Błazen królewski
Zevaco Michel
Błazen królewski - strona 1
" Michel Zevaco BŁAZEN KRÓLEWSKI "
Błazen królewski - strona 2
" ROZDZIAŁ I KRÓL - Do nogi, Triboulet! - zawołał król Franciszek I wesoło. Stwór pokraczny, garbaty, do którego były zwrócone te słowa, drgnął; w jego oczach zapaliła się i natychmiast zgasła iskierka nienawiści. Po chwili, uśmiechając się szeroko, zbliżył się do..."
Błazen królewski - strona 3
" królu, z dnia na dzień! - Mój książę! Ostrożnie! - zawołał z przesadną powagą Triboulet. - Jeszcze wmówisz królowi, że wrócił do stanu niemowlęctwa. Zdziecinnienie z czasem przyjdzie, to pewne, lecz na razie król liczy sobie zaledwie pięćdziesiąt wiosen! - No, a co ty..."
Błazen królewski - strona 4
" stronę niszy okiennej. Wpółukryty spoglądał przez oprawne w ołów szybki na potężne kontury nowo wznoszonej budowli Luwru, tonące z wolna w mroku, i rozmyślał o nowej miłości króla. "Powiedział, że dziewczyna ma siedemnaście lat, że jest uosobieniem niewinności... Któż to..."
Błazen królewski - strona 5
" zdaje się oczekiwać na nową ofiarę ku czci bogini miłości. Kobieta siedząca na kolanach Franciszka I, a której pięknych kształtów nie osłaniał nawet gazowy welon, otoczyła ramionami szyję królewskiego kochanka i podając mu swe usta, szeptała: - Jeszcze jeden pocałunek,..."
Błazen królewski - strona 6
" - Kat! - zawołał pełen okrutnej radości. - Tak, gotów do usług, mój panie. Powiedziałeś mi: "Staw się o ósmej wieczór pod murami Tuileries; będę miał dla ciebie robotę". Stawiłem się! Jestem gotów, panie! Ferron otarł pot spływający z czoła, potem pochwycił kata za rękę..."
Błazen królewski - strona 7
" Wstał, potoczył dokoła błędnym spojrzeniem, na stole spostrzegł srebrną szkatułkę cudownej florenckiej roboty. Królewski dar! Straszny uśmiech wykrzywił mu twarz. Porwał cacko, pochylił się nad Magdaleną, podniósł ją i zszedł ze swym ciężarem na dół. Przed domkiem czekał..."
Błazen królewski - strona 8
" by zapytać spokojnym głosem: - Co powiedziałeś, najjaśniejszy panie? - Powiedziałem, że pójdziemy do Trahoir - odpowiedział Franciszek I. Triboulet wzdrygnął się. - Do Trahoir? Wasza królewska mość nie mówi chyba tego na serio! - Co to ma znaczyć, błaźnie? - Ależ, panie,..."
Błazen królewski - strona 9
" gryźć je. W końcu padł jak długi na ziemię, rozbijając sobie czoło do krwi. Wybuchnął płaczem. Leżał tak, na przemian szlochał, modlił się i błagał o litość. Kapitan Bervieux, który, zdumiony rozkazem aresztowania Tribouleta, opowiadał później porucznikowi Montgomery, że..."
Błazen królewski - strona 10
" we mnie takie dziwne wzruszenie, jakiego nigdy jeszcze nie doznawałam..." Tymczasem stara kobieta obudziła się i spojrzawszy na zegar, zawołała z przestrachem: - Już tak późno? Ach, Hiletko, to bardzo źle. - Nie chciałam pani budzić, Marcelo - odparła dziewczyna z uśmiechem. -..."
Błazen królewski - strona 11
" - Nie obawiaj się o niego, panie - odezwał się nieznajomy. - Odbierze swą należność. Umiem płacić zobowiązania, zapewniam pana. Jaką wolisz monetę, mój rycerzu? Piękne cięcie z prawej? Zgoda! Oto rachunek za ladaca wyrównany. La Châtaigneraie, ranny w pierś, upadł z głuchym..."
Błazen królewski - strona 12
" - Poznałem cię po pukaniu - rzekł do Manfreda. - Wejdź, przyjacielu, i powiedz, co cię sprowadza, szczęście czy nieszczęście? - Mistrzu Dolet! - odezwał się z wielką powagą Manfred. - Przychodzę prosić cię o gościnę dla tej dziewczyny. - Gość w dom. Bóg w dom! Zbudzę żonę..."
Błazen królewski - strona 13
" pełnym powściąganych szlochów zaczęła mówić: - Panie, może spotkałeś ją gdzieś? Powiedz... taka zupełnie mała dziewczynka... sześcioletnia...blondynka. Sama na ulicy w taką pogodę... Och, mój panie! Czy chcesz, żebym ci powiedziała, jak ma na imię? Ma śliczne imię......"
Błazen królewski - strona 14
" z szaloną szybkością powóz, zmierzając w stronę zamkniętej bramy miejskiej. Jadąc na oślep, roztrącał i przewracał strażników. Brama św. Dionizego otwarła się. Kto to uczynił? Dlaczego? Dyżurny sierżant, którego później postawiono przed sądem, nie zdołał odpowiedzieć..."
Błazen królewski - strona 15
" drzwiom. Dusił się... Powietrza za wszelką cenę! Raczej walka z czterdziestu zbirami niż to. Już miał wyjść na zewnątrz, kiedy w progu zamajaczył cień ludzkiej postaci. Zobaczył coś jak wyciągnięta ręka i w tym momencie drzwi gwałtownie się zatrzasnęły. Manfred osłupiały..."
Błazen królewski - strona 16
" W drzwi walono coraz mocniej; było jasne, że nie wytrzymają długo takiego ataku. Stefan Dolet odwrócił się ku ścianie, na której wisiała zbroja i różnego rodzaju broń. Po chwili namysłu zrezygnował jednak z zamiaru. Wysunął fotel na sam środek sali. Usiadł w nim zwrócony..."
Błazen królewski - strona 17
" bardzo blada i bardzo skupiona. Zbliżyła się do króla, który, wstrząsany sprzecznymi uczuciami,spoglądał w jej stronę z ciekawością. - Moja córka - szepnął tak cicho, że nikt nie usłyszał jego słów. Dolet rzucił na Avetkę spojrzenie pełne wyrzutu. - Ojcze! Ojcze! Robiłam..."
Błazen królewski - strona 18
" do aktu, że otrzymuje ode mnie w darze posiadłości pod Fontainebleau. Idź, waść! Kanclerz opuścił gabinet bez słowa. Dziwna wiadomość o hojności króla popłynęła po całym Luwrze, jak obłok dymu po wystrzale. Król wydał westchnienie ulgi. Zajął następnie miejsce przy ogniu i..."
Błazen królewski - strona 19
" Nagle rozległ się głos Franciszka I: - Wstań, błaźnie! Straszny lęk szarpnął sercem Tribouleta. Uleciała gdzieś radość. Przed oczami stanęła mu okrutna prawda: Hiletka jest córką króla, on zaś błaznem królewskim. Już stał na nogach i wodził wzrokiem za Franciszkiem..."
Błazen królewski - strona 20
" Tribouletem i rzekł wyniosłym tonem: - Dobrze. Możesz pójść teraz do siebie i przywdziać swój błazeński strój. Triboulet ani się ruszył z miejsca. - Czy zrozumiałeś, błaźnie? - Sire! A więc nie usłyszałeś krzyku mego serca?! Wiem, nie potrafiłem cię przekonać, że Hiletka..."
Błazen królewski - strona 21
" - Aha, męki... Wiem, że jesteś w tym kierunku doświadczony, hrabio. - Zamknąłem go w kostnicy przy Montfaucon - oświadczył prefekt ze spokojem. Postawiłem przed drzwiami straż z dziesięciu żołnierzy i poleciłem nie otwierać ich aż po tygodniu. Czy uważasz, sire, tę karę za..."
Błazen królewski - strona 22
" Zatrzymał konia i przyjrzał się kobiecie. Była już stara, jakkolwiek trudno było określić bliżej jej wiek. Okrywały ją łachmany. Nie spuściła oczu; jej wzrok nie wyrażał ani groźby, ani prośby, ani zuchwalstwa. Ot, po prostu patrzyła, i już! - Czego chcesz ode mnie? -..."
Błazen królewski - strona 23
" świecie tylko ciebie jednego! Och, jak bardzo cię kocham! Stara rzuciła na młodzieńca mroczne spojrzenie, a on znowu odczuł ten dziwny niepokój, którego zwykle doznawał wobec Gypsie, i który sobie wyrzucał. Kryjąc się z tym uczuciem, mówił dalej głosem pełnym współczucia: -..."
Błazen królewski - strona 24
" nocna uśmierzyła jego gniew. Dla Magdaleny już nieżyjącej żywił teraz jedynie uczucie pogardy zmieszanej z litością. Szedł ulicami Paryża powoli i obojętnie, jak poczciwy mieszczuch odbywający spacer poranny; szedł, nie widząc, dokąd go nogi niosą. Nagle zatrzymał się i..."
Błazen królewski - strona 25
" zastrzeżeń. Nieszczęście chciało, żeś o wszystkim się dowiedział. Żałuję cię serdecznie, bo choć cię nigdy nie kochałam, zawsze jednak szczerze lubiłam. Widzisz więc, mój panie, że się nie usprawiedliwiam; kochałam... całym sercem i zmysłami. - I ty śmiesz mi to..."
Błazen królewski - strona 26
" Cały dzień spędziła w małym domku, którego drzwi i okiennice starannie pozamykała. Spacerowała koło trupa, nie czując żadnego lęku. Gdy jej przeszkadzał, przestępowała przez niego spokojnie, nie zwracając na niego najmniejszej uwagi. Rozmyślała... Powoli plan straszliwej zemsty..."
Błazen królewski - strona 27
" połączone wiecznym związkiem przyjaźni. Kto wystąpi przeciw nam, zginie. Kto będzie z nami, zwycięży! Królu Francji, czy chcesz być potężny? Czy chcesz, aby niedostrzegalne jeszcze rysy, które ukazują się na podwalinach twego tronu, znikły, spojone niezniszczalnym cementem?..."
Błazen królewski - strona 28
" - Na Boga! Jeśliby tak było... - Niech wasza królewska mość rozkaże za jakieś parę dni przeszukać dom tego człowieka, a znajdą tam przeklętą księgę, o której wydrukowanie go oskarżam! - Już dobrze, każę to uczynić. Powiedz, ojcze w Rzymie, że król Francji jest zawsze dumny..."
Błazen królewski - strona 29
" Słowa te wyraźnie określały, co czuła Hiletka, ale świadczyły również o tym, jak często i jak długo rozmyślała ona nad sytuacją dziecka nieznanych rodziców, przygarniętego z łaski przez poczciwego człowieka. Zachowanie dziewczyny było tak nieoczekiwane, tak dalekie od tego,..."
Błazen królewski - strona 30
" słowa. - Pani - rzekł Triboulet - porównałem panią z płotką, z milutką płotką z Sekwany, zawsze młodą i żywą. Podskoczył i zginął w tłumie. Dręczyła go uparta myśl: "Czy mam uciec? Czy mam wyskoczyć przez okno i rozstrzaskać sobie czaszkę o kamienie podwórca zamkowego?..."
Błazen królewski - strona 31
" Tymczasem król, którego wysoka postać górowała nad wszystkimi, prowadził Hiletkę od grupy do grupy. - Mój synu! - rzekł do delfina. - Oto księżna de Fontainebleau. Kochaj ją jak siostrę. Słowa te wywołały zdumienie, cichy pomruk popłynął przez całą salę. Delfin ukłonił..."
Błazen królewski - strona 32
" - Udawał tylko płacz! - Ach, ten Triboulet! Nie ma to jak on! - Płakać, klęcząc w kącie pustej sali, podczas gdy na zamku wre uciecha! - Płakałem, abyście wy, moi panowie, mieli temat do śmiechu - rozległ się ponury głos Tribouleta. - Brawo! Wiwat! Niech żyje błazen! Niech żyję..."
Błazen królewski - strona 33
" - Jaka szkoda!... Na tym zajście się skończyło. Hiletka świetnie słyszała wszystko, co powiedział król. Zrozumiała jego intencję, lecz, gardząc odpowiedzią, wróciła na swe miejsce z dawną obojętnością dla całego otoczenia. Król, zdawało się, zapomniał już o całej..."
Błazen królewski - strona 34
" Hrabia de Monclar szybko odzyskał zimną krew. Przywołał kapitana straży i szepnął mu kilka słów na ucho. W tej samej chwili ten, o którym myślano, że nie żyje, zbliżył się do fotela królewskiego i z pełną wdzięku wyniosłością złożył ukłon. - Sire - rzekł głośno -..."
Błazen królewski - strona 35
" - Biedny włóczęgo! - szepnął. - Przykro jest umierać w tak młodym wieku, wtedy gdy ma się tak wielką chęć do życia. Niestety! A przecież nie uczyniłem nikomu nic złego. Przeciwnie, starałem się zawsze być ludziom pożyteczny, bronić słabych... A jednak muszę umrzeć! Z..."
Błazen królewski - strona 36
" To proste na pozór pytanie napełniło serce Manfreda radosnym drżeniem. Najgłośniej jak mógł, zawołał: - Hej, panie! Kimkolwiek jesteś, przyjdź mi z pomocą! Miał nadzieję, że przejezdny jest człowiekiem dobrym i dzielnym, że mu pomoże. Podróżni, mężczyzna i kobieta,..."
Błazen królewski - strona 37
" - Nie przeszkadzaj mu, przyjacielu. W przeciwnym razie wszystko mogłoby się skupić na tobie. - Bunt! - wrzasnął sierżant rozcierając zdrętwiałą rękę. - Napad na królewskich żołnierzy! Bij, zabij! Huk drugiego uderzenia zmobilizował żołnierzy. Podskoczyli do lochu, posypały..."
Błazen królewski - strona 38
" pogrążyła się w zadumie. Ze wzgórza, z którego zjeżdżał powoli powóz, roztaczał się piękny widok na tysiące spiczastych dachów, stłoczonych jeden przy drugim, na łukowe okna, w których słońce rozpinało zasłony z blasków zorzy porannej, na posępne kamienne gmachy z..."
Błazen królewski - strona 39
" - Nie, odeszła z królem. Manfred pokiwał głową i powtórzył bezmyślnie: - Aha! Odeszła z królem... to doskonale... Usiadł w fotelu, bardzo blady, i wybuchnął śmiechem. - Czy wiecie, gdzie spędziłem noc? Stawiam tysiąc przeciw jednemu, że nie zgadniecie! Dolet, który bardzo..."
Błazen królewski - strona 40
" - To cała historia! Opowiem ci ją - odparł Manfred szperając w schowku, skąd wydostał pasztet, chleb i butelkę wina, po czym z wielkim apetytem zabrał się do jedzenia. - No, teraz możemy rozmawiać! - rzekł po chwili. Obwieszczam ci, że czeka mnie bardzo ważne spotkanie. -..."
Błazen królewski - strona 41
" paniami z najznakomitszych rodów. Zapominasz! Manfred, wsparty głową o ramię przyjaciela, cicho płakał. - Jakiż jestem nieszczęśliwy! - rzekł. - Więc tak bardzo ją kochasz? Manfred potwierdził skinieniem głowy. - Wiedziałem o tym. Tak, od dawna! Widziałem, jak ta miłość..."
Błazen królewski - strona 42
" - Manfredzie! - zawołał Lanthenay zdziwiony, jakby nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Manfred zbliżył się do niego o dwa kroki, popatrzył mu prosto w oczy i palnął: - Tchórz! Lanthenay ani drgnął, zbladł tylko trochę, ramiona mu opadły, widać było, że jest mu przykro i..."
Błazen królewski - strona 43
" zuchwalca. Każdy chciał być pierwszy, aby dogodzić królowi. Rozległy się złowrogie okrzyki, panie rzuciły się do ucieczki piszcząc z przerażenia, a Hiletka, półmartwa z bólu i wstydu, osunęła się w ramiona swych dworek. - Łapać go! Bij! Zabij! Śmierć zuchwalcowi! - Precz,..."
Błazen królewski - strona 44
" Luwrze znajdowała się tylko straż honorowa. Teraz nadszedł oddział szwajcarów i obsadził wszystkie sąsiednie ulice. Ale to już ostrożność nieco spóźniona. - A ponieważ znał doskonale słabostki delfina, dodał: - Aby powstrzymać taką napaść, trzeba by szpady Rolanda. Trzeba..."
Błazen królewski - strona 45
" De Bervieux opuścił komnatę królewską zataczając się. - A więc coś mi mówił, panie de Monclar? - rzekł król, nieco uspokojony wydanym przez siebie rozkazem. - Mówiłem, sire - odpowiedział prefekt tym samym posępnym i lodowatym tonem co zwykle - że musimy uleczyć Paryż z tego..."
Błazen królewski - strona 46
" w więzieniu, mimo że Manfred wstąpi na szafot na placu Greve. Ich śmierć nie zagoi podwójnej rany, jaką czuł w swym sercu. Hiletka kochała Tribouleta! Hiletka kochała Manfreda! Te dwie prawdy stawały przed królem z jaskrawą jasnością. Nic nie pomogło, że ukazał jej Fleuriala w..."
Błazen królewski - strona 47
" A może należało powiedzieć, że Hiletka jest niedostatecznie piękna? Najważniejsze było domyślić się, jakiego zdania był król. Ten szczęśliwie wyprowadził ich z zakłopotania: - Słowa wasze dowodzą, że umiecie patrzeć. A teraz posłuchajcie mnie uważnie: nadaję księżniczce..."
Błazen królewski - strona 48
" którego nie znamy? Zgadzamy się na propozycję króla czy też nie? - Ja się zgadzam! - oświadczył La Châtaigneraie. - Ja również - dodał d'Essé. - I ja! - zakończył Sansac. Po pozbyciu się tej troski natury moralnej, która ich zresztą niewiele obchodziła, trzej przyjaciele..."
Błazen królewski - strona 49
" Manfred wpatrzył się w przyjaciela. Nie wszczynali ze sobą rozmowy, nie było jeszcze żadnych wyjaśnień. Nic - tylko trochę więcej czułości braterskiej w spojrzeniu i w tonie, jakim mówili o rzeczach banalnych, ale to właśnie świadczyło, że w ich sercach nie pozostało śladu po..."
Błazen królewski - strona 50
" gryzł wargi pełen niepokoju. Książę Egiptu mówił mniej więcej w tym samym sensie, co Tricot. Cesarz Galilei wypowiedział się również za powściągliwością. Wtedy rozległ się gwar po wszystkich kątach, rozpoczęły się narady. Nieskończenie liczniejszy tłum pragnął obyć..."
Błazen królewski - strona 51
" drogi na prawo i na lewo, zupełnie tak, jakby im zależało na zatarciu za sobą śladów. Po przybyciu do Paryża Cyganie udali się, rzecz oczywista, do Dzielnicy Cudów. Każdy żebrak, przewoźnik, kuglarz, żongler, muzykant grający na bębenku, słowem, każdy z ulicznych sztukmistrzów,..."
Błazen królewski - strona 52
" - Ludzie... pewna rodzina... - Jacy ludzie? Jak się nazywają? - Lanthenay! - odpowiedziała Cyganka na chybił trafił wymieniając nazwę wsi, przez którą kiedyś przejeżdżali, a która teraz przyszła jej nagle na myśl. Nie wypytywano jej więcej o nic. Imię Lanthenay rzucone..."
Błazen królewski - strona 53
" i to, co go czeka w przyszłości nie stanęło przed nim z taką wyrazistością. Był włóczęgą, wychowankiem złodziei, a więc i sam był złodziejem. - Czekam na odpowiedź - rzekła Cyganka. - Matko Gypsie... - urwał, zawahał się. - Dlaczegóż dzisiaj mówisz mi: "matko Gypsie"?..."
Błazen królewski - strona 54
" prowadził. Rzucili się natychmiast na żołnierzy i tak sobie z nimi dobrze poradzili, że w parę minut po napadzie Fanfare i Cocardére byli wolni. Można by opowiadać setki podobnych historyjek, których bohaterem był jeden albo drugi, lub też obaj razem. Dodajmy jeszcze, że większym..."
Błazen królewski - strona 55
" mówił. Dwaj inni stali przed nim w pozach pełnych szacunku i odpowiadali na pytania, zadawane im wyniosłym, rozkazującym tonem. Mężczyzną, który siedział, był czcigodny i powszechnie poważany ojciec Ignacy de Loyola, którego sława - jako człowieka mocnego, odważnego i świętego..."
Błazen królewski - strona 56
" - Czytajcie! - rzekł rozkazującym tonem. Thibaut i Lubin pochylili się jak na komendę i przeczytali: KŁAMSTWO, FAŁSZ, NICOŚĆ. Dogmatu Niepokalanego Poczęcia wykazane wraz z dowodami przez KALWINA dzieło wydane w Paryżu, z zezwolenia królewskiego przez STEFANA DOLETA Dwaj zakonnicy..."
Błazen królewski - strona 57
" Brat Thibaut i brat Lubin rzeczywiści bywali u Doleta. Uczony autor Komentarzy do języka łacińskiego lubił istotnie wypoczywać po swej pracy zawodowej w towarzystwie tych wesołych pijusów i przy szklance dobrego wina. Braciszkowie bawili go swą naiwnością, żarłocznością i..."
Błazen królewski - strona 58
" Dom składał się z parteru i dwóch pięter. Zaraz od wejścia ciągnął się długi korytarz, kończący się schodami prowadzącymi na wyższe piętra. Drzwi z korytarza na lewo wiodły do ogólnej sali, gdzie dziewki służebne podawały gościom miód i mocne wina; raczej rozebrane niż..."
Błazen królewski - strona 59
" szukam, będzie nieczysta i ohydna, lecz pociągnę za sobą również ciebie. Strzeż się, gdyż moja śmierć będzie twoją śmiercią!" - A więc? - zapytała Malarde ze zdziwieniem. - Nie bój się moje dziecko. Będziesz tu w dobrym domu, śmiem cię zapewnić, że nie ma on nic..."
Błazen królewski - strona 60
" "Piękna Kowalka" stojąc już przed progiem pokoju zrobiła taki ruch, jakby się chciała cofnąć. Ruch taki wykonują skazańcy, gdy się do nich zbliża kat. Potem, wznosząc ku niebu spojrzenie pełne nienawiści, uchyliła gwałtownie drzwi i weszła. ROZDZIAŁ XXIII CZY TA KSIĄŻKA,..."
Błazen królewski - strona 61
" pożyteczniejszy dla Kościoła niż cesarz. A więc cesarz zaczeka! De Monclar drżąc ze wzruszenia pochylił czoło tak nisko, że dotknął nim prawie ziemi, podczas gdy Loyola, wznosząc do góry prawą rękę, wyszeptał nad korzącym się formułkę błogosławieństwa papieskiego. Nie..."
Błazen królewski - strona 62
" się przed oberżą de la Deviniére. - Nic nie rozumiem! Jak się to stało? - rzekł zdziwiony brat Thibaut. - Prawdopodobnie pomyliliśmy się. - I mnie się tak zdaje. Zawróćmy. - Zawróćmy, mój bracie. Tu brat Lubin i brat Thibaut przestąpili próg oberży i po chwili siedzieli już..."
Błazen królewski - strona 63
" - Tak się obejść z dwoma czcigodnymi zakonnikami! - gniewał się oberżysta, a tymczasem pani Gregoire na klęczkach oddzielała przy pomocy nożyczek oba habity. Wkrótce zło zostało naprawione, a brat Thibaut i brat Lubin, ochłonąwszy ze wzruszenia, wrócili do swej kolacji. Podczas..."
Błazen królewski - strona 64
" - Pieniędzy! Albo padniecie trupem! Błysnęły ostrza dwóch sztyletów, zakonnicy padli na kolana, a po ich policzkach zaczęły płynąć rzęsiste łzy. Przerażeni, złożyli ręce jak do modlitwy. Cocardére i Fanfare przeszukiwali kieszenie mnichów, a braciszkowie zakonni zaczęli..."
Błazen królewski - strona 65
" Na próżno go szukano. Gdy kapitan Montgomery stanął przed królem, ten zwrócił się do niego z zapytaniem; - Co uczyniłbyś, kapitanie, znalazłszy się na miejscu de Bervieux - ojca? - Nie zawahałbym się ani chwili! Nie ma rodziny, gdy król rozkazuje. Aresztowałbym mego syna. Król..."
Błazen królewski - strona 66
" - Sire, tamtej nocy, kiedy usłyszałam, że dajesz rozkaz aresztowania mego ojca... - Ten wyraz nie schodzi ci z ust, Hiletko! - rzekł twardo Franciszek I. - Strzeż się, żeby nie przyniósł on nieszczęścia błaznowi! Nie obrażaj mnie, Hiletko, nadając to imię temu wesołkowi, a nie..."
Błazen królewski - strona 67
" wszystko. Wyobraził ją sobie martwą, z zakrwawioną piersią! Najwyższym wysiłkiem woli opanował się i zawołał wesołym tonem: - Na Boga, droga księżniczko! Nie potrzeba tyle słów ani takich rozpaczliwych gestów. Życzenia twoje są dla mnie rozkazem. Alboż ojciec może się..."
Błazen królewski - strona 68
" W tej chwili wybiła północ. - Cicho! - szepnęła gasząc pochodnię. Upłynęło kilka minut. Wreszcie Joanna wzięła Tribouleta za rękę i rzekła: - Chodźmy! Triboulet dał się prowadzić, serce biło mu w piersiach jak młot. Joanna powiodła go przez pokoje tonące w ciemnościach. W..."
Błazen królewski - strona 69
" - Nie chcesz słyszeć o małżeństwie? - rzekł wesoło Triboulet. - A więc zgoda! Ja wygram na tym, moja panno. Opuścimy więc ten przeklęty kraj. Pojedziemy daleko... daleko od Paryża. Hiletka oparła głowę na ramieniu Tribouleta. - Nie - szepnęła cichutko. - Nie chcesz opuszczać..."
Błazen królewski - strona 70
" potem o postępku Doleta i swoim pójściu z królem do Luwru. No i wreszcie o ukazaniu się młodzieńca na balu, o jego zuchwałym wyzwaniu i niesłusznym podejrzeniu. Triboulet słuchał jej opowiadania z największą uwagą, a kiedy skończyła, rzekł: - Mówisz więc, że cię nie kocha? -..."
Błazen królewski - strona 71
" Księżna d'Etampes zatrzymała się wreszcie w wąskiej ślepej uliczce, zaśmieconej, poprzecinanej strumykami tłustych pomyj. Po obu jej stronach stały niechlujne, odrapane domy, których szeroko rozsiadłe dachy zasłaniały niebo, ukazując tylko wąski jego pasek. - To tu! - powiedziała..."
Błazen królewski - strona 72
" Kochałaś! Wiem o tym, Margentyno, bo twoja miłość sprawiała mi wtedy taką mękę... Śledziłam cię, szpiegowałam, wiedziałam o każdym twym słowie, o każdym ruchu... Tak, miłość twoja do Franciszka była gorąca i szczera... - Franciszek! - mruknęła wariatka z niechęcią w..."
Błazen królewski - strona 73
" Oczy księżnej błysnęły złowieszczym ogniem. - A co do twej córki, przysięgam ci, że ją odnajdziemy. - Moja córka nie żyje - rzekła półgłosem Margentyna potrząsając smutno głową. - Potem dodała gwałtownie: - Och, pani, jakże jesteś dobra! Sześcioletnie dziecko, bardzo..."
Błazen królewski - strona 74
" Rozmyślając o tym wszystkim, Triboulet przygrywał na swej lutni, a grał bardzo pięknie. Wkrótce wyszedł z pokoju, zabierając instrument ze sobą. Zaczął błądzić po Luwrze, wreszcie zawędrował aż na budowę nowego skrzydła, rozpoczętą przez Franciszka I. Kilkudziesięciu..."
Błazen królewski - strona 75
" rzekł żołnierz, przypominając sobie nagle o swoich obowiązkach. - A powiedz mi, mój Ludwiku, jak długo trwa taka warta? - Zluzują mnie za godzinę, ale odejdź pan już, proszę pana o ta... Nie chciałbym zapijać człofieka, która tak pięknie gra Górskie hale. "I on również..."
Błazen królewski - strona 76
" ludzi. Triboulet wzdrygnął się. Szybko otworzył drzwi i złapał za rękę idącą w jego stronę kobietę z pochodnią w ręku. - Co się dzieje? - zapytał Triboulet. - Co się dzieje, mów, pani! - powiedział już spokojniej. - Dzieje się to, że księżna de Fontainebleau znikła z..."
Błazen królewski - strona 77
" - Że jesteś wolny, mój bracie! Nic cię nie wiąże, jak mnie, ani obowiązki, ani przywiązanie! Cały świat stoi przed tobą otworem! Miej tylko dobrego konia i ostrą szablę, a na świecie znajdzie się pole do walki. Wszędzie są owce, których należy bronić przed wilkami... Może..."
Błazen królewski - strona 78
" Młodzieniec siedzący w łodzi wstał, przygotowując się do wyskoczenia na brzeg. Znajdował się o jakieś piętnaście kroków od Manfreda, i ten rozpoznał go. - Margrabia de Sansac! - szepnął. Ulegając szalonej chęci brawury, wyszedł z cienia i zawołał z szyderczym śmiechem: -..."
Błazen królewski - strona 79
" mogłaby się dostać do ogrodu. - Trzeba wyważyć drzwi - rzekł d'Essé. Ale La Châtaigneraie wskazał na leżące tu i tam trupy. - Na dziś sprawa przegrana - rzekł z zimną wściekłością. - Skąd wiemy, czy ten dom nie jest schronieniem włóczęgów? Cofnijmy się! ROZDZIAŁ XXX..."
Błazen królewski - strona 80
" To, co nastąpiło potem, było silniejsze od nich. Padli sobie w ramiona, usta ich połączyły się w namiętnym pocałunku. I choć pocałunek ten wyrósł z rozpaczy ich serc, byli jednak szczerzy. Ona przestała myśleć w tej chwili o Franciszku, on nie myślał o Hiletce. W jej umyśle..."