Błędny ognik : opowiadanie
Londyński Bolesław
Błędny ognik : opowiadanie - strona 1
" Bibljoteczka dla dzieci M. Rościszewski. BŁĘDNY OGNIK Opowiadanie . Z rysunkami Henryka Toma. Wydawnictwo Księgarni F. Korna w Warszawie. Marszałkowska 65. "
Błędny ognik : opowiadanie - strona 2
" Przedruk tekstu i rysunków zastrzeżony. Druk. R. Otesiński, W. Merkel i S-ka, Chłodna 37. 1 "
Błędny ognik : opowiadanie - strona 3
" BŁĘDNY OGNIK Był cichy ciepły wieczór, jeden z rzadkich wieczorów z końca sierpnia. Ogród zaczynał już powoli tonąć w mroku wieczornym i Cesia z Józia, bawiące się niedaleko domu, zamierzały już wracać, gdy nagle podbiegła do nich starsza siostra, dziewięcioletnia Stefcia...."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 4
" słyszeć nie może, ozwała się cichutko: — Wiecie, byłam co tylko w kuchni i tam stróż Piotr mówił, że w naszym lesie ukazał się ognik! — Ognik? — Jaki ognik? — zapytały dziewczynki, nie zrozumiawszy wyrazu. — Błędny ognik, — objaśniła Stefcia, — on tak się nazywa..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 5
" A ze skarbem łączyło się w nich wyobrażenie czegoś tajemniczego, cudownego i strasznego. — Skarb! — wyszeptały ich nawpół otwarte usteczka. — Tak, skarb! i wiecie, postanowiłam, że musimy go znaleźć koniecznie, dodała Stefcia tonem niedopuszczalnym zaprzeczenia. Stefcia była..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 6
" stała z nieograniczonego wpływu na swoje małe siostrzyczki. I teraz więc nie poważały się powiedzieć "nie" na jej stanowczy projekt. — Ale jakże my go znajdziemy? — nieśmiało spytała Cesia. — Poprostu. Kucharka Franciszkowa powiada, że trzeba iść za ognikiem, dopóty,..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 7
" rzekła; — zauważymy tylko miejsce, a potem wrócimy do domu i powiemy. — To lepiej teraz powiemy i pójdziemy wszyscy razem, — oświadczyła Gęsia, kontenta że zdarza się taki świetny punkt wyjścia. — Aha, jak to zaraz widać, że ty nic nie wiesz i boisz się, — odparła..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 8
" ale ciekawość i kusząca chęć aby samej doświadczyć bajecznej przygody, brała górę. Przytem miała do siostry Stefci nieograniczone zaufanie i czuła dla niej cześć bałwochwalczą nieomal, za jej stanowczość i odwagę. — Więc pójdziemy — rzekła Stefcia. — Ach, jak mama..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 9
" do Stefci, która wziąwszy za rękę Józię, ze stanowczością wyruszyła w drogę. Cesia, czując się winną, nieśmiało podążała za niemi. Minęły ogród, nie spotkawszy nikogo, doszły do rzeki i przez most wstąpiły na łąkę. Mrok zapadał. Cienie nocne posuwa- "
Błędny ognik : opowiadanie - strona 10
" ły się szybko, pełzając po całej łące, a na przodzie, jak czarna nieruchoma ściana, wznosił się znajomy las. I za każdym razem, gdy Cesia spoglądała na jego ciemną tajemniczą kotarę, dreszcz ją przenikał i bezwiednie tuliła się do Stefci. — Tchórzysko! — rzekła Stefcia,..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 11
" zajękliwie z łez i wzruszenia, — Ja się boję... ja dalej nie pójdę, ja chcę do domu. Stefcia rozgniewała się. Słabość Cesi wzburzyła ją. Do lasu już było bardzo blizko. — Czy podobna wyrzec się tego zamierzonego celu? — Idź do domu, jeżeli chcesz, — rzekła, — ja..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 12
" krzyczała Cesia, schwyciwszy Józię za sukienkę. — Ach! — krzyknęła nagle Józia, — patrzcie, ogniki Łzy Cesi obeschły odrazu i stłumiwszy oddech, dziewczynki patrzały w stronę, w, którą wskazywała Józia. W oddaleniu, pomiędzy drzewami, rzeczywiście widać było..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 13
" dał się jej podejrzany. Ognik był przy nich, ale nagle pochylił się, zadrżał, dotknął się prawie ziemi i w tej chwili dał się słyszeć dobrze znany dzieciom, ale gniewny teraz okrzyk: — Znowu zaczepiłem o korzenie! Kiedyż nareszcie oczyszczą tę drogę? — Ależ to wujek..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 14
" Stefcia, widząc, że tajemnica się wydała, objaśniła wujkowi o co chodziło. Wujek roześmiał się. — I ty mogłaś uwierzyć w taką bajkę? — rzekł wujek — ty, taka duża i rozumna? A może wam chodziło o robaczki świętojańskie, które latem pokazują się w trawie i..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 15
" — Franciszkowa musiała sobie uroić te skarby — pomyślała ze smutkiem i teraz wszyscy śmiać się będą ze mnie. — No, postaram się wam to objaśnić w sposób jaknajprostszy — mówił tymczasem wujaszek Michał. — Nie wiem tylko czy mnie zrozumiecie. Widziałyście w mieście na..."
Błędny ognik : opowiadanie - strona 16
" — Ludzie prości — mówił dalej — nie umieją sobie wytłomaczyć ukazywania się ogni i wymyślają różne głupstwa o nieczystej sile i temu podobne. Ale mam nadzieję, że moje siostrzenice nie będą już nigdy wierzyły w podobne bajki. — Ja nie będę, rzekła Stefcia,..."