Carmen
Merimee Prosper
Carmen - strona 1
" Prosper Mérimée CARMEN Tłum. Tadeusz Żeleński-Boy "
Carmen - strona 2
" 1 Zawsze podejrzewałem geografów,że sami nie wiedzą,co plotą,mieszcząc pole bitwy pod Munda w okolicy Bastuli Poeni,w pobliżu nowoczesnej Monda,o jakie dwie mile na północ od Marbella.Wedle moich własnych wniosków z tekstu anonimowego autora "Bellum Hispaniense ",oraz kilku..."
Carmen - strona 3
" Nie mnie przypadł zaszczyt odkrycia tak pięknego miejsca.W chwili gdy w nie zaszedłem, jakiś człowiek spoczywał tam już:prawdopodobnie spał.Obudzony rżeniem,wstał i podszedł do swego konia,który skorzystał ze snu pana,aby sobie uczynić dobry popas w okolicznej trawie.Był to..."
Carmen - strona 4
" Były to pierwsze słowa,które wyrzekł,przy czym zauważyłem,że akcent jego nie ma andaluzyjskiego brzmienia.Wyciągnąłem stąd wniosek,że jest podróżnym jak ja,tyle tylko,że nie archeologiem. - Może to panu będzie smakowało - rzekłem - podając mu prawdziwe hawańskie regalia...."
Carmen - strona 5
" zamierzam spędzić noc. Nim zdołałem spostrzec znak mego przewodnika,odpowiedziałem,że jadę do gospody Del Cuervo. -Lichy to nocleg dla osoby takiej jak pan...I ja tam jadę;jeśli pan pozwoli sobie towarzyszyć,odbędziemy drogę razem. - Bardzo chętnie - rzekłem dosiadając..."
Carmen - strona 6
" jakie dotąd spotkałem.Duża izba służyła za kuchnię,jadalnię i sypialnię.Ogień zapalało się na płaskim kamieniu na środku izby,a dym wychodził przez dziurę w dachu,lub ra- czej nie wychodził,tworząc chmurę o kilka stóp nad ziemią.Pod ścianą leżało na ziemi kilka starych..."
Carmen - strona 7
" smutku.Oświecona lampką stojącą na stoliku,twarz jego,szlachetna zarazem i dzika,przypominała mi Miltonowego szatana.Może,jak ów szatan,towarzysz mój myślał o siedzibie, którą opuścił,o wygnaniu,które na siebie ściągnął przez jeden błąd.Próbowałem nawiązać przerwaną..."
Carmen - strona 8
" że przesuwa się koło mnie cień człowieka i cień konia,oba kroczące bez szelestu.Podniosłem się na wpół i poznałem jak gdyby Antonia.Zdumiony,iż widzę go na dworze o tej godzinie, wstałem i podszedłem ku niemu.Spostrzegłszy mnie,przystanął. - Gdzie on jest?- spytał Antonio..."
Carmen - strona 9
" postanowienie i wróciłem do izby.Don Jos spał jeszcze,wynagradzając sobie niewątpliwie trudy i bezsenność wielu burzliwych dni.Musiałem silnie nim potrząsnąć,aby go zbudzić. Nigdy nie zapomnę jego strasznego spojrzenia oraz gestu,jakim sięgnął po rusznicę,którą przez..."
Carmen - strona 10
" ten bandyta się dopuści..."Mimo to,czy przesądem jest ów głos sumienia,opierający się wszelkiemu rozumowaniu?Być może w drażliwym położeniu,w którym się znalazłem,nie mogłem się zeń wyplątać bez wyrzutów.Tonąłem jeszcze w największej niepewności co do moralnej strony..."
Carmen - strona 11
" nimfy Gwadalkiwiru nie zawahały się i,bardziej wierząc w Anioł Pański niż w słońce,ukazały się z czystym sumieniem w toalecie kąpielowej,która jest zawsze nad wyraz prosta.Nie było mnie przy tym.Za mego pobytu dzwonnik był niesprzedajny,zmierzch dość ciemny,i chyba kot..."
Carmen - strona 12
" -No!no!Widzi pan przecież,że jestem Cyganką;chce pan,abym mu powróżyła?Słyszał pan kiedy imię Carmencita?To ja. Byłem wówczas (jakieś piętnaście lat temu)takim niedowiarkiem,że nie cofnąłem się ze zgrozą,dowiadując się,że stoję obok czarownicy."Dobryś,pomyślałem..."
Carmen - strona 13
" Każdy rozumie,że śmieszne byłoby dać sobie wróżyć w kawiarni,toteż poprosiłem piękną czarownicę,aby mi pozwoliła towarzyszyć sobie do domu.Zgodziła się bez trudu,ale znowuż chciała wiedzieć godzinę i poprosiła mnie,abym jeszcze raz zadzwonił w zegarek. -Czy to..."
Carmen - strona 14
" -A,to ty,mój zuchu -wykrzyknąłem,śmiejąc się najmniej kwaśno,jak mogłem - przerwałeś panience w chwili,gdy przepowiadała mi nader ciekawe rzeczy. -Zawsze ta sama!Ale to się skończy - rzucił przez zęby,zwracając na nią posępne spojrzenie. Tymczasem Cyganka mówiła doń dalej w..."
Carmen - strona 15
" - Jak to?- spytałem nieco zaskoczony. -No,tak,wie pan przecie,ten piękny zegarek,w który dzwoniłeś w bibliotece,kiedyśmy panu mówili,że czas na chór.Otóż znalazł się,oddadzą go panu. - To jest...- przerwałem nieco zakłopotany -właściwie zgubiłem... -Hultaj jest pod..."
Carmen - strona 16
" Wziął mnie za rękę i uścisnął mi ją poważnie.Po chwili podjął: -Czy mogę pana jeszcze poprosić o jedną usługę?...Kiedy pan będzie wracał do swoich, może będzie pan przejeżdżał przez Navarrę,a w każdym razie przez Vittorię,która leży niedaleko. -Tak -rzekłem -z..."
Carmen - strona 17
" zwolenia,ponieważ one się tam rozbierają,zwłaszcza młode,kiedy jest gorąco.W porze gdy robotnice wracają z obiadu,wielu młodych ludzi czeka na nie w przejściu i umizgają się,ile wlezie!Mało która z tych panienek odmówi jedwabnej mantylki;toteż,przy tym połowie amatorzy..."
Carmen - strona 18
" I wyjmując kwiat kasji,który miała w ustach,rzuciła mi go zręcznym ruchem wprost między oczy.Panie,to mnie tak ugodziło jak kula...Nie wiedziałem,gdzie się podziać,stałem jak słup.Kiedy weszła do fabryki,spostrzegłem kwiat kasji,który upadł mi pod nogi;nie wiem, co mi się..."
Carmen - strona 19
" tyłu,jak jest powinnością kaprala w takich razach.Zrazu Cyganka milczała: ale na ulicy Wężej -zna ją pan,zasługuje na swą nazwę,tak jest kręta - otóż na ulicy Wężej zaczyna od tego,że spuszcza płaszczyk na ramiona,aby mi pokazać swego szelmowskiego buziaka,i obracając..."
Carmen - strona 20
" matki,która ma za całą podporę tylko mnie i mały barratcea (ogródek)z dwudziestoma jabłonkami!Och,znaleźć się znów tam,u nas,wśród białych gór!Znieważono mnie,bo nie jestem z tego kraju hultajów,przekupniów zgniłych pomarańcz;i te szelmy stanęły wszystkie przeciw mnie,bo im..."
Carmen - strona 21
" Pierwsze dni więzienia spłynęły bardzo smutno.Przystając do wojska,wyobrażałem sobie, że zostanę co najmniej oficerem.Longa,Mina,moi krajanie,są wszakże kapitanami;Chapalangarra,który jest z czarnych,jak Mina,i jak on uciekł do waszego kraju,Chapalangarra był..."
Carmen - strona 22
" więzieniu,miło mu czuć za murami przyjazną duszę,która o nim myśli.Sztuka złota mierziła mnie nieco,byłbym rad ją zwrócić;ale gdzie szukać mego wierzyciela?Nie zdawało mi się to łatwe. Po obrzędzie degradacji sądziłem,że nic mnie już gorszego nie czeka;ale zostawało mi..."
Carmen - strona 23
" nie wiem gdzie. Domyśla się pan,iż zeszedłszy z warty,pognałem do Triana;ale wprzód wstąpiłem się ogolić i wyczyściłem się jak na paradę.Znalazłem Carmen u Lillas Pastia,starego handlarza ryb,Cygana czarnego jak Maur.Wiele osób zachodziło tam na smażone rybki,zwłaszcza,jak..."
Carmen - strona 24
" - Ty jesteś mój rom (mąż),a ja twoja romi (żona). Stałem na środku pokoju,obarczony sprawunkami,nie wiedząc,gdzie je złożyć.Rzuciła wszystko na ziemię i skoczyła mi na szyję,mówiąc: - Płacę swoje długi,płacę swoje długi. Ach,panie,ten dzień!ten dzień!...Kiedy o nim..."
Carmen - strona 25
" mantylkę i pomknęła. Mówiła prawdę.Byłoby rozsądniej nie myśleć o niej;ale od owego dnia przy ulicy Candilejo,nie mogłem już myśleć o czym innym.Wałęsałem się cały dzień,w nadziei,że ją spotkam.Pytałem o nią starą Cygankę i handlarza ryb.Oboje odpowiadali,że..."
Carmen - strona 26
" -Doskonale.Jeżeli ty jesteś taki nieprzystępny,wiem,do kogo się zwrócić.Zaproponuję twemu oficerowi obiadek u Doroty.Wygląda na dobrego chłopca,postawi na warcie zucha, który będzie widział tylko to,co trzeba.Bądź zdrów,kanarku.Uśmieję się w dniu,w którym będziesz miał..."
Carmen - strona 27
" towarzystwie młodego człowieka,porucznika z naszego pułku. - Zmykaj stąd - rzuciła mi po baskijsku. Stałem osłupiały z wściekłością w sercu. - Co ty tu robisz?- zawołał porucznik.- Dalej,zmykaj! Nie mogłem uczynić kroku,byłem jak porażony.Oficer,wściekły,widząc,że..."
Carmen - strona 28
" mnie złapano,rozstrzelano by mnie bez pardonu. -Mój chłopcze - rzekła Carmen - musisz się wziąć do czegoś;obecnie,kiedy król nie daje ci już ryżu ani sztokfisza,trzeba ci myśleć o zarobieniu na życie.Jesteś za głupi,aby kraść . pastetas (zręcznie,sztuką);ale jesteś mocny i..."
Carmen - strona 29
" odbyły się szczęśliwie.Życie przemytnika lepiej mi się podobało niż życie żołnierza;obsypywałem Carmen podarkami.Miałem pieniądze i kochankę.Nie miałem wyrzutów, bo jak mówią Cyganie:wśród przyjemności świerzb nie swędzi.Wszędzie znajdowaliśmy dobre..."
Carmen - strona 30
" jej,kiedy Garcja odwrócił głowę.Byłem oburzony,nie odzywałem się do niej całą noc.Rano spakowaliśmy toboły i byliśmy już w drodze,kiedyśmy spostrzegli,że jakiś tuzin jeźdźców depce nam po piętach.Fanfaronom andaluzyjskim,którzy mieli w gębie jedynie śmierć i..."
Carmen - strona 31
" nam chleba.Przesiedzieliśmy tam cały dzień,a w nocy zbliżyliśmy się do Gaucin.Czekaliśmy nowin od Carmen.Nic nie nadchodziło.Z nastaniem dnia widzimy mulnika,który prowadzi kobietę wytwornie ubraną,pod parasolką oraz małą dziewczynkę,wyglądającą na jej pokojówkę.Na to..."
Carmen - strona 32
" od czasu do czasu wyprawiał sceny zazdrości. Pewnego dnia pchnął ją nożem.I cóż,ona kochała go tym mocniej!Kobiety są już takie, zwłaszcza Andaluzyjki.Ta była dumna z blizny,którą miała na ramieniu;pokazywała ją niby najpiękniejszą rzecz na świecie.Przy tym Jos -Maria,na..."
Carmen - strona 33
" Podnoszę głowę i widzę na balkonie Carmen wspartą o poręcz obok oficera w czerwonym mundurze,złotych epoletach,z ufryzowaną głową i miną wielkiego milorda.Ona sama ubrana była wspaniale:szal na ramionach,złoty grzebień,cała w jedwabiach,i dopieroż szelma - zawsze ta sama!-..."
Carmen - strona 34
" Gdy piłem,ona rzekła: - Widzisz ten pierścionek,który ma na palcu?Jeśli chcesz,dam ci go. Odparłem: -Dałbym palec,aby spotkać twego milorda w górach,każdy z maquilą (okuty kij)w garści. -Maquila ,co to znaczy?- spytał Anglik. -Maquila -rzekła Carmen śmiejąc się -to..."
Carmen - strona 35
" uśmiechem,który miewała w pewnych momentach i wówczas nikt nie miał ochoty śmiać się -czy wiesz,co by trzeba zrobić?Żeby Jednooki szedł pierwszy.Ty trzymaj się nieco z tyłu; Rak jest dzielny i zręczny,ma dobre pistolety...Rozumiesz?... Przerwała sobie nowym wybuchem..."
Carmen - strona 36
" rany wypchnięte strumieniem krwi.Padł na twarz,waląc się jak kłoda. - Coś ty zrobił?- rzekł Dancaire. -Słuchaj -rzekłem -za dużo było jednego z nas na świecie.Kocham Carmen i chcę mieć ją sam.Zresztą Garcja był łajdak;pamiętam,co zrobił z biednym Remendado.Jest nas już..."
Carmen - strona 37
" spotkać w ustronnej gospodzie lub nawet w biwaku.Raz tylko -było to w Maladze -dała mi przyczynę do niepokoju.Dowiedziałem się,że wzięła na oko bogatego kupca,z którym prawdopodobnie zamierzała powtórzyć figiel z Gibraltaru.Mimo perswazji Dancaira,który chciał mnie..."
Carmen - strona 38
" Dałem się wciągnąć i znów podjąłem swoje szpetne rzemiosło. Podczas gdy ja się kryłem w Grenadzie,były tam walki byków,na które Carmen poszła. Za powrotem wiele mówiła o bardzo zręcznym pikadorze imieniem Łukasz.Znała imię jego konia,wiedziała,ile kosztuje jego haftowany..."
Carmen - strona 39
" wiedział mi,że w Kordowie są byki.Krew zakipiała we mnie;pędzę jak szaleniec,przybywam do cyrku.Pokazano mi Łukasza;na ławeczce przy barierze poznałem Carmen.Wystarczyło mi widzieć ją przez minutę,aby zyskać pewność.Łukasz,przy pierwszym byku,złożył jej hołd,jak..."
Carmen - strona 40
" Uśmiechnęła się i rzekła: - Ja najpierw,ty potem.Wiem,że tak ma być. -Zastanów się - podjąłem - cierpliwość moja,siła wyczerpały się;decyduj się,albo ja się zdecyduję. Opuściłem ją i poszedłem w stronę pustelni.Zastałem pustelnika na modlitwie.Czekałem, aż..."
Carmen - strona 41
" Znaleźliśmy się w ustronnym wąwozie;zatrzymałem konia. - To tu?- rzekła. Jednym skokiem była na ziemi.Zdjęła mantylkę,rzuciła ją sobie pod nogi i stała nieruchomo z ręką na biodrze,patrząc na mnie bystro. -Chcesz mnie zabić,widzę to dobrze - rzekła -tak jest pisane;ale..."
Carmen - strona 42
" na mnie uparcie;potem zamgliło się i przymknęło.Stałem dobrą godzinę bezwładny nad trupem.Potem przypomniałem sobie,że Carmen mawiała często,że chciałaby być pochowana w lesie.Wykopałem jej grób nożem i złożyłem ją w nim.Długo szukałem jej pierścionka;znalazłem go..."
Carmen - strona 43
" cygańskiej,z trudem wytworzy sobie o nich pojęcie,nawet wyobrażając sobie szczeć najbardziej twardą,tłustą,nabitą kurzem.W większych miastach Andaluzji młode dziewczyny,powabniejsze od innych,bardziej dbają o siebie.Te chodzą tańczyć za pieniądze - tańce ich bardzo są podobne..."
Carmen - strona 44
" tak ludzka dla swego gościa,mówiła do mnie w obecności chorego:Singo,singo,homte hi mulo.(Niedługo,niedługo trzeba mu umrzeć.)Życie tych ludzi jest tak nędzne,że świadomość śmierci nie ma dla nich nic przerażającego. Znamienny rys charakteru Cyganów to ich obojętność w..."
Carmen - strona 45
" ciemnych,i wielce są z tego dumni.Czują się rasą wyższą,inteligentniejszą,i gardzą serdecznie ludem,który im użycza gościnności."Tutejsi ludzie są tak głupi,mówiła mi Cyganka z Wogezów,że nie ma żadnej sztuki ich oszukać.Któregoś dnia wieśniaczka woła mnie z..."
Carmen - strona 46
" obaj mówią dialektem tego samego narzecza.Pewne słowa bardzo pospolitego użytku wspólne są,jak sądzę,wszystkim gwarom;tak we wszystkich słownikach,które miałem sposobność zbadać,pani oznacza wodę,manro - chleb,mas - mięso,lon - sól. Nazwy liczb są prawie wszystkie te..."
Carmen - strona 47
" Cyganów.,Tajemnice Paryża "uświadomiły wytworną publiczność,że czurin znaczy nóż.Jest to czyste rommani ;,czuri "jest jednym z owych słów wspólnych wszystkim dialektom.P.Vidocq nazywa konia gres ,jest to również cygańskie słowo,gras,gre,graste,gris .Dodajcie jeszcze słowo..."