www.chezlautrec.com.pl

Bydlę
Zapolska Gabriela


Bydlę - strona 1
" Gabriela Zapolska   BYDLĘ "

Bydlę - strona 2
" Zaturkotało i na drodze od miasta wiodącej podniósł się tuman kurzu. Niewielki koczyk zielony, ciągniony przez czwórkę w poręcz sprzężonych koni, stuknął silnie o belkę położoną na poprzek, tuż przed chatą Hieronima i ku bramie dworskiej podążał. Na koźle, w. szaraczkowy..."

Bydlę - strona 3
" Znad tapczana surdut zdjął, poślinił welwetowy kołnierz, na którym łupież silnie przylgnął, surdut nadział i powłócząc nogami, na ganek podążył. Już pani sędzina pędziła od strony garderoby, pokrzykując cienko: — Z Hati! Hrabstwo z Hati! I szybko odwróciła się do..."

Bydlę - strona 4
" Nie słychać kołatek ani hukania pastuchów poza wodą, hen poza stawem. Janek ręce po napoleońsku na piersiach założył i stanął koło okna. Włożył liliowy atłasowy krawat i włosy jasnoblond, w których srebrne nici się bielą, olejkiem zlał i z czoła odgarnął. Czeka, aż..."

Bydlę - strona 5
" od czasu do czasu w krzakach berberysu, które bukietem blaszanych liści i delikatnych jagód wznosiły się na środku dziedzińca. Pani sędzina nazywała go wtedy „bydlę”. Była to nazwa mniej wykwintna niż dosadna. Pani sędzina jednak była córką ekonoma. Stąd miała dużo..."

Bydlę - strona 6
" z zapaskami ubielonymi mąką, ta od łatania świty, ta od przewijania dziecka. Wszystkie otaczały Janka i Warkę — łamały ręce, kiwały głowami — a dokoła podskakiwały dzieci w zgrzebnych koszulach, czasem zupełnie nagie, z masą jasnych włosów na spiczastych głowach i kwiczały..."

Bydlę - strona 7
" — Won, bydlę! — mówił chwytając chłopca za kołnierz — won, pan wrócił!   * * * Kucharz nie dawał znaku życia i tylko z kuchenki dobywał się wąski pasek dymu, który się aż nad drzewa owocowe wznosił. Janek na lipę pod oknami patrzał i przypominał sobie, którego..."

Bydlę - strona 8
" W czółno wskoczył, za drąg porwał, splunął w garść i od brzegu się odepchnął. W tej chwili ciemny pas jakby od żałobnego całunu na wodę padł. Janek w pas ten wpłynął i nawet białe smugi, które zwykle czółno po sobie zostawia, krepy tej rozjaśnić nie mogły. Od strony..."

Bydlę - strona 9
" z irchy, druga gumowa, wypchana powietrzem, widocznie skradziona lub otrzymana w prezencie. Tylko nad tapczanem rozkładał się jeszcze szmat gobelinu, na którym widać było sczerniałe, jak nogi topielca, nogi jakiegoś mitologicznego bohatera i plamę kobiecej purpurowej sukni. Za obrębem..."

Bydlę - strona 10
" Janek się wyprostował. — Jaśnie pani wyrzucać nie ma potrzeby. Ja sam pójdę, choć trzydzieści lat wiernie przy służbie warował! Sędzina parsknęła śmiechem. — Bo to psi wasz obowiązek! Za pensję i ordynarię jeszcze każdy wierny będzie. Janek drżał..."

Bydlę - strona 11
" Trzydzieści lat myje, ociera, czyści tę całą zastawę... to więc wszystko mu po prostu w duszę wrosło i on tego z siebie wyrwać nie może! nie może! ... A piece? Te wielkie piece wszystkie schodzące się w jednej wielkiej izbie, w którą szedł wczesnym zimowym rankiem, za Józikiem..."

Bydlę - strona 12
" Przeszedł pod lipami i wydostał się na trawniki. Słońce znów zachodziło całe krwawe, na wiatr się znacząc. Staw w ciszy i w obramowaniu oczeretu drzemał, a nad jego brzegiem, na pagórku, brzoza, dziwaczna i pokręcona, długie gałęzie w wodzie rozpaczliwie moczyła. Janek..."

Bydlę - strona 13
" Teraz pochylił się, cały stos „Tygodnika” w wodę wrzucił. Woda prysnęła białą masą, łódka zachybotała, Janek nogą w ścianę czółna kopnął. — Na pohybel ci! — zaklął.   * * * Nie dokończył, bo czółno się gwałtownie przechyliło, a on z dziką radością,..."