Bunt na "Elsynorze" cz. 4
London Jack
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 1
" budzić przy każdej zmianie wachty, aby za każdym razem rozkoszować się moim szczęściem, że oto mogę się na drugi bok przewrócić i spać, spać. Życząc sobie dobrej nocy, rozeszliśmy się. Zajrzałem znów do strażnicy i przekonałem się, że Kapitan West śpi, jak spał. Przez..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 2
" znów swoją wachtę, która miała trwać do ósmej rano — w rezultacie dwanaście godzin w lodowatym wichrze z wód arktycznych. Zdrzemnąłem się. Obudziły mnie głośne krzyki nad moją głową, powtórzone wzdłuż rufy. Dopiero później dowiedziałem się, że to ludzie, rozstawieni..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 3
" i pierwszego oficera ryczącego i warczącego komendy. Ale zdawałem sobie sprawę, co się działo. Rękoma wyczerpanej załogi na końcowej fali przemijającego sztormu, mając grzmiący brzeg po podwietrznej, trzeba było dokonać zwrotu na przeciwny ciąg. Pod topslami i zrefowanym..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 4
" ty ocean zobaczyłem ląd — czarne skały i śniegiem pokryte zbocza i żleby. A ku temu lądowi Elsynora, teraz prawie prosto pod wiatrem, mknęła. Z platformy śródokręcia rozległy się ryki Mr Pika i krzyki marynarzy. Ciągnęli i pchali, ile sił; w następnej chwili Mr Pike sadził..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 5
" lami miał wiatr w pół burty, to znaczy pod prostym kątem do kierunku ruchu. Mr. Pike był wspaniały, cudowny. Zdawał się wszechobecny. Wszędzie był, wszystko widział, wszystkim kierował. Podczas zwrotu Elsynory, kiedy przednie reje wciąż brasowano, dając baczenie jednocześnie na..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 6
" dobrą minutę, i miał sposobność odezwania się do mnie. Wiedział, że stoję przy nim, gdyż otarł się o mnie ramieniem, odwracając się przy porywie wiatru, by ostrzec sternika przed utraceniem wiatru. Nie miał czasu na uprzejmości w tak groźnej chwili. Gdy dostałem się za..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 7
" cześnie przy chybotach kładł się tak, że podwietrzna burta znikała, a fale pieniły się u samych luk. Mr. Pi- ke obejmował całą Elsynorę sokolim wzrokiem i ani na chwilę nie spuszczał z oka Londyńczyka z Malty i Toma Spinka, w rękach których był ster. — Ląd na podwietrznej..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 8
" — Mf. Pathurst, niech pan powie, proszę, Mr. Pikowi, by podniósł górny bezań-topsel. W tejże samej chwili głos Mr. Pika rozebrzmiał od zrębu rufy: — Mr. Mellaire! — górny bezań-topsel! Głowa Kapitana Westa opadła, aż podbródek oparł się na piersi, i tak cicho mruknął,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 9
" grzywaczami, które z pełnego morza przybijały z rozgrzmotem. Od czasu do czasu, kiedy fala do spółki z wichrem kładła okręt, przysiągłbym, że końce dolnych rej grabiły po morzu. Nasze szanse wylawirowania przeciwko wiatrowi przedstawiały się jak jeden do dziesięciu. Wszyscy..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 10
" A minęliśmy skałę szczęśliwie. I jak gdyby w porywie wściekłości z powodu naszej ucieczki, burza wybrała ten moment, aby nam zadać cios najsilniejszy ze wszystkich. Pierwszy oficer zorientował się, że idzie wał olbrzymi, gdyż skoczył do steru, nim ten wał wodny zdążył..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 11
" grot-żagla, ale wicher, który się wzmógł właśnie, prędzej spełnił ten rozkaz. Wyrwał płachtę z ref-sejzingów i w następnej chwili trzepotało się tylko parę postrzępionych skrawków żagla. — Za górny bezań-topsel! — zakomenderował Mr. Pike. Wówczas dopiero przypomniał..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 12
" o ataku, poprzedzonym o całe godziny przez osłabienie władz umysłowych. Kapitan West zdawał się w pełni władz umysłowych popołudniu dnia tego, gdy kazał przeprowadzić Elsynorę na przeciwny ciąg i rozpoczął dryf na podwietrzną, ku brzegowi. A w takim razie popełnił błąd...."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 13
" — Na tym zatraconym pudle od tej chwili — perorował — będzie jak za dawnych czasów, kiedy to każdy zwijał się ostatniego dnia podróży, jak pierwszego dnia. I niech Bogu poleci ducha, kto się nie będzie zwijał. Zakonotujcie to sobie. Zmienić sternika i wartownika na oku...."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 14
" o niezgodnym z etyką oficerską postępowaniu tego oficera. Trafiłem, snadź, w sedno, bo świetlista przesłona uprzejmości znikła w oka mgnieniu z jego oczu i czająca się za nimi, ukryta w głębi czaszki groźna bestia zdawała się przysiadać do skoku i rzucać na mnie podczas, gdy..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 15
" i są równie żwawi, jak za najlepszych czasów. Zamieszkują w tych nędznych ciałach jakieś piekielne, wyposażone nieludzką żywotnością duchy. Charles Davis już dawno powinienby był pójść za burtę z worem węgla u nogi. A Mulligan Jacobs i Andy Fay podobni są raczej do widm,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 16
" skonały marynarz, czego dowiódł przy niejednej okazji, zupełnie upadł na duchu. Wciąż spełnia swoją, robotę, ale utracił wszelką dum§ i poczucie wstydu. — Nigdy już nie zaciągnę się więcej na okręt, wyruszający dokoła Hornu, sir — przemówił, gdy tłukąc się po..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 17
" ROZDZIAŁ XL Znowu zabobon okrętowy znalazł sobie potwierdzenie. Odtąd ci głupcy z kasztelu będą święcie wierzyli, że Finlandczycy to czarownicy. Jesteśmy na zachód od Diego de Ramirez Rocks i mkniemy na zachód z szybkością dwunastu węzłów, pchani przez wicher..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 18
" łe dwie stopy długości — i aby pokazać mi jak jest wyostrzony, pociął nim kawałek gazety na wąskie wstążeczki. — Phu! — zaśmiał się drwiąco. — Moja być chińska małpa, przeklęta idiota, he? — nic dobrego, he? Dosyć oni robić ze mnie durnia. A jednak nie ma żadnych..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 19
" gały się z głuchym trzaskiem, gdy okręt zjeżdżał i wjeżdżał na wielkich gładkich falach, których długie języki ze spazmatycznym siorbaniem lizały otwory odpływowe. I wszyscy marynarze z rękami w mitenkach, z butami, owiniętymi w łachmany, z twarzami umrzyków chybotali się w..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 20
" ręce, na które zapomniał włożyć mitenek, śmiał się do siebie, rzucał znaczące spojrzenia na wydęte żagle, ukradkiem spoglądał na rufę w wir śnieżycy, skąd wiał pomyślny wiatr. Zatrzymał się nawet przy mnie, by pogawędzić o francuskich restauracjach w San Francisko,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 21
" da. A potem na rufie dał nam prawdziwe przedstawienie, gdy przelatywaliśmy obok lawirującego na wschód stateczku. Przemknęliśmy niemal burta w burtę. Mr. Pike wskoczył na burtę i z drabin tylnego masztu żegnał okapturzonych marynarzy widocznych na rufie żaglowca szyderczym machaniem..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 22
" Mr. Pike co innego. Wytrzymałość jego jest zdumiewająca. Nie schodził i nie schodzi wciąż z rufy. — Już straciłem nadzieję, aby tak żeglować kiedykolwiek w życiu — powiedział do mnie o północy, gdy przelatywały straszne porywy wichru i byliśmy przygotowani, że lada chwila..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 23
" zrównoważony jacht, a inna węglownik. Byłem na okrętach, żeglujących w ten sposób, ale były to do szalonej żeglugi zbudowane okręty. Nasze górne pnie masztów nie wytrzymają. Powiem panu szczerze, Mr. Pathurst, że podniesienie tego prostego bezań-żagla to prawdziwe przestępstwo...."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 24
" — Trzynaście węzłów, średnio licząc, od piątej po południu wczorajszego dnia — triumfował. — Podczas szkwałów robimy nawet szesnaście, a jest to fenomenalne dla Elsynory. — Zdjęłabym ten bezań-żagiel, gdybym nią dowodziła — zganiła Margaryta. — I ja..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 25
" się stać w miejscu. Mr. Pike wskoczył w drabiny i żeglarzom, stojącym na rufie szkunera pokazywał koniec liny, co oznaczało, że gotów ich holować. Piszę to o północy. Spać nie mogę. Ołówek ślizga mi się i skacze po papierze. I, przysięgam więcej nie wezmę ,go do ręki,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 26
" za 50° zdęło ku Hornowi. Seattle, cel naszej podróży, nagle wydaje się bardzo bliskie. Cała załoga czuje się lepiej. Wszyscy poweseleli, prócz Margaryty. Jest spokojna, ale łagodniejsza, bardziej kobieca. Nie rozpacza. Margaryta jest prawdziwą, kobietą, szukającą oparcia w..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 27
" żyła mu doskonale. Odmłodniał. Na samo jej wspomnienie zaciera ręce i rozpromienia się. — Phu! — rzekł do mnie, gdy rozmawialiśmy o załodze. — Dałem im próbkę, jak się żeglowało za dawnych dobrych czasów. Nigdy nie zapomną, tego pudła — przynajmniej ci z nich,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 28
" się na wybuchu buntu załogi na pełnym morzu. Była to wachta Mr. Mellaire, który stał na pomoście pod samym bezań-masztem, wydając rozkazy Sundry Buyersowi, który z Arturem Deaconem i Londyńczykiem z Malty mieli wykonać jakąś robotę w olinowaniu. Proszę sobie wystawić sytuację w..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 29
" Mr. Pike, który zaczął wyklinać marynarza i wzniósł przy tym oczy ku gniazdu, nagle spostrzegł straszną szczelinę w czaszce Mr. Mellaire. Widniała oto w całej swej ohydzie, a dwaj jedyni ludzie na okręcie, którzy rozumieli jej znaczenie, Mr. Pike i ja, zrządzeniem losu znaleźli..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 30
" ty i zatonął. Byłeś w jedynej łodzi, która się uratowała. Jedenaście lat temu na Jason Harrison Kapitan Somers został pobity na śmierć przez swego drugiego oficera. Ten drugi oficer był rozbitkiem, ocalałym z Cyrus Thompson. Ten drugi oficer miał czaszkę, rozwaloną przez..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 31
" kazywał się cofnąć. Cofnął się. A gdy sadził wielkimi susami na tył okrętu po wąskim pomoście, bunt się zaczął. Artur Deacon wychylił się z gniazda bezańmasztu i cisnął stalowy ćwiek żagielny w uciekającego oficera. Ćwiek błysnął w locie. Chybili Mr. Pika i o mały..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 32
" byłem tak zaabsorbowany tym, co się działo. Może z braku przytomności umysłu, lub zdolności szybkiej decyzji i przyzwyczajenia do działania. Byłem sam na rufie, gdy zbuntowani marynarze z drugim oficerem i bosmanmatami na czele rzucili się do szturmu. Dudnili po trapach juty i nie..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 33
" ważną, że to Bert Rhine, bosmanmat, a nie drugi oficer wydawał rozkazy i że jego to zbuntowani marynarze słuchali. Na jego znak Izaak Chantz, ten sam, który na początku podróży został raniony przez O'Sullivana, powiódł napastników ku prawostronnym drzwiom strażnicy. Gdy to się..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 34
" między strażnicą, a sternicą przemówił 44-o kalibrowy Colt Mr. Pika. Padły strzały nietylko z jego Colta. Ale nie wiem kto strzelał. Wszystko tonęło w chaosie i zamięszaniu. Kule gwizdały dokoła, a poprzez huk wystrzałów i ryki zbuntowanej załogi słyszałem w równych..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 35
" Mr. Pika, który, trzymając rewolwer oburącz, celował uważnie. Marynarz nie tracił czasu na schodzenie po schodach, rzucił się po prostu z góry na pokład. Ale miast wystrzału rozległ się tylko suchy trzask cyngla. Ostatnia kula magazynu poraziła Quigleya. I rufa była w naszej..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 36
" Widziałem człowieka, który strzelił. Był to cowboy Steve Roberts. Mr. Pike schylił się i schronił za tylny maszt, ale jednocześnie lewą ręką sięgnął do bocznej kieszeni kurty tak szybko, że, znalazłszy się za, osłoną, wyciągnął już nowy magazyn. Pusty magazyn zsunął..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 37
" mniej — wytrysło przez ten czas z wylotu „mego Winchesteru, jak woda z polewaczki. Obsypałem go, literalnie, gradem kul. Nie wiem, ile razy go trafiłem, ale to pewna, że przez czas, kiedy potykał się i padał, conajmniej trzy jeszcze kule wpakowałem w niego. Padając, bezcelowo i..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 38
" rów. W kilku susach Mr. Pike dopadł go i Włoch poleciał w morze w ślad za Billem Quigleyem. Wracając po rufie, Mr. Pike orlim wzrokiem omiatał okręt. Na pokładzie głównym nie było żywego ducha. Nawet wartownik, postawiony na oku, zbiegł i Elsynora, sterowana przez Margarytę,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 39
" swoisty bunt na pełnym morzu, ten bunt załogi w roku tysiąc dziewięćset trzynastym... Kogoż mieliśmy przed sobą ? Trzech bosmanmatów, ptaszków więziennych, wcale nie marynarzy, a mimo to prowadząych bój na okręcie. Plątał się przy nich ten włoski pies, Bombini, a stali za nimi..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 40
" Marynarze poruszyli się niespokojnie i zaszurali nogami po pokładzie. — Sidney Waltham, słyszysz, wyłaź z dziury! — wrzasnął Mr. Pike, zwracając się ponad głowami tłumu do mordercy swego byłego kapitana. Go za nadzwyczajny człowiek! — myślałem. — Ani mu w głowie nie..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 41
" wszystko staremu w brodę i powiedz mu jak ma być. — Ty przeklęty adwokacie morski! — ryknął Mr. Pike, nim Davis usta zdążył otworzyć. Bert Rhine zwrócił się, jak do odejścia, wzruszając ramionami, i powiedział: — Ha, dobrze, jeżeli nie chcesz słuchać... Mr. Pike..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 42
" za innych mówił — otóż, chodzi o to, że nasz szyper był dobry, ale umarł. Nasz pierwszy oficer jest gwałtowny i usiłuje odebrać życie drugiemu oficerowi. To nie nasza rzecz. Ale my chcemy bezpiecznie dostać się do portu. A nasze życie jest zagrożone. My nie zabiliśmy nikogo...."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 43
" Niech pan będzie gotów z tą pukawką. I niech się. pan nie waha ani chwili. Był to Buckwheat, który zrobił pierwszy ruch, jakby zamierzał iść na wezwanie pierwszego oficera. Naprężył tylko nogi i drgnął ramionami. Wystarczyło to jednak by Herman Lunkenheimer wielkimi swoimi..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 44
" prawo, na lewo, kto żyw szukał przed nimi schronienia. Ale jak już wspominałem złym był strzelcem i tylko na mały dystans mógł trafić — najlepiej na długość wyciągniętego ramienia. Gdy tak staliśmy, omiatając wzrokiem główny pokład, na którym tylko zostało na wznak..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 45
" ROZDZIAŁ XLII My, oblężeni na rufie, na wysokim miejscu, skąd padały rozkazy, jesteśmy liczniejsi, niżli mogłem przypuszczać. Zdumiałem się, gdy się policzyliśmy.Margaryta, Mr. Pike i ja reprezentujemy klasę panującą. Jesteśmy otoczeni służącymi i..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 46
" pochodzenia; Guido Bombini, włoski pies; Andy Fay i Mulligan Jacobs, dwaj padalce w ludzkim ciele; trzej topazoocy przybysze, o których nie da się nic powiedzieć ; raniony Izaak Chantz; Bob, nadmiernie wybujały dryblas; matołkowaty Faun, raniony w klatkę piersiową; Nancy i Sundry Buyers,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 47
" Louis twierdzi, że pekeflejsz, który marynarze mają w kasztelu starczy im najwyżej na cztery dni, a kury, które ostatniej nocy wykradli z kojca jeszcze na dzień jeden. Stąd wniosek, że są w fatalnym położeniu pod względem aprowizacji i spodziewamy się, że lada dzień ropoczną..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 48
" sam sposób podnieśliśmy drabiny, wiodące z rufy na pokład. Margaryta zachowuje się, jakby bunt załogi to dla niej nie pierwszyzna. Pokład pozostawia Mr. Pikowi i mnie, ale we wnętrzu rządzi po dawnemu. Zarząd kuchnią i rozmieszczeniem załogi należy do niej. Zajmujemy w dalszym..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 49
" wheata twierdzą, że nic tam na przodzie nie ma, prócz małego zapasu w kambuzie i baryłki z pekelflejszem w kasztelu. A mimo to bije w oczy, że nie przymierają głodem. Dym dobywa się z komina kambuza, a więc palą w piecu i mają co gotować. Dwukrotnie Bert Rhine próbował rozpocząć..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 50
" Opuściłem mój karabinek i spojrzałem na niego pytająco. — Mógłby go pan trafić — wyjaśnił. — A ja go chcę sam zabić. Nigdy nie wiadomo, co życie przyniesie. W ciągu całej naszej podróży z Baltimory na południe do Hornu i naokoło Hornu na Elsynorze grasowała śmierć. A..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 51
" fującego go surowo. Mimo to zdarza się, że poprzez ten hałas przebijają, strzępy melodii. Guido Bombini ma silny, choć nieuczony tenor. Od czasu do czasu cała załoga powtarza chóralnie ulubiony jakiś motyw : A to niedźwiedź! A to niedźwiedź! A to niedźwiedź ! — Dziś rano..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 52
" cona, i Londyńczyka, i Mulligana Jacobsa i... i... Walthama. — To już dziewięciu — uśmiechnąłem się. — A ma pan tylko osiem kul w magazynie Colta. Mr. Pike zastanowił się chwilę. — Dobrze — zgodził się. — Będę musiał puścić kantem Jacobsa. Zgadza się pan?..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 53
" wnętrza, gdzie Margaryta ranę przemyła i nałożyła na nią bandaże. Widuję ją tak rzadko, że pół godziny, spędzone w jej towarzystwie jest dla mnie wypadkiem dnia. Dzień i noc jest zajęta utrzymaniem swego domu w porządku. Gdy piszę te słowa, słyszę, jak w tylnej kabinie..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 54
" Ale skąd dostali żywności? — Myślę i myślę, aż w głowie mi się kręci — mówi Mr. Pike — a jednak nic z tego zrozumieć nie mogę. Znam każdą dziurę i każdy schowek na Elsynorze i wiem, że nie ma ani jednej uncji prowiantu na przodzie okrętu. A jednak mają co jeść!..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 55
" był podróż na takim żaglowcu dokoła Hornu byłby o wiele lepszym pisarzem. Faun żyje, mimo mej nieszczęsnej kuli. Henry twierdził kategorycznie, że go dostrzegł wczoraj. Dziś widziałem go na własne oczy. Podszedł do rogu kajuty śródokrętowej i z natężeniem patrzył ku rufie,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 56
" kiny, blednie i zagrzyta zębami. Wczoraj pożyczył ode mnie karabinka i gradem małych kul obsypał bukszpryt. Oczywiście miał bardzo małą szansę trafienia Sidneya Walthama, który spokojnie umocował swą wędkę, zanim zeszedł z bukszprytu i skrył się do kasztelu. W każdym jednak..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 57
" Podszedłem do niego w ciemności do zrębu rufy, a odmruknął mi dopiero, gdy po raz drugi do niego się zwróciłem. W następnej chwili rozruszał się i ożywił, tylko, że ożywienie jego było sztuczne. Czułem to, ale nie byłem przygotowany na to, co nastąpiło. — Będę z powrotem..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 58
" wstało na dziobie poruszenie, gdy Grek Tony zobaczył rekina z bukszprytu a rekin był tak wielki, że sześciu ludzi wyciągało go z wody i nie mogło poradzić. Ale nigdzie nie dojrzałem ani Mr. Pika, ani renegata Sidneya Walthama. Był to słowem, leniwie płynący, spokojny dzień..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 59
" obrony ukropem, i pilnuje, aby dwa sagany z gotującą. się wodą bulgotały na naszym piecu kajutowym. Buckwheat, który wskutek otrzymanej rany ma kilka nocy wolnych, piastuje siekierkę. Wszyscy zaś podkomendni mają noże i maczugi, Yatsuda, pierwszy żaglownik, nosi się z siekierą, a..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 60
" buchły kapsle, a od nich zapalił się proch, a od prochu pakuły, nasiąkłe gazoliną a w nich ognie bengalskie i rzymskie świece. — Eureka! Pracowałem jak trojańczyk dzień cały i pomysł mój urzeczywistniłem. Margaryta radziła to, lub owo, a Tom Spink wykonał wszystkie roboty,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 61
" stało, bo zaraz dziś zauważyli te wszystkie części aparatu, które musieliśmy zostawić na omasztowaniu. Głowa po głowie ukazywała się ponad zrębem przedniego domu. Wyglądali i przypatrywali się, i usiłowali zrozumieć, co to być może. Łapię się na myśli, że niemal..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 62
" A tak nauczyłem rozumu Toma Spinka. Od czasu zniknięcia pierwszego oficera, zmienił się bardzo na niekorzyść. Bojąc się Mr. Pika, niemniej polegał on na nim i liczył, że pod jego przewodnictwem wyjdzie z tej awantury, jeżeli nie z całą skórą, to przynajmniej żywy. Ale we..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 63
" nym, a karygodnym. A nadto widziałem, że Buckwheat czeka, co wyniknie z tej podstępnej gry. Kose oczy Azjatów, oczywiście, dostrzegły ją również. Louis łamał się z sobą, aby nie ostrzedz. Widziałem to wyraźnie. Jednakże zdołał się powstrzymać od tego nietaktu i utrzymać..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 64
" ła z poza osłony masztu i przyglądała się od rogu strażnicy. Patrzyła na mnie i na mego przeciwnika zimnym kalkulującym wzrokiem. Fakt, że moja pani była świadkiem walki, sprawiał, że biłem się dzielniej, z większym zapałem zadawałem ciosy i mocniej garbowałem skórę..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 65
" dzić przez Toma Spinka, ten zaś jako prawdziwy chłop angielski będzie służył wiernie, dostawszy w skórę. Dwa dni upłynęło i dużo godnych uwagi rzeczy zaszło. Zapasy prowiantu u buntowników zaczynają się wyczerpywać i nastąpiło pierwsze zawieszenie broni. Zauważyłem przez..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 66
" — To dla waszego dobra — odpowiedziałem. — Idzie wiatr, a wszystkie te niepozwijane żagle zrzucą wam reje na głowy. My tutaj jesteśmy bezpieczni, Wy, jedni się narażacie, i dlatego w waszym interesie jest wdrapać się na maszty czymprędzej i wszystkie żagle umocować. — A..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 67
" im przypisywaliśmy zniknięcie pierwszego oficera. Im więcej nad tym rozmyślam, tym prawdopodobniejsze się dla mnie staje, że pozabijali się nawzajem. — Jeszcze jedno — rzuciłem prędko. — Skąd bierzecie jedzenie ? Bert Rhine zaśmiał się swym cichym, milkliwym..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 68
" Kazałem Tomowi Spinkowi stanąć u steru, bezużytecznego tak długi czas, i dołem mu kurs wprost na wschód. Wiatr w ten sposób mieliśmy w pół lewej burty i Elsynora zaczęła pruć wodę pod pomyślną morką. A na wschód mniej, niż o tysiąc mil leżało wybrzeże Południowej Ameryki..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 69
" ROZDZIAŁ XLV. Upłynęło jeszcze cztery dni, wicher przeszedł, jesteśmy nie więcej, niż o trzysta pięćdziesiąt mil od Valparaiso, Elsynora znowu nigdzie nie zmierza chybocząc się przy lekkich podmuchach morki i posuwa się o tyle zaledwie, ile ją dryf zniesie. Przy najmocniejszych..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 70
" nie się, łoskot, rozgrzmot w olinowaniu. Kto żyw, wysypywał z kasztelu, by zobaczyć, co się dzieje. — Zwińcie żagle — krzyknąłem do Bert Rhina, który w towarzystwie Charles Davisa i Londyńczyka z Malty zapędził się aż pod rufę, aby lepiej słyszeć rozruch w..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 71
" wy z razmiaru szkody. Spojrzał na mnie w górę wyzywająco i drwił: — Chcecie poczekać, aż i inne polecą! Tymczasem nie mogło się to wydarzyć bardziej a propos. Topenanty wielkiego bezań-żagla, najpierw lewa toplina, potem prawa, pękły. Była to wielka, najniższa reja..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 72
" czas, gdy cała góra ze stali, konopi i płótna zdawała się im walić wprost na głowy. — Trza będzie umocować reje — skapitulował. — Lepiej niech ściągną, żagle szczytowe i bom- topsle — szepnęła mi Margaryta do ucha. — Skoro tak, to zwińcie szczytowe i bom-topsle!..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 73
" nie załogi, wszystko jedno, czy będziemy o trzysta pięćdziesiąt mil od brzegu, czy o trzy tysiące pięćset. Zamiast, tedy, żeglować pod wiatrem na pełne morze, przeprowadziłem Elsynorę na przeciwny ciąg, dając jej zaledwie dryfować na zachód i południe. Ale nasi buntownicy..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 74
" obarcza wyłącznie, bunt załogi byłby tylko atrakcją, dodającą pikanterii naszej miłosnej awanturze. Ile uroku ma dla nas każda zmiana na warcie. Wiecznie zmienna panorama nieba i morza, z ust do ust szeptem podane rady, rozkazy, wcałowane w dłoń ciepłą... Margaryta miała rację...."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 75
" zwalniających pochodnie-iluminatory. Zapalniki i linki nie zawiodły. Pociągnąłem za dwie linki i dwa przyrządy iluminacyjne wybuchły z trzaskiem i rozbłysły olśniewająco zsuwając się jednocześnie po prętach tylnego sztaksla, póki nie zatrzymały się u końca swych lin...."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 76
" lowych ze stalowym omasztowaniem nie grozi niebezpieczeństwo ognia, A na pokładzie u stóp rufy pokurczony z twarzą, ukrytą tak,, że nie można było go rozpoznać, leżał człowiek, którego Wada nadział na dzidę. I jest jedna strona przygody, którą przeżywamy, a o której nie..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 77
" proporcjonalnie do naszej liczby więcej dla nas znaczy. Pierwsza rzecz — to właśnie miałem na myśl przygotowując bomby — gdy jedliśmy z Margarytą śniadanie za osłoną tylnego masztu, grupa buntowników przekradła się na tył okrętu i dostała pod okap rufy. Buckwheat zobaczył..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 78
" dę buntowników na widok bomby z rozżarzonym i pryskającym lontem, że jeden przez drugiego zmiatał z pod okapu rufy. Mógłbym paru rozciągnąć podczas tej ucieczki, gdybym nie był zajęty zapalaniem lontu drugiej bomby. Margaryta wystrzeliła trzy razy z rewolweru, na co odpowiedzią..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 79
" Potem zastosowałem lepszą metodę. Zauważyłem, że ilekroć Elsynora jest pod wiatrem marynarze nie mogą poławiać. Spróbowałem trzymać Elsynorę pod wiatrem. Za. pomocą wydętego spinakra i umiejętnego sterowania udawało mi się utrzymywać okręt w tej pozycji. I godzinę po..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 80
" Jednocześnie zadymił, otwór wentylatora, rozległ się huk wystrzału. Doszedł mnie jęk Henry; odwróciwszy głowę, zobaczyłem, jak uczepił się szprych koła, które zrobiło pół obrotu, i jak padł u koła. Był to celny strzał. Chłopak został trafiony, albo w samo serce, albo..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 81
" Ptactwo, które otacza Elsynorę przyciągnęło za nią z okolic Hornu. Jest za daleko od lądu, aby nowe ptaki mogły ku niej przybywać. Stąd wyprowadziłem daleko idące wnioski. Rozumowanie moje było proste. Buntownicy żywili się ptasim mięsem, a ptaków dokoła Elsynory nie fruwa..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 82
" Ale stary Chińczyk wystrzeżył zęby i potrząsnął głową. — Nie myślicie, aby się bili między sobą? — spytałem. — Nie bić się. Oni jeść ptaki, ptaki jeść tłusta wieprzowina, dwa człowiek umrzeć, dużo człowiek chora zabardzo, wszystka pójść do diabła,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 83
" — Zaczynacie być głodni? — szydziłem. — Posłuchajcie, co mamy dziś na obiad, właśnie przychodzę z kajuty i widziałem. Na zakąskę — kanapki z kawiorem ; potem bulion, potem szczupak w śmietanie i baraninę z francuskim groszkiem, z puszek — tym groszkiem, który rozpływa..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 84
" — Zawrzyjmy pokój, a nikomu z was nic się nie stanie. — A jeżeli nie? — rzuciłem z nonszalancją. — Pożałujecie! Pożałujecie, żeście na ten świat przyszli. Nie jesteś matoł. I masz teraz dziewczynę. Czas teraz o niej pomyśleć. Zrozumiałeś — co chcę przez..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 85
" nędzny szczur ludzki, który przepełzł przez wnętrzności okrętu, by zagrażać mnie i moim! I owiany tym duchem zimnej zawziętości, odpowiedziałem bosmanmatowi : — Kiedy przyczołgasz się na brzuchu w biały dzień wzdłuż całego pokładu, jak obity kundys, i kiedy każdym swym..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 86
" i chlusnął jego zawartością w otwór wentylatora. I w tejże chwili, gdy płyn zalśnił, lecąc w powietrzu, wiedziałem, co to takiego — nierozcieńczony kwas siarczany, dwa galony kwasu conajmniej. Bosmanmat musiał dostać tym płynnym ogniem w samą twarz i oczy. Nieprzytomny z bólu..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 87
" drzewem leży stal, z której zbudowana jest Elsynora. Margaryta i ja, z Louisem, Wadą i stiuardem, obeszliśmy wszystkie miejsca, z których dochodziły dźwięki kucia młotami i dłutami. Uderzenia zdawały się dochodzić zewsząd. Zdecydowaliśmy, że chcąc wyłamać dziurę dość..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 88
" townicy puszczają, w ruch pompę, notabene, ani razu nieużywaną podczas całej podróży, o tak niezwykłej godzinie nocy. Wybiła czwarta. Stałem oparty o parapet rufy, gdy doszło mnie okropne krztuszenie się i kaszlanie z tyłu. Potem Wada podbiegł do mnie z kajuty. — Nieszczęście z..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 89
" rzy i ust, powstałem na nogi i rzuciłem się do galerii. Po kilku zderzeniach z grodzią, padłem znów na czworaki i poprawiłem kołdrę tak, by ją w razie potrzeby móc wciągnąć na oczy. Dym gryzł mnie boleśnie, ale najgorsze było odurzenie, które na mnie nachodziło. Zabłądziłem..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 90
" to droga krzyżowa, wieki trwająca, dławiąca zmora nocną. Raz po razie świadomość we mnie przygasała i przychodziła pokusa zaprzestać walki i osunąć się w noc ostateczną. Wywalczałem krok po kroku. Margaryta była już zupełnie nieprzytomna i musiałem ją podnosić ze schoda na..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 91
" Czasami wszystkie moje siły nie wystarczały, by ją ruszyć z miejsca; krztusząc się i kaszląc, leżałem wówczas bezwładnie i czekałem na nowe ocknienie. Drzwi były otwarte. Drzwi prawostronne i lewostronne na przestrzał stały otworem, a przy przechyleniu Elsynory przepłynął..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 92
" do wnętrza, ale cofnęli się przed dymem. Potem pośpieszyli do zrębu rufy, by wziąć udział w odpieraniu ataku. ROZDZIAŁ XLVII Omal nie utraciliśmy stiuarda. Było to podczas ostatniej wieczornej wachty. Przez szpary między sztabami otworu wentylatora, któryś z ludzi przetknął..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 93
" — Ale są w górze liny, po których mogli się przedostać z bezań-masztu na tylny — dodałem. — Przyślijcie mi Wadę. Gdy Wada mnie zastąpił, poszedłem do sternicy. I oto stali przede mną trzej nasi jasnowłosi rozbitkowie z topazowymi oczami. W świetle latarki elektrycznej,..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 94
" łali o pokój. Wkrótce Nosey Murphy i Londyńczyk z Malty i Charles Davis stali przede mną u stóp rufy. Twarze ich były pozapadane i wycieńczone. Patrzyłem na nich z góry i czułem się bardzo silny. Nigdy różnica sił pomiędzy nimi, a nami nie była mniejsza. Z trzema dezerterami z..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 95
" Zbyłem go milczeniem i zwróciłem się do bosmanmata. — Wszyscy, dajmy na to, weźmiecie się do rozwijania żagli, aby dowieść dobrych intencji. — Chcielibyśmy dostać jeść najpierw — zaoponował. — Ja wolę, abyście rozwinęli żagle najpierw — odpowiedziałem mu. — I..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 96
" Tony, Bombini i Mulligan Jacobs. Nosey Murphy mocował wyciągnięte swoje liny. Gdy zatrzymali się z zupełnego wyczerpania Murphy przypadkowo spojrzał na Charlesa Davisa, który stał sobie bezczynnie. — Chodź pomóc, Davis — zawołał bosmanmat. Margaryta roześmiała mi się do ucha..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 97
" — Zwijaj się Davis! — rozkazał tonem ostrym. I Davis naprężył wszystkie siły. Azjaci nasi z rufy wybuchnęli śmiechem i zaczęli bić brawo. Musiałem im na to pozwolić. Był to dla nas dzień świąteczny. Za wierność należało się im trochę pobłażania. Odeszliśmy więc z..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 98
" do lądu. Zważywszy również, ilu wśród nich jest zdeklarowanych przestępców i morderców, uciekając, napewno podziurawiliby dno Elsynory. Zatapianie okrętów praktykowane jest od niepamiętnych czasów przez zbuntowane załogi. O pierwszej w nocy zorganizowałem wyprawę na przód..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 99
" głos, za głośno. — Zaczynajcie, jeżeli chcecie. Znam wasz plan. I znam plan tego diabelskiego pomiotu pod naszymi nogami w tej chwili. Chcą uciec w łodziach. Wy chcecie porozbijać łodzie i zaprowadzić ich pod klucz. — Cyt! — uciszałem go nadaremnie. — Poco? — podjął..."
Bunt na "Elsynorze" cz. 4 - strona 100
" — To przy pustym brzuchu żółć mnie zalewa. No, rąbiecie te łodzie? — Czyim pomysłem było podkurzenie siarką? — spytałem. — Nie powiem wam, ale zadrościłem temu człowiekowi, póki jego pomysł nie zawiódł. A czyim pomysłem było oblanie kwasem twarzy Rhinowi? Mięso..."