. — Ty, stary grzmocie, — brzmiała odpowiedź tego strasznego kaleki. Mr. Pike chwycił Jacobsa za kołnierz i uniósł w powietrze. — Zliziesz ty? — Czy mam..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 45
" cia, stał z głową, podpartą na rękach dobre pięć minut, potem zajęczał: — O Boże, Boże, Boże, Boże! I na tym się skończyło. Odszedł powoli na rufę, pociągając ciężko nogą.   ROZDZIAŁ XXXIII   Dnie stają się szare. Słońce nie grzeje i codzień w..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 46
" Długie, niskie grzebienie górskie, okryte płaszczem śniegu, wznosiły się z oceanu. Podpłynęliśmy bliżej, nie dostrzegając nigdzie śladów życia. Był to nagi, dziki, przygnębiający, daleki od świata ląd. O jedenastej u wejścia do Cieśniny Le Maire, szkwały przestały..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 47
" — Wygląda na opuszczony. Pomimo to niech pan pośle, Mr. Pike, paru naszych marynarzy, mających najbystrzejszy. wzrok, na maszty i niech się dobrze przyjrzą. Zawsze może tam być jeszcze paru rozbitków, choć nie próbują dawać nam sygnałów. Ale minęliśmy wrak i nie dostrzeżono na..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 48
" — Jutro rano będziemy poza Hornem. Miniemy go zbliska, o jakie dwanaście, piętnaście mil. Proszę sobie wyobrazić! Przekradniemy się dokoła Hornu! Nigdy nie miałem takiego szczęścia ani mieć je spodziewałem się kiedykolwiek. Stara, dzielna Elsynoro, choć masz najpodlejszą w..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 49
" nogi w miękkich pantoflach, palił cygaro. Nic jednak nie miał do powiedzenia, Margaryta zaś i ja byliśmy w doskonałych humorach i bawiliśmy się wyśmienicie przez cały wieczór. A dzisiaj rano przy spokojnym morzu i łagodnej morce Horn ukazał się niemal na północy, jak powinien..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 50
" Potrząsnąłem głową. — A dlaczego, według pana, ściągamy szczytowe żagle? — warknął. Spojrzałem w górę. Żagle szczytowe były już zwinięte, bramsle zwijano, bom-bram-reje opadały w dół, a szkoty i halsy zbierały refy w żaglach. A mimo to północna morka, pod którą..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 51
" ła w tej pozycji, a w olinowaniu powstał świst, chór niezliczonych westchnień. — Już ciągnie — rzekł kapitan West. W następnej chwili usłyszałem Mr. Pika, ryczącego rozkazy. Nie mogłem sobie darować, że Przylądek Horn, czy Przylądek — Grzmot, jak go zwą marynarze, miałem..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 52
" je bezań - masztu i częściowo podnieść reje masztu, a to aby zmniejszyć parcie wiatru na tył okrętu, Fokżagiel, górne i dolne topsle pozostały rozwinięte, by można było dokonać zwrotu przez owersztag. Wszystko to wymagało czasu. Ludzie poruszali się wolno, nie byli silni, ani..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 53
" także tam z podwietrznej strony na żebra naszego okrętu i na nasze kości. I wreszcie dziób Elsynory wykręcił. Kąt uderzenia wichru zmienił się i niebawem z szaloną szybkością pędziliśmy wprost pod wiatrem i wprost na niewidzialne skały. Ale niebezpieczeństwo minęło...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 54
" ków w rodzaju Mr Pika i od wieków wiecznych rasa nasza ich wydawała. Nim wszedłem do wnętrza, usłyszałem, jak Kapitan West powiedział Mr. Pikowi, żeby przed zwinięciem zrefowali fok-żagiel. Wielki grot-żagiel i prosty bezań-żagiel były zwinięte, więc widziałem czarne cienie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 55
" Stiuard podawał i poruszał się na pozór swobodnie, ale zauważyłem niespokojny błysk w jego oczach, kiedy Elsynora skoczyła i poleciała jak na złamanie karku. I od czasu do czasu przypominali mi się biedacy na reji. Hm, ich rzeczą było sterczeć tam na reji, jak naszą rzeczą..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 56
" nocześnie w twierdzy pokoju. Margaryta była w wspaniałym humorze i śmiech jej rozbrzmiewał przy akompaniamencie pnia masztu. Mr. Pike był ponury, ale znałem go zbyt dobrze, żeby móc przypuścić, że to burza nawiała troskę na jego czoło. Srożył się, myśląc o niezdarnej..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 57
" dumnie — jeżeli pani obiecuje trzymać się mnie mocno. Dokąd? — Na bocianie gniazdo tylnego masztu. To najłatwiejsze. Co zaś do trzymania się pana, to drapać się na maszty dla mnie nie pierwszyzna. Inna rzecz z panem. — Dobrze więc — odpowiedziałem — pani prowadzi, a ja..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 58
" czasu, gdy piana i grzebienie grzywaczy leciały na niego, pierwszy oficer poszedł wzdłuż pomostu na dziób okrętu, aby wyładować swą złość i swą wzgardę na załogę, na obie wachty czteromasztowca, które nie były w stanie zrefować fok   żagla. Nie ulegało..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 59
" zajść, tam i ja zajdę. Co inni mogą zrobić, i ja zrobię. A córka Samuraja nie zawstydzi mnie i nie zwycięży. A była to ciężka robota i postępy robiliśmy nader powoli. Przy chybotach ku nawietrznej stronie byliśmy przygwożdżeni bezradnie do drablin, jak motyl na szpilce. Tak..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 60
" — Oh, pan już musiał się drapać na maszty nieraz — zawołała z wyrzutem w głosie bardzo głośno i ustami ucha mego niemal dotykając, bym mógł usłyszeć mimo ryku wichru. Potrząsnąłem głową na znak przeczenia. W oczach jej znów błysnęło światełko uznania...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 61
" głębi doleciał nas rumor i łoskot potężnego; zachodniego wichru, hulającego po naszych pokładach. Śnieżny szkwał, jak nadleciał tak i w mgnieniu oka przeminął, i jak na skinienie różdżki czarnoksięskiej zobaczyliśmy w dole cały, smukły, wydłużony okręt — główny..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 62
" go widoku i patrzyła na mnie pytająco. Cóż ja na to? Zgrabiałymi palcami odchyliłem jej kaptur i wołałem: — To nic nowego dla mnie. Byłem tu przedtem. Byłem tu w życiu ojców moich, praojców. Mróz kąsa mnie w policzki, sól wgryza się w moje nozdrza, wicher zawodzi mi w uszach,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 63
" — A książki ? — zapytała złośliwie w chwilę potem, gdy zabieraliśmy się do schodzenia. — Niech sobie leżą na półkach i niech mnie nie nudzą razem ze zwariowanymi ich autorami — odpowiedziałem. Znowu roześmiała się rozkosznie, a wiatr zerwał jej ten uśmiech z..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 64
" Dnie mijają — jeżeli krótkie przerwy między nocami, kiedy panuje mętny szary zmrok można nazwać dniem. Przez tydzień już nie widzieliśmy słońca. Nasze miejsce okrętu, miejsce, gdzie Elsynora się znajduje na tych burzliwych wodach jest hypotetyczne. Razu jednego, jak obliczyliśmy..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 65
" żeby przebiec po pokładzie, użyć trochę ruchu, i zaczerpnąć powietrza, poza tym czytani i czytam. Po osiemnaście godzin na dobę czytam. Pomimo to czuję ból w całym ciele i zmęczenie od ustawicznego naprężenia muskułów. Co musi znosić nieszczęsna załoga, przechodzi ludzkie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 66
" niemożliwym, by mogli znieść to, co znoszą. I nie mogę w ogóle pojąć, dlaczego którykolwiek z nich Haruje i spełnia rozkazy w tym lodowatym piekle Hornu. Czy strach przed śmiercią sprawia, że pracują i nas ochraniają przed śmiercią? A może dlatego, że są wołami roboczymi,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 67
" się zdarzyć, co też sprowadza wachtę na rufę, gdy doszedł mnie nowy tupot nóg nadbiegającej drugiej wachty. Nie słyszałem ani ciągnięcia ani luzowania i na myśl mi przyszło, czy to nie bunt. Nic podobnego jednak się nie działo i, zaciekawiony, wciągnąłem buty, półkożuszek,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 68
" wał ujść z ciemności w smugę światła, padającego ze strażnicy. Grek Tony wił się w paroksyźmie równie obłędnego strachu, bełkotał coś do siebie i ustawicznie się żegnał. Pod tym względem imitowali go dwaj Włosi, Guido Bombini i Mike Cipriani. Artur Deacon był bliski..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 69
" wachta, lecz obecność na rufie jego przełożonych zwalniała go od odpowiedzialności. Kołysał się naprzód i wtył, w takt gwałtownych rozkołychów Elsynory i przyglądał się całej scenie z drwiącym i cynicznym zmrużeniem oczu, — Jak diabeł wygląda, mój człowieku? —..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 70
" Kto z nas bał się kiedy kogo. — niewiast, czy mężów, diabla czy Boga? Poszedłem za Mr. Pikiem i Mr. Mellaire przez wały ciemności po śliskim od gołoledzi pomoście — ani jeden marynarz nie ośmielił się nam towarzyszyć — a w uszach mi dźwięczała taka naprzykład zwrotka z..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 71
" daje się we znaki niepogoda, maltretowanie marynarzy, jego głos warczący i zjadliwy. Na platformie śródokręcia zostałem zlany od stóp do głów, aż dreszcz mną wstrząsa na same wspomnienie. W pośpiechu zapomniałem zawiązać opończę około szyi i lodowata woda dostała mi się za..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 72
" wódź wody morskiej potoczyła się pod burtami ku tyłowi okrętu, zobaczyłem ciemny przedmiot. Mknął jak pocisk wprost na oficerów. Uskoczyli przed nim i światło zgasło. Nowy lodowaty wał potoczył się na okręt. Przez pewien czas nie widziałem wcale obu oficerów. Potem światło..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 73
" — Przez burtę tylko mogło zwalić się na pokład. Mr. Pike puścił na baryłkę strumień światła. — Tłukła się po morzu lata, dziesiątki lat. — Jeżeli to wino, to musi być stare — zauważył Mr. Mellaire. Zostawiłem ich..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 74
" mitenki ześliznęły się po żelaznych odrzwiach, prąd wody mnie porwał i zniósł w otwory odpływowe, skąd dłuższy czas nie mogłem się wydostać, tłukąc się w odmętach nowej fali, która zwaliła się z nawietrznej. Byłem zupełnie oszołomiony i musiałem połknąć sporo..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 75
" — Wyglądał na Petro Marinkowicza, sir — podjął Tom Spink. — A drugi to był Jespersen — widziałem go — dodał Giller. — Było ich trzech, sir — powiedział Nosey Murphy. — O'Sullivan, sir, był trzeci. To nie diabły, sir. To topielcy. Dostali się na pokład prosto przez..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 76
" remnie Mr. Pike świecił latarką na wszystkie strony. Nic nie było widać, prócz poplamionej bielą pian czarnej wody, nic słychać, prócz ryku wichru w olinowaniu, rozgrzmotów i trzasków fal, walących się na pokłady. Ruszyliśmy dalej poprzez końcowe przęsło pomostu na sam dziób..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 77
" naszych przybrała woda na jaką stopę wysoko. Potem dziób wjechał na górę wodną, i na spływających wodach rozwinęły się długie wodorosty, którymi baryła była obrośnięta. Z Mr. Pikiem na czele, posuwając się, kiedy ruch okrętu na to pozwalał, przebiegliśmy po pokładzie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 78
" żółci. Mieli skórę jasną pod ogorzelizną od wiatru A włosy ich, choć mokre, były niezawodnie bezbarwne, piaskowego koloru. I oczy mieli ciemne — nie, nie mogę określić ich jako ciemne. Ani niebieskie, ani szare, ani zielone, ani piwne oczy. Ani też czarne. Były topazowe, blado..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 79
" tami z krwi i z kości. Poplamieni byli i odzież ich była poplamiona krwią, sączącą się ze skaleczeń. — Holendrzy! — prychnął Mr. Pike z całą wzgardą dla wszystkich innych ras i narodów, wskazując im ręką, by zajęli koje. Mr. Pike nie ma pojęcia o etnologii. Prócz rasy,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 80
" dźwięku z tej mowy, ani też podejrzewa jakiej są narodowości. M. Mellaire postawił hypotezę, że są fińskiego pochodzenia, ale zaprzeczył temu z oburzeniem nasz wielkostopy i wybujały cieśla okrętowy, który sam, jak twierdzi, jest Finlandczykiem. Kok Louis przypomina sobie, że..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 81
" jaśniając się w przypuszczeniu, że go zrozumiano. — Skąd przychodzą? Nie chcą powiedzieć. Naturalnie, że nie chcą. Bo nie są ludźmi. Są duchami — duchami marynarzy, którzy potonęli wtedy, gdy ta baryłka poszła w morze z tonącego okrętu, to znaczy dużo, dużo lat temu,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 82
" jest Finlandczykiem. To Fin. Dlaczego o tym, że jest Finlandczykiem milczał od samej Baltimory ? — Czy o tym nie mówił? — zagadywała Margaryta. — Nie, nic nie mówił, Miss — dopiero powiedział, kiedy ci trzej dostali się na pkręt. Odrazu podejrzewałem go, że więcej..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 83
" chodzą z jakiegoś obcokrajowego małego stateczku, najechanego i zatopionego przez Elsynorę, gdy szedł przeciwnym niż ona, ciągiem. Zapomniałem dodać, że obrośnięta muszlami baryłka została otworzona. Zawierała doskonałe w smaku wino, które nikt z nas nie może rozpoznać...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 84
" łego przecieku na samym dziobie, z którym, wypłynęliśmy z Baltimory i który wysusza się raz na parę tygodni za pomocą wiadra, spuszczanego na lince, Elsynora jest zupełnie nieprzepuszczalna. Mr. Pike mówił mi, że okręt drewniany tej wielkości, co nasz, i z takim ładunkiem,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 85
" wszystkie pozdychały, tymczasem straciliśmy tylko sześć z nich. Margaryta każe stale podtrzymywać ogień w piecyku naftowym i ochraniać je wszelkimi sposobami, łudząc się nadzieją, że zostaną przy życiu i że będą nam znów jaj dostarczały, gdy tylko wypłyniemy na spokojne wody..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 86
" cow-boy. To wszystko działo się w wachcie Mr. Mellaire. W wachcie Mr. Pika zaszła tylko zmiana na gorsze, bo John Hackey, łazik z San-Francisco, który walczył uparcie z bosmanmatami, poddał się wreszcie przemocy i przyłączył się do bandy. A nie dalej, jak dziś rano Mr. Pike..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 87
" ROZDZIAŁ XXXVII   Niesłychane wydarzenie dzisiaj! Przez pięć minut, w południe, słońce naprawdę było widoczne. Ale co za słońce! — blady, zimny i mdły krąg, który, kul-minując, stał tylko na 9°18' ponad linią horyzontu. Jednak nie upłynęło i godziny, już..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 88
" watej, zaciekłej i oblazłej z farby kabinie na śródokręciu przechodzi mój rozum; tak samo jednak przechodzi mój rozum, że nieszczęśni marynarze w nieszczęsnym kasztelu nie zalegną w swych kojach i nie czekają śmierci, albo. po prostu nie wypowiedzą posłuszeństwa. Minął jeszcze..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 89
" we mnie zmieniło, a instynkt mi mówi, że zmiana to najgłębsza, jaka może zajść w mężczyźnie. Pokochałem kobietę. Nie wiem, czy ona dba o mnie. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że sam uniosłem się na szczyt uczuciowości, dostępny dla mężczyzny. Kulminuję. Poznałem kobietę, a..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 90
" ona do wicia gniazda, gdyż ona to tak czarująco umie czynić. A kto wie, co lepiej — napisać całą bibliotekę, czy uwić gniazdo? Wloką się długim szeregiem dni ponure i szare, i wilgotne, i zimne. Dziś upłynął miesiąc od wżeglowania Elsynory na szlak dokoła Hornu i oto dziś..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 91
" spoza zasłony Tierra Del Fuego w ów nieustanny sztorm południowo-zachodni. A wiek musiał upłynąć od wyruszenia z Baltimory. Tyle się troszczę o furię i o monotonię ponurego oceanu na końcu świata, co o zeszłoroczny śnieg. Powiedziałem Margarycie, że ją kocham. Stało się to..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 92
" mniej błąkam się po lodowatej rufie i ciskam z triumfem szturmującym ustawicznie wichrom i walącym się na nas grzywaczom wyzwanie mojej ludzkiej miłości. Patrzę na nieszczęsnych marynarzy, pełzających po rozbluzganym, zapienionym pokładzie, a serce wzbiera mi dumą, że ani w tej,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 93
" jaskiniowy — że kobieta poluje na mężczyznę, wabiąc go ku sobie. — Niegodziwiec! — zawołała; — Nigdy nikogo nie wabiłam. Czy ja cię kiedy wabiłam? — To delikatny przedmiot... — zacząłem, symulując wahanie. — Kiedy cię wabiłam? — pytała. Nie było rady,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 94
" pod pachę, robiąc wielkie oczy, zdumiony, zupełnie oszołomiony i wtedy... jakim sposobem, nie wiem... odczułam, że w tej chwili zrozumiałeś, że... — A w następnej chwili zamieniłaś się w kawałek lodu — zarzuciłem jej. — Więc widzisz — przyznała szczerze; potem..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 95
" W strażnicy spojrzałem na mapę i określiłem odległość naszą od Hornu na jakie piętnaście mil. — Dryfując w ten sposób będziemy nad ranem u samego lądu, nieprawdaż? — rzuciłem podstępnie. — Tak — odrzekł Kapitan West — trafilibyśmy na brzeg jutro rano,..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 96
" tarłem do zrębu rufy, gdzie, uczepiony balustrady, patrzyłem długo w tuman i naloty piany, w przypuszczalnym kierunku naszego dryfu. Gdzieś tam na północ, czy północo-wschód, myślałem, ciągnie się pozębione skaliste wybrzeże, na którym grzywacze rozbijają się z grzmotem...."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 97
" Mr. Pike wyszedł na pokład, bo miał wachtę do północy. Kładłem się spać, przeświadczony, że to Mr. Pike jest w błędzie i zastanawiałem się, ile jeszcze podróży zdoła on przetrzymać. Zasnąłem prędko i obudziłem się o północy. Lampa paliła się. Zwierciadło Morza..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 98
" kła trzymać otworem dla wentylacji — czytała książkę. — Po prostu spać mi się nie chce — upewniła mnie. Myślami o niebezpieczeństwie na pewno nie zaprzątała sobie głowy. Dotąd, pewien jestem, nie wie ona o omyłce Samuraja — jeżeli w ogóle była to omyłka. Zupełnie..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 99
" — Sztorm skręcił kark — powiedział mi, wskazując tkwiącą w mitence ręką na skrawek rozgwiażdżonego nieba, który ukazał się wśród przecierających się chmur. Ale gdzież był Mr. Pike? Czy drugi oficer wiedział, że jest on na pokładzie? Zacząłem Mr. Mellaire badać pod..."

Bunt na "Elsynorze" cz. 3 - strona 100
" gę u płótna ochronnego, gdzie musiał być Mr. Mellaire, lecz, przeszedłszy po podwietrznej stronie rufy, dostałem się na pomost i ruszyłem na przód okrętu. Nie śpieszyłem się. Stawałem często w miejscach, gdzie mniej dokuczał ciąg wichru i piany. Sztorm . mijał, bo od czasu do..."