www.chezlautrec.com.pl

Było ich dwoje : powieść cz. 1
Kraszewski Józef Ignacy


Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 1
"   BYŁO ICH DWOJE.   powieść przez   J. I. Kraszewskiego.   Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa 1881 "

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 2
" Дозволено цензурою. Варшава 23 Mapma 1881 года Druk Józefa Ungra, Warszawa, Nowolipki, Nr. 3.   "

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 3
" I. Mężczyzna, którego wiek niepodobna było odgadnąć z twarzy — bo zarówno mógł mieć lat czterdzieści jak sześćdziesiąt — z nogami mocno obrzękłemi, w butach sukiennych, w kontuszu wytartym, z głową, podgoloną, od której para ogromnych uszu odstawała — siedział w..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 4
" Sala, w której zasiadał, niedaleko od okna na ogród wychodzącego — widok przedstawiała osobliwy. Zdawało się, że z całego domu do tej wielkiej izby zniesiono co tylko było w domu sprzętów. Stały one w największym nieładzie. Szafy poroztwierane, kufry na wpół wyładowane; na..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 5
" Mówił półgłosem, niby do siebie samego, a może do słuchającego, który wyglądał na sługę. — Tak ręka Boga wszechmogącego dotyka... faryzeuszów... Otóż jak skończyła się komedya z podkomorzyną. Całe życie stara znać mnie nie chciała... ani na oczy... rodzonego synowca!..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 6
" Stolnikowicz rozparł się wygodnie w krześle, rzucił papier na stolik i spoglądać począł po nagromadzonych rupieciach. — W porę to przyszło — dumał — cienko śpiewałem na ostatnich dwu chłopkach, a babsko litości nie miało, pod pozorem żem wszystko stracił. A dla kogóż..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 7
" — Trzeba będzie pilnować jej, bo dyabeł nie śpi... a ożenić się taki w końcu muszę... Samemu w domu nudno... Stuknął w palce obrzękłe i głową, pokiwał. W tem Symon sługa wniósł butelkę z lampką, postawił ją przed nim i nalał. Stolnikowicz wypił chciwie i językiem..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 8
" Sala jadalna — do której przez sień się dostali — nie naruszoną, była jak po nieboszczce ją. znaleźli. Skromnie przybrana, miała duży stół w pośrodku, dosyć krzeseł z wysokiemi poręczami pod ścianami, kilka portretów wiszących krzywo na nich. U drzwi stała kupka..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 9
" Drzwi się otworzyły i poważna, niemłoda, z czołem pofałdowanym, z wyrazem dumnym na twarzy, weszła, chustką wielką otulona, Brzegrodzka, dawna sługa i powiernica zmarłej. Z jej postawy i twarzy widać było, że ze stolnikowiczem musieli już być na stopie wojennej. — Niechże mnie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 10
" — Item! szydersko ciągnął pan stolnikowicz. — Kasia Zawiłowska... lat ośm... — Jeśli która do gęsi się zda, a gospodyni weźmie... niech zostanie... dodał Pruchno. — Ale — za życia podkomorzynej, one się czytać, pisać uczyły i robót... odparła śmiało Brzegrodzka. —..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 11
" Chciał łajać, bo mu się usta wykrzywiły, ale się wstrzymał i krzyknął tylko: — Won! za drzwi! a żeby mi nic z sobą nie śmiał brać. Chłopiec, nie pokłoniwszy się nawet, wyszedł zaraz. Brzegrodzka dwóch młodszych nie potrzebowała mianować, bo nie czekając na to,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 12
" Jeszcze pod wrażeniem tego co doznała, wyszła do nich ochmistrzyni,— i dopiero w ganku sama się rozpłakała. Staszek Mierzowski, z rękoma na piersiach założonemi, z głową, spuszczoną, z twarzą, jeszcze od gniewu czerwoną, stał oglądając się dokoła. Płacząc podeszła ku nim..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 13
" Zostawując rzeczy pod ścianą, pobiegł do ochmistrzyni. W pokoju jej widać było też przygotowania do podróży: tłumok stary na pół już upakowany, rzeczy tu i owdzie porozrzucane. Troje najmłodszych dziewcząt w kąciku siedziało na ziemi, dwie starsze, między niemi Maryś..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 14
" słowo. On sobie z nimi da radę, — wezmą ich gdzie potem do dworu. Wciąż Staszek spoglądał na Myszkównę, choć nie śmiał już pytać. — Z dziewczętami trudniej — mówiła Brzegrodzka... zwłaszcza z temi małemi... Ale za życia podkomorzyny bywało tu dosyć ludzi i pań..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 15
" wa Bardzicka, ta mnie przytuli. Ja jej posłużę... Łzy otarła prędko fartuszkiem. Milczeli wszyscy trochę, ochmistrzyni się zamyśliła. — A ty w którą stronę? zapytała ochmistrzyni. . — Dworów ja nie znam — odparł... trzeba będzie gdzieś do miasta... W mieście łatwiej" o..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 16
" Rozpłakała się stara jejmość. — Zapłacicie wy jej i mnie, rzekła — gdy na poczciwych wyrośniecie ludzi... Niech wam Bóg błogosławi... Staszek, kryjąc łzy, wymknął się z pokoju. Miał odejść — ale się zatrzymał w rogu domu, — miał jakieś przeczucie, czekał...."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 17
" — No, to co? odparło dziewczę... dźwignę. Staszek stał niemy, po ścianie palcem skrobiąc. — Albo my się zobaczymy gdzie, albo nie? Maryś! Dziewczę westchnęło. — Kto to może wiedzieć szepnęła. — Mnie i dworu żal i was, dodał chłopiec. Byliście mi jakby siostrą..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 18
" II.   Bardzicki, a imię mu było Salomon, zwał się szewcem i mieszkał w Błotkowie.... Szył on i łatał obuwie; wszakże jako samouk, który nigdy nie był w terminie a rzemiosło chwycił z podglądania, ze słyszenia, i dużo skóry napsuwszy, przez sławetnych majstrów..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 19
" O nich jaśniej nigdy rozmawiać nie chciał. Pomimo tych zapewnień w panu Salomonie znać było autodidakta... Miał w obchodzeniu się ze skórą i dratwą pewne zuchwalstwa, nieprawidłowości, na które rzemiosło nie pozwala i nie potrzebuje ich. Radził sobie zuchwale bardzo. W szyciu..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 20
" Kończyło się na tem, że ledwie najnędzniejsza, prosta robota mu się dostawała — najczęściej łatanina, podzelowanie, przyszwy. — Z tem wszystkiem posłuchać go było, gdy o sobie mówił uśmiechając się dumnie: można było przysiądz, że najdelikatniejszą robotę z safianu,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 21
" od niej mając. Ona też wierzyła w niego i wenerowała w nim geniusz nieoceniony. Od rana do wieczora, pomimo swych lat czterdziestu kilku, pracowała nieustannie. Sługę mieć mogła rzadko... czasy były ciężkie. Niekiedy pomógł ktoś z łaski lub za kawałek chleba, najczęściej ona..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 22
" Winien byt zawsze — but sam, nie on, podła dratwa, nikczemna skóra, psia noga — kopyto szelmowskie — tylko nie majster. Z tego jasno się okazuje, że Salomon nie urodził się na szewca. Zaszła omyłka, daleko wyższe miał powołanie, a los zawistny posadził go na tym stołku..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 23
" i maku umiała coś wyciągnąć. Cały Boży dzień, szczególniej w lecie, była na nogach; zimą przędła. Z kądzielą, umiała się obchodzić mistrzowsko, — tylko to jedno jej utrudniało przędzenie, że siadała do niego zawsze niezmiernie znużona, więc często się zdrzemywała...."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 24
" śmiało, trwożnie, a Salomonowa dziwowała się patrząc, że wprost do niej idzie. I dziewczę podeszło bliziutko nie mówiąc nic, schwyciło za rękę zapracowaną, pocałowało... i odezwało się cicho. — Maryi Myszkówna... Salomonowa nie zrozumiała zrazu, patrzała z osłupieniem...."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 25
" krótką chwilę, nie umiała kłamać i nie mogła, a o ile mąż jej wymównym był, tak ona niemiejętna w użyciu słowa. — Moja Maryś — rzekła — czyż to mnie sługi trzymać, myślisz? Człowiek ledwie sam się wyżywi. — A jakże wy, bez sługi? spytało dziewczę. Stara..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 26
" — Moja pani Salomonowa — rzekła po namyśle. Jużci uchowaj Boże, abym ja wam była ciężarem, i narzucała się, —ale mnie płacić byście nie potrzebowali. Przyodziewki sprawiać też rychło nie potrzeba, bo nam, co nieboszczka dobrodziejka dała, nie poodbierali. Jeść ja dużo,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 27
" — Co to za dziewczyna? czego ona chce? Maryś, uląkłszy się, odstąpiła na stronę. — A! to — biedota... ot, Myszkówna, sierota po Ronimie... wiesz... co ją podkomorzyna wychowywała z litości. Słyszę się jej zmarło, a synowiec, szelma stolnikowicz — wiesz, precz sieroty..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 28
" — E! e! Zaraz te babskie lamenty, jak nie będzie co jeść, to i ona z nami głodem przymrze... I rozśmiał się zaglądając do torby, w której rybki podskakiwały. — A no — wieczerza gotowa — rzekł pokazując torbę... i jutro na obiad zostanie. Takim sposobem Maryś się dostała..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 29
" Salomonowej z nią było tak dobrze, tak lekko, iż panu Bogu za ten dar dziękowała, nie śmiejąc się ani przyznać do tego ani okazać. Teklunia, chora, w towarzystwie prawie jednolatki uczuła się weselszą, i żwawszą,. Salomonowa mogła przynajmniej choć na jakie pół godziny na..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 30
" obwiązywanemi dla mrozu, chustka okręciwszy szyje i głowę, niosła do chaty obmarzłe wiadro wody, gdy — posłyszała za sobą. sykanie. Znajomości w ogóle miała mało, — długo też nie biorąc tego do siebie, nawet się nie oglądała; ale sykanie tak było uparte, że w końcu,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 31
" — A wy zkąd! — Ja tu o trzy mile u Jagmina, na wsi — przy dworze do posyłek, ta... i przy stajni... A co było robić. — Dobrze tam? — A no — połatawszy — rzekł Staszek. Już im się na wieczność nie zapisał im... Patrzę czego lepszego, tymczasem — at!! Poprawił..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 32
" — Słuchaj — ta — rzekł — u was może bieda... a u mnie grosz choć jaki się czasem zapląta... Gdybyś potrzebowała na co... Maryś zarumieniona ruszyła ramionami, wiadro już podnosząc. Spojrzała nań wdzięcznie i odparła: — Nie trzeba nic —- nie trzeba!! Staszek stał..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 33
" Maryśce sił nie stawało, ale się krzepiła jak mogła. Najgorzej było z Salomonową, która już do siebie przyjść nie potrafiła; siły się jej wyczerpały... coraz było z nią gorzej. Sprowadzono księdza... a jednej soboty w nocy, gdy szewc powrócił do dworku późno, zastał dwie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 34
" Majster z pogrzebu, czy go ludzie pociągnęli gdzie, czy sam powędrował i zapomniał się, na noc do dworku nie powrócił. Jedna z babek, która też pono, oprócz szpitala przy kościele, innego nie miała domu, została na noc przy Marysi, jak się potem okazało, by korzystając z jej..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 35
" samobójstwo ksiądz wierzyć nie chciał. A że mu się na baby poskarżyła Maryś, pomedytowawszy, kazał ze szpitala zwołać starą. Dosię, o której wiedział, iż uczciwą, była a po radną, i tę sierocie dał do dozoru. Owa Dosia, baba lat ze siedmdziesiąt mająca, kozak była..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 36
" Łatały bieliznę jaka się znalazła, i śpiewały godzinki, które baba na pamięć umiała. Sąsiedzi i sąsiadki, zwabione szczególniej ciekawością, co się z Bardzickim stało, zaglądały do dworku. Przyszedł i sołtys. Ten siadłszy na ławie, wdał się w długą rozmowę z Dosią,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 37
" — Tać! — odparła Dosia. Ale co tu kopać? czemże zasiać? czem zasadzić? Tu ani pruszyny w domu niema. — Na strychu, jeśli myszy nie zjadły, nasienie jest... bo Salomonowa je pochowała. Poczęła się tedy robota w ogrodzie, dla kogo? Bóg raczył wiedzieć. Starej Dosi czasem się..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 38
" — Widzicie! Ksiądz mi dał oto dla opieki, — wskazała babę; i we dwie biedujemy. Ale gdy pan Bóg ciepło da, biedy wielkiej nie będzie... Kur kilka zostało... z ogrodu się coś sprzeda... A wam jak? zapytała. Staszek się rozśmiał. — Nie zgorzej, rzekł. Dowiedzieli się, że..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 39
" — Cóż tu złego? zawołała — ona tu jak u siebie. Sama sobie pani. Z głodu nie pomrzemy! Z dworku nikt nie wypędza. — Na całeż życie w nim nie zostać! rzekł chłopak. Maryś nie wiedziała co rzec na to; milczała. Staszek chwilę jeszcze popytał o to i owo. Skorzystała z tego..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 40
" prędzej, domyśla się rzeczy wielu, uczy sam — słowem, wyrabia w sobie siły, którychby nie miał, gdyby go los pieścił i służył mu. Maryś była osobliwszem dzieckiem, a choć na nie wyglądała jeszcze, bo tylko że jej wzrostu dużo przybyło, ale. chuda była i niezgrabna, —..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 41
" W ciągu tych lat dwu razy ze sześć zaglądał tu Staszek. Odwiedziny te jego były babie zrazu podejrzane; przyjmowała go nachmurzona i dawała do zrozumienia, że mogłyby się obejść bez nich. Choć Maryś była dzieckiem, a Staszek wyrostkiem, przyjaźń ich braterska wydawała się..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 42
" Wiadomo jak u nas w kraju powolnie się wieści rozchodzą, a od miasteczka do miasteczka niżeli dojdzie wiadomość, kto tam zmarł lub ożenił się, upływają im często lata. O rodzinie Bardzickiego w Błotkowie nikt nie słyszał, on sam nigdy o niej nie mówił. Wypadkiem żyd z..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 43
" nim, że za pracę podjętą, około dworku pięćdziesiąt złotych dać się zgodził. Wymagał zaś, aby natychmiast precz ustąpiła. Gdzie tu się podzieć było? Dziewczę płakało, radzić sobie nie mogąc, gdy dnia jednego przysłano po nią na probostwo. Tu zastała Maryś poważną..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 44
" ale co się naklęła spadkobiercę z Łomaz!! tem się mogła pocieszyć... Obiecana furka przyszła wistocie od p. Suzinowej, i Maryś pojechała, płacząc, bo się jej ba, rdzo z dworkiem rozstawać było boleśnie. W parę tygodni potem — gdy już Bardzicki opasły objął był..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 45
" Dwór państwa łowczych znał on z opowiadań, bo sąsiedztwo to było z Jagminami. Jak tu się było mu dostać? Nie po drodze i daleko, — musiał na inny czas odłożyć. Marysi pan Bóg błogosławił, bo weselszego przytułku, po samotnie spędzonych dniach we dworku — nigdzieby pewnie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 46
" byle posępnych twarzy nie widzieć i jęku nie słyszeć. Wiejscy ludzie tak tę naturę państwa znali, że czasem zmuszali się do płaczu, bo nim wszystko było można wyrobić. Jeżeli się co trafiło niepomyślnego, o co na świecie nie trudno, trzeba było widzieć do jakich sofizmatów..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 47
" godzić, rozbrajać, zbliżać, pośredniczyć, kompromisu ściągać, i obchodzić potem solennie pakta trwałej przyjaźni. W takim domu i gardereba nie mogła być miejscem pokuty... Łowczanki, jeśli w niej nie siedziały, to wbiegały często, wnosząc z sobą, wesele i śpiewki... Panny..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 48
" Choć rzadko go widywała w Błotkowie — ale zawsze miała nadzieję, że się zjawi. Tu ją postradała prawie, więc tęskno jej było. Miała do niego rodzaj przywiązania, jakie się rodzi między ludźmi, których losy są podobne i którzy sierotami będąc — na całym świecie siebie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 49
" się czemś piękniejszem od innych. Prawda, że przy całej swej niezgrabnośći, Myszkówna miała pewną powagę, — jakiś wdzięk dziewiczy, na którym innym, trzpiotowatym dziewczętom zbywało. Czuwanie nad Marysią wyrobiło w nim jakby poczucie jakiegoś obowiązku... — Juścić ja..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 50
" Tymczasem Staszek, któremu się dotąd wiodło, po niedługim pobycie u Borzęckich — został bez miejsca i bez chleba. Ekonom, od którego zależał, miał własnego krewniaka, którego chciał na to miejsce wśrubować. Podwójnie mu to było potrzebnem, raz ażeby mu dać miejsce, powtóre..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 51
" gi pocznie mnie oszukiwać w taki sposób, że i skontrolować nie potrafię. Lepiej więc młokosa odprawić. Staszka tedy wśród roku wypędzono, a mściwy ekonom postarał się o to, aby i świadectwo było jaknajgorsze, gratyfikacya jaknajmniejsza. Chłopak znienacka znalazł się bez..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 52
" Wędrował nie wiedząc sam dokąd iść, od wsi do wsi, rozpytując po karczmach, czy we dworze pisarza nie potrzebują, zachodząc do dworów, gdy mu jakąś uczyniono nadzieję; odprawiany wszędzie tem, że miejsca były zajęte lub że tak młodego i niedoświadczonego mieć nie chciano...."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 53
" Polskim zwyczajem Staszek go pozdrowił: — Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Odpowiedziawszy na to stary jegomość, stanął i zapytał. — A dokąd-że to i zkąd? Chłopak odpowiedział, że służby szukał, że się z gościńca zbił i chciał przenocować. Od słowa do słowa..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 54
" Stary bardzo i zgięty tak, że aby ludziom w oczy zajrzeć, głowę podnosić musiał, bo krzyżów rozprostować nie mógł, w szarej kapocie sługa, z dużą tabakierą w garści i chustą kraciastą wywieszoną z kieszeni, wdał się z nim w rozmowę. Od niego dowiedział się, że dziedzic,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 55
" Osobliwsza to była, wielka, przestronna komnata, ze stropem starym w kwadraty ubranym, cała zarzucona księgami i papierami. Ogromny stół prawie cały one zabierały, tak, że tylko róg jego ode drzwi, na którym jeszcze obrusik leżał, do jedzenia służył. Przy ścianach stały półki..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 56
" Staszek zanocował gdzie mu naznaczono. W izbie stęchliznę czuć było, a i tu polica stała z księgami. Zresztą, nago i biednie. Nazajutrz rano iść nie śpieszył Staszek; dano mu coś przekąsić... Rejent znowu zaprosił do kancellaryi. Tu objawił życzenie, aby mu za dyktandem Staszek..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 57
" Stancyą tęż sarnę w której nocował, naznaczył rejent amanneusowi — i tegoż dnia zasadził go do ciężkiej pracy. A była istotnie tego nazwania warta, bo od rana siedzieli przy niej do obiadu; po skromnym posiłku godzinę dawał spoczynku rejent, poczem wracali do papierów i..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 58
" Oprócz tego miał kilka studyów nad prawniczemi zagadnieniami, któremi swą regestrową pracę przeplatał. Te ciągle się na nowo przepisywać musiały... Staszek albo zżółkłe i niewyraźne arkusze stare musiał decyfrować i przepisywać na czysto, lub pisać pod dyktą, co łatwem nie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 59
" Maryś w domu państwa łowczych rozkwitała jak różyczka.. W tej atmosferze dostatku i wesela pierwszy raz w życiu było jej tak dobrze, tak swobodnie, że życie wydało jej się błogosławieństwem Bożem. Wszyscy w tym domu byli serca otworzystego, potrzebującego kochania i..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 60
" A że u podkomorzyny dobrze się pisać nauczyła, nawet obowiązki sekretarza pani i pana łowczego spełniać musiała. To ją powoli z garderoby przeprowadziło do pokojów. Kazano siadać do stołu — nawet przy gościach. Wszyscy znajdowali, że obiecywała się być bardzo piękną —..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 61
" Wpadła w oko piękna twarzyczka stolnikowiczowi... Spytał o nią łowczynę. — Asindziej ją przecie znać musisz, bo była wychowanką nieboszczki podkomorzyny, i jest jedną z tych... które z Koralówki potem w świat poszły... Zaczął się, jękając, tłumaczyć Pruchno ze swojego..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 62
" ją. Bo choć miała tak łaskawych opiekunów w obojgu łowczowstwie, zawsze ten Staszek dla niej był jakby rodziną, jak bratem. Rozmaitemi mądremi środkami, nie zdradzając się, potrafiła sobie wydostać wiadomość, że Staszek miejsce u Borzęckich stracił, ale gdzie się udał nie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 63
" Maryś już zrozpaczyła, by kiedyś Staszka widzieć mogła, gdy czasu świąt Wielkanocnych, uwolniwszy się na dni kilka, z furki na furkę się przesiadając, — jednego wieczoru przywlókł się on do Szerokiego Brodu, Gdy wywołano Maryś z garderoby — nie mówiąc kto się z nią,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 64
" Stracił nietylko z dawnej powierzchowności wiele, ale posmutniał, stretryczał, zwątpił o sobie. Piękność Marysi, jej położenie szczęśliwe, o którem mu opowiadała, wszystko go upokarzało — odpychać się zdawało. Rad był że się jej tak wiodło — lecz... dawniej stali z..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 65
" — Ale jak! odparł Staszek, pocierając powieki. Nie wiem co się i z czego przyplątało... Mam pieczenie wielkie, a pod noc zachodzą jakby mgłą, szczególniej prawe. — A! to te siedzenie nad papierami, zawołała Maryś — które potrzeba porzucić! Jużcić nie może być, aby na..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 66
" — A ja toż samo o was aż do listu — sądziłam. Ale — dodała wesoło — czy to może być żebyśmy my sobie byli obojętni... Staszkowi na widok ślicznego dziewczęcia serce się ściskało. Kochał ją teraz stokroć więcej, lecz naco się to im zdało. — A! moja Maryś, rzekł..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 67
" Nie gniewaj się za to, co powiem, ale ja sobie dzieckiem myślałem, że, jak Bóg da, pobierzemy się kiedyś — i to będzie dopiero szczęśliwość! Maryś się mocno zaczerwieniła, ale oczy wlepiła w niego śmiało. — Ty sądzisz, że ja też nie myślałam sobie, iż się pobrać..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 68
" starali, powiadam ci, nie pójdę za nikogo tylko za ciebie. Czekać trzeba — będę czekała! Co wielkiego! dziesięć, piętnaście lat... Tobie się szczęście zmienić musi — Bóg łaskaw! Pogłaskała go po twarzy... — No! chodź — zawołała — pokażę ogród, rozruszasz..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 69
" — A! niechże Bóg uchowa!! Trzeciego dnia Staszek, którego podróż wiele czasu potrzebowała, musiał Maryś pożegnać. Dziewczę rozstawało się z nim ze łzami. — Gdy przybyć nie możesz, to choć napisz czasem słowo! szczebiotała. Prawda, że wy tam tego pisania i psucia oczów..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 70
" Parę dni w Szerokim Brodzie przywróciły nieco młodości... poruszyły sercem, ale odżywić całkiem nie mogły. Przybywszy do Wólki znalazł swego starego rejenta w łóżku, chorego... Rodzaj febry wycieńczającej odjął mu siły nagle... Umysł pozostał świeży, ciało było..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 71
" W Szerokim Brodzie życie płynęło ciągle tym szerokim korytem czystej wody, wesoło, żwawo, raźnie — jak ono tylko dla niewielu pobłogosławionych rodzin upływa. Szumu trochę na wierzchu tej fali, nigdy mętów, niekiedy coś obcego, przepływającego szybko, co woda natychmiast..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 72
" P. Kalasanty był niemal codziennym gościem w Szerokim Brodzie. Przyjeżdżał, grał z gospodarzem, cicho czasem coś pomówił z pannami, i milczący, jak zwykle, pokorny... służbista... odjeżdżał nazad do domu — dowiadując się tylko czy usłużyć czem nie mógł. Panny go czasem..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 73
" Trafiło się, że mógł jej jakąś uczynić przysługę — nigdy tego nie zaniedbał. Wszyscy się sentymentu dopatrywać zaczęli, lecz był tak dyskretny, tak bojaźliwy, że zdawał się nie prowadzić do niczego. Wdowiec miał lat czterdzieści, choć dosyć młodo 'wyglądał, Maryś..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 74
" jeździe Kalasantego przywołała Maryś do siebie, aby ją. wybadać. Lecz dziewczę jak tylko zmiarkowało o co idzie, padło do nóg łowczyny i z płaczem jej powiedziało, że p. Kalasantego szanuje, weneruje — ale zamąż iść nie myśli. Jejmość po tak stanowczej odpowiedzi, nie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 75
" Wszyscy myśleli, że dziewczę się pomiarkowało, obrachowało, i że w końcu się to małżeństwem skończy. Kalasanty pytany zapierał się i śmiał się smutnie. — Jestem przyjacielem jej, to pewna, mówił pannom — ale ona za mnie pójść nie pójdzie, no, i ma racyą — a co jej..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 76
" Ze swej strony jejmość parę razy strofowała Maryś, która jej odpowiedziała, śmiejąc się, że pana Kalasantego i szanuje i lubi, ale pójść ani za niego ani za nikogo nie może. — To chyba już masz jakiegoś narzeczonego, któremuś słowo dała — spytała łowczyna. Maryś..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 77
" Zdaje się jednak, że musiał chyba zupełnie jeszcze nie stracić nadziei, bo łowczanki raz wyprowadziwszy ich na spacer, gdy manewrowały tak aby samych zostawić, i powróciły potem, — zastały Maryś mocno poruszoną, a Kalusia ze spuszczoną głową, jakby nową odebrał odprawę. Lecz..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 78
" Nic to nie pomagało. Kalasanty chudł, w oczach mizerniał, na skelet wysechł... i ledwie chodził. Nareszcie zapadł tak, że i z domu już nie mógł wyjeżdżać. Doktor bywał ciągle... Łowczy jeździł do niego mało nie codzień, parę razy go odwiedziła sama pani z córkami, — i..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 79
" jak gdyby był najzdrowszym, a żegnając ją. odjeżdżającą wpół żartem powiedział: — Niechże ciocia jadąc do mnie przywiezie pannę Maryannę. — Kto wie jaka mnie podróż czeka, chciałbym się z nią pożegnać... Było to niby w śmiech powiedziane, ale w następnym tygodniu..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 80
" rzecz patrzeć na takiego Łazarza — ale zasługa przed Bogiem pociechę mu przynieść... Maryś łzy w wczach stanęły. Rozstali się tak... W tydzień jakoś z Kraskowa posłaniec przybiegł że p. Kalasanty dogorywa i z łowczym się widzieć żąda, Natychmiast stary kazał zaprzęgać i..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 81
" wszyscy. P. Kalasanty łowczankom na szpilki po pięć tysięcy złotych wyznaczył, a Krasków cały z remanentami, na kolanach prosił i błagał, aby Maryś Myszkówna przyjęła, jeżeli chce duszy jego dać spokój. Wyraził się w tej ostatniej woli swej z takim respektem i afektem dla..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 82
" wprzódy kręcili, posypali się w konkury — aż śmieszno było. Zdawało się jakby dopiero teraz dopatrzyli się że była piękną, roztropną i miłą. Maryś ramionami ruszała, ani chcąc patrzeć na żadnego. Był między nimi jeden dziedzic wsi przylegającej do Kraskowa, który..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 83
" Maryś się rozpłakała odebrawszy go i — jak szalona, uspokoić się nie mogła... koniecznie sama chcąc jechać do chorego. Łowczyna się temu oparła mocno i nieco ją. uspokoiła, radząc czekać, a choćby drugiego potem wyprawić posłańca. Znajdowała, iż na żaden sposób nie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 84
" było nocować w bryczce na podwórzu — i dnia czekać nimby się do dworu dowiedzieć można. Zmęczone Rzepkowa i dziewczę, opiąwszy się fartuchem, musiały tak dotrwać do rana. Maryś, jak tylko we wsi się poruszać zaczęto, naprędce się w alkierzu u żyda przeodziawszy, pobiegła..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 85
" Nie mając siły odpowiedzieć mu, przerażona Maryś z krzykiem się do niego rzuciła. Poznał ją po głosie, rękoma począł szukać ławy, aby sparłszy się na niej mógł powstać. Wzruszenie mu słowa powiedzieć nie dawało. Maryś płakała i zanosiła się. Staszek był straszliwie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 86
" a coraz gorzej, oczy zasłaniało coś, dawano mi różne wody i lekarstwa... Robiło się od nich gorzej — nareszcie zaniewidziałem zupełnie... Rejent poczciwy, sam chory, nie wygnał mnie jeszcze, ale trudno być mu ciężarem... Długo siedzieć tu nie mogę — a i on pono nie..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 87
" — Nigdy w świecie!... rzekł żywo... ale inna to rzecz obowiązek mężczyzny a kobiety. Do nas należy opieka — a mężczyźnie zostać ciężarem dla niej, srom i hańba. Lepiej umierać. — Nie prawda! zawołała Maryś — nie! nas stworzył Bóg do niańczenia słabych, do leczenia..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 88
" Maryś spojrzała. — To moja towarzyszka podróży, pani Rzepkowa — rzekła, i dodała. — Siadaj że, proszę.. — Mój Boże!... odezwała się stara, załamując ręce.. Cóż to wam na oczy... — Zaniewidziałem — rzekł cicho Stach... zaciągnęło mi je... Ekonomowa milczała..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 89
" Bądź sędzią między nami. Od dzieci wychowaliśmy się razem, jak brat i siostra przywiązaliśmy się do siebie. Daliśmy sobie słowo pobrać się jak Bóg da kawałek chleba, nie mam-że ja obowiązku być mu wierną? — Oczewista rzecz — potwierdziła ekonomowa. Sama słyszałam cd..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 90
" Żem ja go ku sobie nie ciągnęła — Bóg mi świadek! Oświadczył mi się, nalegali łowczy i jejmość, powiedziałam jak było, żem narzeczoną, że słowo dałam... Na tem się skończyło. Potem p. Kalasanty zachorzał i umarł. Zapisał mi wszystko co miał.., dodała cicho z..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 91
" Klepkowej się zdawało, że powinna wystąpić. — Jekem żywa o podobnej historyi anim słyszała, ani mi się śniło, żeby się co podobnego na świecie trafić mogło... Co tu się spierać — co tu się drożyć, — cnotliwa jest panienka, a asan uczciwy człek — słowa niemasz, ino..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 92
" Wszystko też co mówiła Rzepkowa, co szeptała Maryś, nie skutkowało... W duszy czuł, że ofiary dziewczęcia przyjąć mu się nie godziło... Rejent chory, który z łóżka się ruszyć nie mógł, uwiadomiony o przybyciu kobiet jakichś do Staszka, wysłał starego sługę na zwiady...."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 93
" — Byle Staszek był gotów, my na noc musimy ztąd choć o parę mil, bo w karczmie ani dla nas ani dla koni miejsca niema. — To-by to najmniejsza, boć we dworze się znajdzie... rzekł cicho sługa. Stach milczał. Po małej chwili chłopak przyniósł ubogie nakrycie i niewykwintne..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 94
" — Nie — zaprzeczyła Maryś — i tak jak mnie żywą. widzisz, nie ruszę się ztąd bez ciebie. Na Boga przysięgam! Rzepkowa dodała, głową kiwając. — Masz wóz i przewóz!! Tak mówić potrzeba... Co się acan będziesz sprzeciwiał, kiedy mocy nie masz, a teraz w naszej jesteś......"

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 95
" Łatwo było rozpoznać, co ubogie mienie chłopca składało... Mruczał coś chcąc się z ławy podnieść, nie puszczała go Marysia. Musiał w końcu poddać się z rezygnacyą despotyzmowi kobiet, które korzystały z jego przymusowej bezwładności. Maryś biegała niekiedy do..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 96
" łę u jego łóżka, radząc mu na jego chorobę nieochybne lekarstwo. Słowem, do popołudnia zwinęła się tak, że bryczka stała zaprzężona przed gankiem. * * * Maryś nie mówiąc już nic, wzięła Staszka pod rękę i poszła z nim na przeciwek do rejenta. — Przyszłam, odezwała..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 97
" Mimo oporu posadzono go do bryczki, w której ekonomowa na przedzie sobie siedzienie wymówiła, i Maryś, niecierpliwa aby uwieźć swą. zdobycz, dała znak żeby konie ruszyły... Przez całą podróż Staszek więcej płakał niż mówił. Ekonomowa, ile razy samnasam z nim pozostała,..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 98
" Łowczanki pochwyciły osłabłą. — zemdlała. Od Marysi niewiele się co mogli dowiedzieć państwo łowiczowstwo... musiano wezwać Rzepkowę, aby opowiadała. Starą, Rzepkowę wiek i temperament czynił nader prozaiczną istotą" nie mogła więc ani zrozumieć ani pochwalić..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 99
" — Z tego oczywiście nic nie będzie — rzekła łowczyna, dziewczynie się wyperswaduje. Dobre serce ma, ale w głowie pstro... Słowo dawała zdrowemu, prosta rzecz, że kalectwo ją, zwalnia. Gdy tak rozprawiano we dworze, dziwując się dziewczęciu, Maryś drugiego dnia, zdrowszą, się..."

Było ich dwoje : powieść cz. 1 - strona 100
" szłość czeka. Kaleka ci zacięży, — będzie przykrym, — ludzie źli zechcą, korzystać z tego i z jego ślepoty. To prosta droga do grzechu. Nie mogę więc sumiennie ci pomagać do małżeństwa takiego, i owszem odradzam. To było pierwsze straszne słowo; Maryś się rozpłakała...."