www.chezlautrec.com.pl

Całe życie biedna
Kraszewski Józef Ignacy


Całe życie biedna - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski CAŁE ŻYCIE BIEDNA "

Całe życie biedna - strona 2
" SŁÓWKO AUTORA   Odczytując dziś tę powieść, możebyśmy gotowi zgodzić się na zdanie recenzenta (p. K. Podwysockiego), który sprawozdanie o niej zakończył pytaniem: czy warto się jej było rodzić? A jednak tę próbę, która na dwa wydania w krótkim przeciągu..."

Całe życie biedna - strona 3
" jakąś wartość mieć może. Jakkolwiek niewiele upłynęło czasu od napisania tej powieści, potrzegamy sami, że wielka zaszła zmiana w obyczajach naszych i zewnętrznym objawie życia. Dziś mniej mamy tych ekscentrycznie nacechowanych fizjonomij: wszystko się jakoś zatarło,..."

Całe życie biedna - strona 4
" I DOM PANI PODKOMORZYNY Wśród rozległej równiny, którą gaje brzóz i sosen zamykały W oddaleniu, wznosił się stary wysoki dom drewniany otoczony obszernym sadem i zabudowaniami gospodarskimi. Do niego wiodła droga wysadzana starymi lipami, wśród których biel ała kaplica św...."

Całe życie biedna - strona 5
" ręku, z muszkami, w rogówce. Pod nimi stała kanapa obciągnięta nawleczką i widocznie w niektórych miejscach wysiedziana; przed nią uporządkowane dokoła stolika krzesła w pokrowcach także, które tylko od święta zdejmowano. Na kominie był osadzisty zegar niegdyś brązowany, a..."

Całe życie biedna - strona 6
" Wszystko działo się według jego rozkazów, słudzy bali go się może więcej niż samej pani; sama jejmość słuchała go z pokorą, dając pierwsza dobry przykład nieograniczonego posłuszeństwa. Gdyby kiedy staremu zegarowi przyszła była ochota stanąć, cały dom byłby stanął i..."

Całe życie biedna - strona 7
" dwudziestu. - Chłodno, pani, ale pogodnie. - A co się tam dzieje z kanarkami? - Zdrowe, pani, tylko się trochę samce poczubiły. - Aniela nigdy dobrze nie dopilnuje śmietanki, oto węgla pływają po niej. Jan zamilkł, bo nie śmiał ani wymawiać ukochanej Anieli, ani..."

Całe życie biedna - strona 8
" Pani Dorota szukała w głowie od czego zwykła była rozmowę z przybywającymi zaczynać, pan sędzia patrzał po ścianach i uderzał palcami po kolanie, pan Mateusz oglądał się z miną człowieka, który bada ducha domu. Gdy wszyscy milczą jeszcze, przez drzwi od bocznego pokoju weszła..."

Całe życie biedna - strona 9
" sobie. Zupełnie już wtedy nie wiedziała co począć, w uszach jej zaszumiało, w głowie się przewracało, w oczach ćmiło, a ciotka z niesłychanym także zdumieniem i nieukontentowaniem spojrzała na kawalera, który tak nieprzyzwoicie, przy pierwszej bytności, ośmielał się zbliżyć..."

Całe życie biedna - strona 10
" II ANNA Taką jednak, jakośmy ją odmalowali powierzchownie, nic przez się nie znaczącą istotą nie była panna Anna. Pokryte tą suknią pokory, łagodności, posłuszeństwa, biło w niej pełne czu cia serce, a w głowie roiły się myśli, których by zacna ciotka nigdy była nie..."

Całe życie biedna - strona 11
" majątku dla siebie, ile dla córki: to bowiem, co przeznaczyli na jej uszczęśliwienie, wychowanie, stawało się przy ubóstwie jedną więcej męczarnią. Może się to komu wydać śmiesznym, lecz któż nie przyzna, że wychowanie staranne daje gusta wytworne, czyni potrzebą towarzystwo..."

Całe życie biedna - strona 12
" płakała, gdy wyjeżdżała matka, ale milczeć musiała i przyjąć to szczęście dlatego, że ono się szczęściem rodzicom jej wydawało. Tu do ostatka stracić musiała Anna, a przynajmniej skryć przed ciotką wszystkie swoje dobrze wychowanej dziewczyny zatrudnienia i upodobania...."

Całe życie biedna - strona 13
" mogła skomponować na rachunek męża po jego śmierci. Liczba tych przymiotów była tym większa, im dalej panią Dorotę lata odsuwały od nieboszczyka podkomorzego, którego po śmierci w sercu swoim ukanonizowała . Co dzień niemal dodawała mu jakąś cnotę, której nie miał i..."

Całe życie biedna - strona 14
" większą dobrodziejkę, oni aspannie nic nie zostawili i, gdyby nie j a, to byś teraz kawałka chleba nie miała. Idź, aspanna, pobiegaj z pieskami! Ilekroć ją zobaczyła we łzach, tyle razy niemiłosiernie gderała pani Dorota lub pocieszała ją w taki sposób, który tylko większy..."

Całe życie biedna - strona 15
" głowę nimi, jakby chciały jej przydać cierpienia czy ciekawości. I jak to bywa między przyjaciółkami, opowiadały owe cudowne wejrzenia na tańcującym wieczorze, owe ściśnienia ręki, owe przechadzki pod oknami i podarunki kwiatów i bury od mamy itd. Anna słuchała, ale nie..."

Całe życie biedna - strona 16
" którego widać było całą okolicę: kilka wsi, wieżę parafialnego kościoła, gościniec, pola i lasy. Tu Anna widziała przynajmniej życie i swobodę i jakże nieraz zazdrościła ubogim, co się po świecie tak wesoło przed jej oczyma kręcili. Często zapominała się na swojej ławce..."

Całe życie biedna - strona 17
" III PAN MATEUSZ I PAN SĘDZIA   Gdy pan sędzia z panem Mateuszem siedli do powozu i ujrzeli się już w lipowej ulicy, starszy odwrócił się do sąsiada i zapytał: - A cóż, panie Mateuszu? - A cóż, panie sędzio? - odpowiedział szydersko zapytany - to klasztor! - W..."

Całe życie biedna - strona 18
" - Trudne! trudne! waćpanu by się chciało przyjść tylko, wziąć za rękę i poprowadzić do ołtarza. Tak być nie może, chcąc coś mieć, trzeba popracować, warta też pracy jeśli nie panna to posag. Majątek czysty, nie odłużony (wprawdzie gospodarstwo idzie Bóg wie po jakiemu, ale..."

Całe życie biedna - strona 19
" lepszy; ja lubię w każdej rzeczy istotę, nie uczucie. Po kiego licha mi te uczucia; wszystkie kobiet y są równe i głupcy tylko wierzą w serce. Ja kiedy się ożenię, to dla pieniędzy, dla interesu, a pewnie nie z przywiązania jakiegoś, w które nie wierzę, powtarzam. I od mojej też..."

Całe życie biedna - strona 20
" - Komisarz pani, stary jej faworyt i sługa zaufany, pan Bałabanowicz. Ciocia ma w nim nieograniczoną ufność. Stary wyga pokornie się kłaniając umie z tego korzystać i robi, co mu się podoba. Ludzie mówią, że tęgo kradnie i któż by o tym wątpił! W jego położeniu kradłby..."

Całe życie biedna - strona 21
" - Mnie się zdaje, że my to zrobim przez Bałabanowicza. Prawda, że jemu o to chodzi, żeby rządzić całym majątkiem, ale postąpiwszy mu coś. - Dawszy mu co w łapę... - Rozumie się nie wprzód, aż do intercyzy przychodzić będzie. Stary filut mógłby ci figla wypłatać. -..."

Całe życie biedna - strona 22
" drugie im więcej broją, tym wyżej głowę drą. - Wcale nie! U nas cnota jest koniecznością, a za moich czasów po miastach była śmiesz- nością tylko. Wziąwszy tu żonę, będziesz miał głowę spokojną... - Póki jej będę pilnował! - Sama ci się ona upilnuje, bo się będzie..."

Całe życie biedna - strona 23
" przeszłość ręczy za przyszłość, wiąże się z nią ściśle i obie od siebie zależą. Pan Mateusz był jedynakiem u rodziców, a zatem popsutym dzieckiem; los jego chciał, żeby rozpieszczony przez ojca i matkę, wcześnie ich stracił i z zarodami egoizmu, z wielką żądzą użycia..."

Całe życie biedna - strona 24
" IV BAŁABANOWICZ Z południa następnego dnia przez Brzozówkę, wieś pana Mateusza sunęła się bryczka zaprzężona czterema końmi w szlejach. Na kozłach siedział woźnica w prostej świcie i poganiał z całych sił starając się wydobyć z jesiennego błota, którego wielkie..."

Całe życie biedna - strona 25
" - Jak się ona poświęca wychowaniu swojej siostrzenicy! Pan Bałabanowicz na te słowa spojrzał wilczo na sędziego i poruszył się na krześle, jakby go co upiekło. - Będzie też to doskonała żona, komu ją Bóg da! - dołożył sędzia. Bałabanowicz, który już sobie podpił,..."

Całe życie biedna - strona 26
" A pan Bałabanowicz ciągle stojąc na trzęsących się nogach i poprawując peruki, którą zsuwał prawie na oczy odkrywając z tyłu łysinę, powtarzał: - Z całego serca! panie dobrodzieju! z całej duszy! Niech pan dobrodziej będzie pewien! Nie omieszkam! Samo z siebie! Za tak zacnym..."

Całe życie biedna - strona 27
" Nareszcie wybryknął przed gankiem tęgi koń gniady. - A to silny i piękny koń! - zawołał Bałabanowicz. - Co za pierś! Chodzi on już w zaprzęgu? - Zaprzęgany na biczowych, otargany trochę! - odpowiedział pan Mateusz misternie. - Czy mi się zdaje, czym podobną do niego..."

Całe życie biedna - strona 28
" - Samo z siebie! I bez tego! Ale jakże! - mruczał stary lis. Ale na cóż ten prezent? Ludzie gotowi gadać... - Powiesz, żeś kupił - przerwał sędzia - a od nas nikt się nie dowie. - Hm! hm! tego! hm! - Bałabanowicz już się nie opierał i ściskał rękę pana Mateusza, który dał..."

Całe życie biedna - strona 29
" - Uprzedzając podkomorzynę - odezwał się po chwili sędzia - która niezawodnie zechce widzieć stan właściwego majątku, potrzeba odkryć go przed Bałabanowiczem, jak się tylko dobrze przetrzeźwi. Masz waćpan długi? - Kto ich nie ma? - Wszystkie są intabulowane? - Ani..."

Całe życie biedna - strona 30
" - Ale ja - pierwszy raz! - O! zachciałeś uważać na to! Sam gospodarz to lubi! kiedy gości spoi, cieszy się tym i raduje, a gniewa się na tych, co pić nie lubią! - Któż by to nie lubił! - szepnął Bałabanowicz prostując się i poprawując na sobie odzienie. - Zapewne, mój..."

Całe życie biedna - strona 31
" V KONKURY, POLOWANIE NA BAŁABANOWICZA Takim sposobem sędzia z panem Mateuszem obmyśliwszy Wszystko, zapewniwszy sobie pomoc Bałabanowicza, który nie Omieszkał wychwalić i pod niebiosa wynieść konkurenta, pokazawszy mu stan majątku fałszywie, ale do okoliczności stosownie,..."

Całe życie biedna - strona 32
" przeciwnie jej życzeniu a stosownie do jego zamiarów nakłaniało się: co dzień Mateusz bardziej w łaskę ciotki się wkradał. Chociaż nikt nigdy przed nią o zamiarach pana Mateusza nie mówił, chociaż jakby naumyślnie zostawiono ją na boku, ona widziała tę odegrywającą się..."

Całe życie biedna - strona 33
" Znowu tedy sędzia pojechał do posesyjki pana Bałabanowicza i pod pozorem rady jakiejś dla chorego konia zawiózł go do Brzozówki do pana Mateusza. Tu już poufalej do niego przystąpili nie skąpiąc ponczu i obietnic. Ażeby nie wydać się ze swoją myślą, zaczęto naprzód od koni, o..."

Całe życie biedna - strona 34
" - Toż samo - mówił dalej gospodarz - gdybym miał co po żonie, pewnie bym jakiemu uczciwemu człowiekowi oddał w zarząd. Czyż to być może - pomyślał w duchu Bałabanowicz - żeby on mnie miał za uczciwego! Osobliwsza rzecz pokazuje się, że to głupi człowiek: Tymci lepiej...."

Całe życie biedna - strona 35
" Mateusz trącił łokciem w bok sędziego i mrugnął na niego. - Jakeś łaskaw panie - mówił konkurent - dajże mi słowo, że mi nie odmówisz! słowo honoru? - A, a, a - samo z siebie! bardzo jestem - jestem, za zaufanie - ufanie - jąkał się Bałabanowicz. - Jakiż on głupi! -..."

Całe życie biedna - strona 36
" - A cóż, rzeczy przygotowane, pani podkomorzyna nie od tego; prawda, panie Bałabanowicz? - Samo z siebie! - Więc w tych dniach kończymy. Ja z Wpanem pojadę, oświadczym się z reguł, plackiem do nóg upadniesz i, pośpieszym z zaręczynami. Trzeba, żebyś Wpan przygotował..."

Całe życie biedna - strona 37
" I tu nie śmiał nawet sam sobie głośno swoich zuchwałych myśli powierzyć. - Niech podkomorzyna da panience pięćdziesiąt tysięcy złotych, to i to dosyć tymczasem, a zresztą głuchą, ustną obietnicę zapisu, bez wyrażenia jej w intercyzie. Kto wie? kto wie? Dumał sobie znów coś..."

Całe życie biedna - strona 38
" - Zamyślają tu zjechać w niedzielę i oświadczyć się. - Doprawdy! - zawołała porywając się podkomorzyna - tak prędko? - Tak uprojektowali sobie. Ale z respektem winnym pani, jużby warto pomyśleć o tym. - O czym? - A o tym konkurencie. - Wszakżeśmy już myśleli? -..."

Całe życie biedna - strona 39
" - Tego w intercyzie nie ma potrzeby kłaść, czy matka, kto tam o tym wie. Reszta wyprawy ułatwi się za tysięcy dziesięć, a w intercyzie zapisze się złotych osiemdziesiąt tysięcy. To jest znaczna suma. - Masz rację, Bałabanosiu! A która to wybiła? - Pół do dwunastej. Tak tedy -..."

Całe życie biedna - strona 40
" - Gdzież Żolka? hej, poszukajcie Lamurka! A dawajcie do stołu! Tu się dał słyszeć dzwonek na dziedzińcu zwołujący wszystkich ludzi na obiady; Jan otworzył drzwi i rzekł: - Do stołu dano. - Proszę waćpana, panie Bałabanowicz. Po czym mierzonym krokiem podkomorzyna,..."

Całe życie biedna - strona 41
" - Ja tego nie wiem - odpowiedziała cicho Anna. - Jak to? - Nikt mi o tym nie mówił. - Aleś to widzieć mogła. - Nie uważałam, aby dla mnie szczególniejszą okazywał grzeczność. - A, bo to się mnie należy - rzekła podkomorzyna. - Jakże się on aspannie podoba? - On się mnie..."

Całe życie biedna - strona 42
" VII ZARĘCZYNY   W niedzielę paradnie poubierani pan sędzia i Mateusz zajechali do kościoła, wkrótce po nich zatoczyła się też stara kareta podkomorzyny, w której siedziała ona, Anna i służąca Aniela. Po sumie i kazaniu przy wyjściu z kościoła, submitowali się nasi..."

Całe życie biedna - strona 43
" W istocie sędzia, acz bez żadnych zasad, nie był jeszcze do tego stopnia zepsutym i egoistą, żeby miał poklaskiwać panu Mateuszowi. Zląkł się go nawet trochę i począł żałować, że się z nim wdał. Pan Mateusz widząc się już u celu i nie potrzebując sędziego mało zważał..."

Całe życie biedna - strona 44
" tygodni, a niezbyt wspaniała wyprawa panny młodej, łatwo się na ten czas ukończyć mogła. Przyszedł dzień zaręczyn. Była to uroczystość po staropolsku wystawna, pełna ceremoniału, ukłonów, komplementów, wykrzykników, cyfer, wiwatów, pijatyki itd. , ale w gruncie smutna. Anna..."

Całe życie biedna - strona 45
" Dalej satyryk powiatowy, który miał przywilej bezkarnie ze wszystkich żartować, niedowarzone swoje koncepta co chwila po głowach puszczać i w oczy nieprzyjemne rzeczy wszystkim mówić. Był on także jednym z gastrolatrów, to jest czcicieli żołądka, których sekta tak w naszym kraju..."

Całe życie biedna - strona 46
" Medyk. Dawno ci radzę wziąć Leroy. Literat. Zaiste nie każdemu z śmiertelnych zdolne jest to lekarstwo przywrócić drogie a najszacowniejsze z darów niebios zdrowie. Ksiądz wikary. A niejednegośmy po nim pochowali. Literat. Smutny to, lecz pełen zasług stan, który wam duchownym..."

Całe życie biedna - strona 47
" Przygotowania do wesela były jeszcze wspanialsze niż do uczty zaręczyn. Wielka liczba gości sproszona, muzyka z pobliskiego miasta, beczki wina i miodu dla czeladzi, cyfry, wystrzały nawet nie były zapomniane. Kucharzy kilku pociło się nad sosami od tygodnia, po ryby posłano mil..."

Całe życie biedna - strona 48
" jedno przy drugim. Wszyscy uważali, że do siebie słówka nie przemówili przez cały ciąg obiadu. W czasie toastów i klaskania z biczów pod oknami podniosła się Anna i znów omdlała; przecież otrzeźwiono ją nie odprowadzając od stołu. Pan Mateusz, czując, jakie z tych mdłości..."

Całe życie biedna - strona 49
" - Ale co mi waść prawisz - rozogniona wołała pani Dorota, biegnąc - ja ją muszę znaleźć! To szalona dziewczyna: to kara Boska! I tak dobrze wypytywała się o panią młodą wszystkich, że w kwadrans całe towarzystwo o jej zniknięciu wiedziało; młodzież śmiała się, starzy..."

Całe życie biedna - strona 50
" IX POŻYCIE. BAŁABANOWICZ Zdaje się, że z poprzednich czynności łatwo już odgadnąć cały charakter pana Mateusza. Był to, jakeśmy widzieli, egoista bez najmniejszego współczucia dla drugich, usposobiony po temu po części organizacją , po części wychowaniem i początkami..."

Całe życie biedna - strona 51
" sposobie odzywania się do żony miał pan Mateusz intencją męczenia, bo nigdy inaczej nie powiedział słowa, jak tonem albo rzeczą urągając się, szydząc, znęcając. Dodajmy do tego, że wobec ludzi zmyślał czułość i wymuszał na żonie, żeby jej troski domowe maskowały się..."

Całe życie biedna - strona 52
" Ciotkę szanował i skarbił jej łaski w nadziei zapisów, o żonę zaś nie dbał wcale, wiedząc, że musi mu być posłuszną. Tak od pierwszych dni poczęły się męczarnie, które szydząc z czułości Anny z upodobaniem mąż jej zadawał. Gdy przybyli do Brzozówki, zapowiedział jej..."

Całe życie biedna - strona 53
" odwrotną stronę znajomego świata, czarną, plugawą, paskudną, jak on sam był; kazał jej wierzyć, że czysta i piękna strona życia istnieje tylko w wyobraźni i jest ułudną; lecz mimo swoich usiłowań, nie potrafił on wszczepić w nią wiary w zło i swojego piekielnego egoizmu...."

Całe życie biedna - strona 54
" nudne ceremoniały domu - tu znajome sąsiedztwu zepsucie i bezwstyd pana Mateusza. Bywał on wprawdzie wszędzie i wszyscy bywali u niego, ale ściślejszych stosunków nie miał z żadnym domem: kończyło się na zimnych raz w roku odwiedzinach. Mężczyźni zaś, którzy bywali u pana..."

Całe życie biedna - strona 55
" całkiem zapomniał o nim; natomiast przywiązał się do Bałabanowicza spodziewając się przez niego wyrobić u pani Doroty puszczenie jakiego majątku. Pan komisarz zawsze równie chciwy trunku dał się poić, dał sobie pochlebiać, obiecywał coś nawet, lecz w skutku nic nie robił...."

Całe życie biedna - strona 56
" Czuł on, że trudna będzie walka z osobą tak uprzedzoną, jak pani Dorota, a przy tym tak ograniczoną i łatwowierną; rachował jednak wiele na jej skąpstwo, miłość porządku i pomoc sąsiadów, którzy mu przyrzekli świadczyć przeciw komisarzowi, na którego wszyscy prawie źli byli...."

Całe życie biedna - strona 57
" konkurując, jakby co poczciwego; ty sam byłeś za nim. - Prawda to pani - rzekł Bałabanowicz po cichu - ale teraz mnie nie oszuka. Widzę ja go przez skórę jak drży niewdzięczny i wyciąga ręce po dobro mojej dobrodziejki, którego ja jak oka w głowie strzegę. Ach! - dodał..."

Całe życie biedna - strona 58
" żeby mu pani odjęła nadzieję i wyszła za mąż. - Masz rację, Bałabanosiu, ale właśnie to takie czasy, żeby kto chciał konkurować o mnie. Staruszka składała to na czasy, w istocie pochlebiała jej myśl podana, ale próżno szukała sobie w głowie pary, nikogo znaleźć nie..."

Całe życie biedna - strona 59
" - Chciałbym szczerze dogodzić w tym jej woli, ale żadną miarą nie mogę - odpowiedział stary rozkładając karty. Mogłabyś się pani na mnie i na niego gniewać... - Ale za cóż, mój Bałabanosiu? - Która to wybiła? - Pół do ósmej... - Dopiero pół do ósmej! Któż to taki?..."

Całe życie biedna - strona 60
" - Ja go mam. - Ale to być nie może... - Mam wywód dokumentalny... - To być nie może! to być nigdy nie może - mówiła podkomorzyna jakby sama do siebie - ty tyle lat byłeś sługą moim. - I zawsze nim będę, do śmierci... - Na cóż śmierci, Bałabanosiu! Ale skąd ci taka myśl..."

Całe życie biedna - strona 61
" XI BIEDNA CIOTKA Na kominie palił się ogień trzaskający, okna pozapuszczane już były sztorami, świec jeszcze nie dano, a pan Mateusz rozciągniony na szezlągu palił fajkę spokojnie. W drugim pokoju słychać było cichy chód kobiecy, chód ostrożny, bojaźliwy, pokorny, bo i..."

Całe życie biedna - strona 62
" - Najbardziej... - Mówże, sędzio - zawołał przestraszony Mateusz - i nie cedź po słówku, bo to chyba dobre nowiny po kropelce dawać się powinny, a złe trzeba łykać jak lekarstwo. - Nie mam siły powiedzieć ci o tym. - Cóż? umarł kto? Nie bój się, ja się niczyją..."

Całe życie biedna - strona 63
" - Nie ciągnęłem za kark waszeci. - Aleś mi pomagał - odpowiedział Mateusz - . gdyby nie ta przeklęta twoja pomoc, byłbym się starać wolał o tę głupią poczwarę panną Żegotównę! Kara Boża na mnie! Zawiązać sobie świat i tak szkaradnie, tak głupio! To trzeba umrzeć ze..."

Całe życie biedna - strona 64
" A nim pan Mateusz miał czas go zatrzymać, on już wyszedł. Zostawiony sam sobie samolub pasował się ze swymi myślami, przywołał żonę, żeby ją dręcz yć i na nią gniew swój wywrzeć, kazał bić sługi, łajał wszystkich i całą noc przepędził w tym szaleństwie. Biedna Anna..."

Całe życie biedna - strona 65
" wpadłymi siedziała i patrzała przez okno! talia brudnych kart leżała porozrzucana przed nią. Gdy we drzwiach ukazał się pan Mateusz nie poznała go, aż się odezwał pokornie. - Jak się ma ciocia? - Pan Mateusz? ! tu?! - Cóż dziwnego? dawno bym tu już być powinien! - Jak to?..."

Całe życie biedna - strona 66
" oryginałach w biurku przy jego łóżku; ja je zniszczę, jutro rozpocznę proces i ciocia wróci do majątku i swobody! Biednej eks- podkomorzynie w głowie się kręciło słuchając tych obietnic, a myśl oswobodzenia uśmiechała się do niej, Przywykła jednak całe życie słuchać..."

Całe życie biedna - strona 67
" - Cztery konie do karety w ten moment! Sługa się wahał. - Słyszysz! w ten moment - krzyknął pan Mateusz - inaczej nauczę posłuszeństwa! - Ale jakże ja mogę wyjechać? - rzekła drżąc ciotka - to być nie może! - Chceszże ciocia męczyć się z nim i spokojnej nawet nie mieć..."

Całe życie biedna - strona 68
" Już bryczka minęła bramę i zatoczyła się przed pałac, a Jan zwykle pokorny nawet z ławki nie wstał na przyjęcie pana. - Cóż to! - zawołał wysiadając trochę napiły Bałabanowicz - czemu, hultaju, nie wstaniesz, kiedy widzisz, że przyjeżdżam? słyszysz? - Któż to taki..."

Całe życie biedna - strona 69
" - Przyjechał i zabrał panią. - W Imię Ojca i Syna. To być nie może, tyś pijany, hultaju! - Znowu się zapominasz - rzekł Jan - daj pokój i nie udawaj pana. Każ sobie konie zaprzęgać i ruszaj stąd! - Ja, stąd? - Taki jest rozkaz pani! - Pani to śmiała powiedzieć? To..."

Całe życie biedna - strona 70
" XIII TEODOR ORDĘGA Jak tylko pan Mateusz przywiózł ciotkę do Brzozówki zaraz kazawszy podać świece i poleciwszy Annie, aby ją zabawiła, pobiegł do swego pokoju przejrzeć zabrane papiery w biurku Bałabanowicza. Znalazł ich więcej i ważniejszych, niż się spodziewał, bo nie..."

Całe życie biedna - strona 71
" szalonego - rzekł - żebym ja mając go w ręku, darował mu? O zapisy nie proszę, bom je zniszczył, rozwód i bez pozwolenia jego stanie, cóż mi da za to, że mu nie będę dowodził fałszerstwa? Sędzia pojechał z odpowiedzią, ale Bałabanowicz, jak każdy skąpiec, który życie całe..."

Całe życie biedna - strona 72
" Wiedział on, że anielska Anna znosząc wiele cierpiała bez użalenia się, łagodnie przyjęła życie, jak było, nie przypuszczając podobieństwa przemiany na lepsze. Jednakże pojmował, iż wmięszawszy między małżeństwo trzecią jaką zręczną osobę mógłby krokiem ku zemście..."

Całe życie biedna - strona 73
" Dowiedział się w swoim ukryciu Bałabanowicz o nienawiści sędziego ku swemu nieprzyjacielowi i przeczuwając w nim sprzymierzeńca użytecznego, potajemnie ku niemu pospieszył. Na widok upioru nie byłby się bardziej nastraszył sędzia jak ujrzawszy Bałabanowicza, który zgryzotami..."

Całe życie biedna - strona 74
" Pan Ordęga zapalił się tą myślą, postanowił naprzód pozyskać jej serce, usnuł sobie zabić w pojedynku męża, ożenić się itd. Zdawało mu się to wszystko tak łatwym, jak połknięcie hausta wódki - a co więcej - tak sobie ułożył cały szereg wypadków, tak się przejął..."

Całe życie biedna - strona 75
" przywiązanie; lecz jakże mogła rozstać się tak prędko z tym, co pierwszy raz w życiu obiecywało jej choć słabą nagrodę za tyle cierpienia? Z ciekawością dziecięcia, z chciwością starca, przed którym życie ucieka, Anna chwyciła się tej miłości, poddała się jej i..."

Całe życie biedna - strona 76
" To wszystko odbyło się w ciągu kilku wizyt, które coraz częstsze kończyły się na codziennym widywaniu. Anna nie wahała się, bojąc szpiegów mężowskich, udawać przechadzki, wymykać się z domu i schodzić się z nim w ogrodzie, w lesie. Jej zdawało się to tak naturalnym, tak ją..."

Całe życie biedna - strona 77
" mówiła - od czasu mego dzieciństwa nikomu jeszcze nie zwierzyłam się poufale, nikomu szczerze nie wylałam, nikt mnie nie chciał zrozumieć; wszyscy śmieli się ze mnie! A ileż to łez moich nie policzonych noc i dzień spadało, które ciotka i mąż jak zbrodnię mi wymawiali...."

Całe życie biedna - strona 78
" - Ja go wyzwę i zabiję! - Ach nie mów tego - odpowiedziała Anna - nie wiem czemu, ale żal by mi go było! - Więc ty go kochasz? - A nie! - mówiła naiwnie Anna - mogłażbym go kochać po tym, co cierpiałam? Lecz jam mu przysięga. - Nieważna to była przysięga, bo wymuszona -..."

Całe życie biedna - strona 79
" XV MIŁOŚĆ I ZEMSTA   Bałabanowicz z sędzią uważali z daleka postępy Ordęgi i łatwo dowiedzieli się od niego o miłości Anny. Cieszył się tym Bałabanowicz, ale jeszcze nie przewidywał, na czym się kończyć miało. Sędzia, który lepiej znał pana Mateusza,..."

Całe życie biedna - strona 80
" pokazywał dziewiątą. Sędzia padł znużony na kanapę. - Każ mi dać szklankę wody - zawołał - wytchnę i zaraz ci powiem, z czym do ciebie przyjechałem. Pan Teodor pośpieszył z rozkazem i niespokojny stanął przed sędzią, który rękawem pot z czoła ocierał. - No -..."

Całe życie biedna - strona 81
" - Anna - rzekł Ordęga - nie może nie żądać rozwodu, gdy jej tylko zezwolenie ciotki i promyk nadziei pokażem, niechybnie zezwoli! - To warto zastanowienia - mówił sędzia - często kobiety płaczą i narzekają na swoje życie, a gdy przyjdzie uczynić krok stanowczy, nie odważą się..."

Całe życie biedna - strona 82
" Ordęga porwał się po chwilce i, jakby go myśl nowa uderzyła, rzekł: - A dadząż jej rozwód? - Radziłem się o to prawników - rzekł sędzia - mamy za sobą wiele rzeczy . Nie wiem tylko, czy Anna skromna i łagodna zechce, jakby powinna, wszystko powiedzieć, co by mogła..."

Całe życie biedna - strona 83
" XVI WSZYSTKO PRZYGOTOWANE - A! Pan sędzia! - zawołał Mateusz widząc go wchodzącego. - Pan sędzia! - Nie spodziewałeś się mnie? - Nie śmiałem - odpowiedział pół szydersko, pół niespokojnie gospodarz, któremu naprzód na myśl przyszło, czy się kwitnie znalazł. Tak..."

Całe życie biedna - strona 84
" XVII WYKRADZIONA W Złotej Woli panował znowu ten sam porządek, ta sama cichość jak wprzódy; wróciły dawne zwyczaje: mops używał świeżego powietrza w ganku, zegar jednostajnym gangiem przerywał tylko ciszę, Jan drzemał z tabakierką w przedpokoju, a pani Dorota ciągnęła..."

Całe życie biedna - strona 85
" panią Dorotę. - Bałabanowicz - rzekł - podał mi tę radę, potrzeba, abyś to pani uczyniła, i dopomogła nam do rozwodu, na który siostrzenica pani z serca się zgodzi, bo nie wiem jak dotąd w tej niewoli wytrzymać mogła. Oczarowana urokiem imienia Bałabanowicza podpisała eks-..."

Całe życie biedna - strona 86
" sąsiedztwie, żeby cię nie posądzano. Pan Teodor podbiegł do zegaru. - Pół do dziewiątej! stąd pól mili do Brzozówki, pan Mateusz kładzie się i zasypia zwykle o dziesiątej, mamy więc jeszcze godzinę czasu! Podano herbatę i spiskowi, dodając sobie odwagi rozprawiali. -..."

Całe życie biedna - strona 87
" XVIII KTO Z NICH LEPSZY Pan Mateusz spał spokojnie kiedy się to działo, lecz przebudzenie jego nazajutrz było straszliwą burzą; słudzy truchleli ze strachu, przewrócono dom do góry nogami. Gniew pana Mateusza był nie do opisania; nie pojmował tego wypadku, nie spodziewał się..."

Całe życie biedna - strona 88
" - Ja nic nie chcę od ciebie, tylko żebyś mi dał pokój. - Sędzia! żartujesz sobie ze mnie, ja wiem... - Może i żartuję! - odpowiedział nieporuszony sędzia. - Jeśli wiesz, gdzie twoja żona, idźże jej poszukaj! Mateusz tracił głowę, ale widząc w ostatku, że nic tu nie..."

Całe życie biedna - strona 89
" - Wpan mnie tu wezwałeś? - Tak jest. - Jaki masz do mnie interes? Bałabanowicz bez żadnego fałszywego wstydu rzekł: - Pan mnie odarłeś, przywiodłeś mnie do kija i torby. - I cóż z tego? - przerwał mu przybyły - to chodź z torbą i kijem. - Pan mając mnie w ręku wydarłeś..."

Całe życie biedna - strona 90
" - Jeśli mi nie wierzysz, to jak chcesz; ja się innym sposobem wynagrodzę - odpowiedział eks-plenipotent. Jeśli mi dasz słowo i podpiszesz, zaraz cię do żony zawiozę. Wybieraj zresztą! Samo z siebie! wybieraj! Wahał się jeszcze Mateusz, Bałabanowicz zaś oczekiwał na pozór..."

Całe życie biedna - strona 91
" - O! domyśliłem się, że sędzia miał w tym udział, ale ja mu to oddam. - Należał do tego i ktoś trzeci jeszcze. - Ktoś trzeci? - Tak, pan Teodor Ordęga, który się kochał w twojej żonie i... - Pan Teodor? on? - Widywali się często, kiedyś był u wód. Myśmy go tam z..."